środa, 27 marca 2013

69. Mazurek czekoladowy z pigwą, na kruchym spodzie


Mazurki w moim domu pojawiają się tylko i wyłącznie na święta Wielkanocne i jakoś zazwyczaj były traktowane trochę po macoszemu. Wiadomo było, że zawsze się jakiś upiecze i zazwyczaj to był po prostu kruchy spód, jakaś marmolada albo konfitura i coś tam na wierzch. Nikt się za bardzo nie skupiał nad nimi, raczej inne ciasta miały priorytet ważności :) 
Jednak po obejrzeniu "Polskiego turnieju wypieków", kiedy pani Bożena Sikoń zaczęła opowiadać o tym jak tak naprawdę powinny wyglądać mazurki postanowiłam trochę poważniej do nich podejść w tym roku.  Mazurek powinien mieć bardzo cieniutki spód (z ciasta kruchego, adrutów, wafli itp.) na tym jakąś ciekawą masę, ewentualnie polewę z czekolady lub lukru i dużo różności w ramach przyozdobienia. To takie małe słodkie przegryzki pełne różności. 
Ten mazurek z konfiturą z pigwy zachwycił mnie przede wszystkim tym, że jest przesycony takim specyficznym, kwaskowatym smakiem pigwy (trochę zapomnianego i niedocenianego owocu). Idealna mała, słodka przekąska na czas świątecznego przejedzenia :)


MAZUREK Z PIGWĄ I CZEKOLADĄ
(podane proporcję przewidziane są na dwa mazurki każdy o wymiarach ok. 30x30cm) 
CIASTO:
-1 szklanka maki
-1/4 szklanki cukru
-szczypta soli
-1 żółtko
-70g zimnego masła
-łyżeczka śmietany 18%

MASA:
-400g konfitury z pigwy
-300g gorzkiej czekolady
-3 łyżki śmietany 18%

+wiórki kokosowe, posypka cukrowa, bakalie lub inne cudności do dekoracji


1.Zagnieść w miarę szybko ciasto ze wszystkich podanych składników-nie powinno się kleić do rąk. Zawinąć je w kawałek folii spożywczej i wsadzić na pół godziny do lodówki. 

2. Połowę ciasta rozwałkować na bardzo cienki placek, grubość powinna być poniżej 0,5cm. Wyciąć z niego pożądany kształt i ułożyć na przygotowanej blaszce (u mnie były to po prostu kwadraty). Z kawałków pozostałego ciasta zrobić dekoracyjne obramowanie ciasta (ja zrobiłam "warkocze"). Ciasto nakłuć widelcem i obciążyć np. suchym grochem lub ryżem, żeby nie urosło. Ciasto piec w piekarniku rozgrzanym do 170st, przez około 15 minut,  z czego na ostatnie 5 minut najlepiej zdjąć obciążenie z grochu.
Z drugiej połowy ciasta zrobić i upiec drugi spód.

3. Na wystudzone kruche spody wyłożyć konfiturę z pigwy i rozsmarować ją cienką, równomierną warstwą. W międzyczasie rozpuścić czekoladę w kąpieli wodnej i wymieszać ją dokładnie ze śmietaną. Gotową masą czekoladową pokryć równomiernie mazurki. Zanim czekolada zastygnie należy udekorować mazurki według własnego uznania- portret pamięciowy zająca jest prosty do zrobienia, a zawsze wywołuje uśmiech :)

SMACZNEGO ZAJĄCA :)



poniedziałek, 25 marca 2013

68. Jajka faszerowane pieczarkami i papryką


Jako, że już za chwilę będą święta, podczas których wszelkie wariacje na temat jajecznych potraw są wskazane, przedstawiam moją wersję faszerowanych jajek. Jednak ostatnio odkryłam, że to cudowna potrawa bo można modyfikować, doprawiać i dodawać tam najprzeróżniejsze dodatki-oprócz dzisiejszego zestawu polecam do jajek dodać również szprotki, musztardę i curry. Pycha :)
JAJKA FASZEROWANE:
-10 jajek
-6-7 sporych pieczarek
-średniej wielkości cebula
-łyżka majonezu
-szczypiorek
-łyżka masła
-sól, pieprz, suszona słodka papryka

1. Jajka ugotować na twardo, obrać ze skorupek i przekroić na pół. Wyjąć żółtka, a białka odłożyć na talerz.

2.Pieczarki umyć i pokroić w drobną kostkę, w równie drobną kostkę pokroić cebulkę. Cebulkę i pieczarki poddusić lekko na maśle, a następnie wymieszać z żółtkami. Dodać łyżkę majonezu i przyprawy i nadziać białka otrzymaną pastą.

3.Na wierzch każdego jajka obficie nasypać posiekanym szczypiorkiem.


czwartek, 21 marca 2013

67. Zniewalająca tarta wiśniowa


Podobno człowiek uczy się przez całe życie, w związku z tym ja też się ostatnio czegoś pożytecznego nauczyłam. Teraz już wiem, że nie można o kimś powiedzieć "kura domowa" bo może go to zranić, albo zasmucić, teraz poprawne politycznie jest określenie HOUSE MANAGER :) Taka tendencja do ładnego nazywania zwykłych miejsc pracy ma ponoć wpływać na lepsze samopoczucie pracowników. Autentycznie jestem zafascynowana kreatywnością ludzi, którzy wymyślają takie nazwy jak house manager, konserwator powierzchni płaskich, albo specjalista ds sprzedaży klientom detalicznym jako określenie sprzedawcy :)
Tak więc bogatsza o tę jakże przydatną w życiu wiedzę zasiadłam dziś do archiwalnych  numerów magazynu Kuchnia w poszukiwaniu inspiracji co dobrego zrobić na deser. Od razu wpadła mi w oko okładka sprzed 2 lat z pięknym wiśniowym ciastem. Okazało się bardzo proste do zrobienia, bardzo aromatyczne (dzięki niemu w całej kuchni mi teraz pachnie wanilią i cynamonem) i bardzo smaczne. Bardzo bardzo polecam.

TARTA WIŚNIOWA:
 CIASTO:
-1 szklanka maki
-1/4 szklanki cukru
-szczypta soli
-1 żółtko
-70g zimnego masła
-łyżeczka śmietany 18%

WIŚNIE Z DODATKAMI:
-400g mrożonych wiśni
-3 łyżki mąki ziemniaczanej
-0,5 szklanki cukru trzcinowego
-duża szczypta cynamonu
-2 łyżki cukru pudru z wanilią

1.Zagnieść w miarę szybko ciasto ze wszystkich podanych składników-nie powinno się kleić do rąk. Zawinąć je w kawałek folii spożywczej i wsadzić na pół godziny do lodówki. Po tym czasie wyjąć i 3/4 ciasta rozwałkować na grubość około 5 mm, a następnie przełożyć do formy do tarty o średnicy około 30cm i obciążyć ciasto np. suchym grochem. Resztę ciasta również cienko rozwałkować i wykroić z niego cienkie paski.

2. Rozmrożone wiśnie (w sezonie oczywiście można użyć świeżych) trzeba wymieszać dokładnie ze wszystkimi dodatkami.

3. Blaszkę z przygotowanym ciastem wstawić do piekarnika rozgrzanego do 160st, na około 10-15 minut. Po tym czasie wyjąć ciasto z piekarnika i zdjąć obciążenie z grochu. Na podpieczony spód wysypać przygotowane wiśnie, a na wierzchu ułożyć kratkę z przygotowanych pasków ciasta. Ciasto piec przez około 45-50 minut, pierwsze 20 minut w 200st, a potem w 160st.
Gdy ciasto trochę przestygnie jest już gotowe do jedzenia :)

SMACZNEGO!





Dziś pierwszy dzień wiosny...wiosny niestety za oknem nie widać, ale może udałoby się ją jakoś przekupić, żeby się w końcu zjawiła :)

poniedziałek, 18 marca 2013

66. Ciasto czekoladowe z wanilią i żurawiną

Jakiś czas temu wypatrzyłam na blogu Kuchniokracja przepis na ciasto czekoladowe z żurawiną. Bardzo bardzo spodobał mi się ten przepis, ale nie byłabym sobą gdybym czegoś w nim nie pozmieniała :) Dodałam wanilię oraz zdecydowanie więcej czekolady i żurawiny. Ciasto wyszło wilgotne, ciężkie, z kwaskowatą żurawiną przełamującą słodycz czekolady, dodatkowo całość pokrywa bezowa skorupka. Idealne ciasto do porannej kawy, żeby lepiej rozpocząć dzień.


CIASTO CZEKOLADOWO-WANILIOWE Z ŻURAWINĄ
-200g czekolady gorzkiej
-100g suszonej żurawiny
-150g masła
-5 jajek
-200g przesianej mąki pszennej
-1 czubata łyżeczka proszku do pieczenia
 -100g cukru pudru z wanilią (lub zwykły cukier puder+cukier wanilinowy)

1. Białka oddzielić od żółtek. Białka ubić na sztywną pianę (można dodać szczyptę soli, żeby piana była sztywniejsza), a następnie nie przerywając miksowania dodać do nich cukier puder. 

2. Czekoladę połamać na mniejsze kawałki i razem z masłem rozpuścić ją w kąpieli wodnej. Płynną czekoladę przelać do żółtek i wymieszać je dokładnie. Następnie dodać połowę ubitych białek i delikatnie wymieszać (ręcznie a nie żadnym mikserem). Na koniec dodać przesianą mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia i 3/4 przygotowanej żurawiny. Gdy masa będzie już dokładnie wymieszana przelać ją do przygotowanej blaszki. Na wierzch ciasta przełożyć resztę białek, rozsmarować je w miarę równomiernie i posypać resztą żurawiny. Ciasto pieczemy w piekarniku rozgrzanym do 180st, przez około 30-35 minut, po tym czasie najlepiej zostawić ciasto w piekarniku z uchylonymi drzwiczkami żeby sobie spokojnie ostygło.

SMACZNEGO :)
 


piątek, 15 marca 2013

65. Sernik kawowy z czekoladą

Sernik kawowy to kolejny sernik, który mogę dopisać do listy ulubionych, pysznościowych ciast. Kiedyś wydawało mi się, że serniki są nudne, prawie zawsze jednakowe, a dodatkowo trudne do zrobienia. Jednak od momentu kiedy opracowałam swój przepis na idealną masę serową już wiem, że to zdecydowanie nie jest trudne ciasto, a można zaszaleć trochę z ulubionymi dodatkami. 
O kawie w połączeniu z masą serową pomyślałam dlatego, że kiedyś dawno temu (naprawdę dawno temu) dostałam kawałek ciasta nazwanego "sernik cappuccino". Nawet nie pamiętam co tam dokładnie było, ale jakoś mi się utrwaliło że mi bardzo smakowało. Więc gdy tylko usłyszałam od mojej  mamy "no wiesz dziecko, taki ser na sernik był w promocji to wzięłam, bo może zrobisz coś dobrego"  od razu pomyślałam o serniku z kawą. Z moich różnych kombinacji wyszedł pyszny puszysty sernik, z bardzo wyczuwalnym aromatem kawy, z kawałkami czekolady wewnątrz i polewą czekoladową na wierzchu. PYCHA :)


SERNIK Z KAWĄ I CZEKOLADĄ:
CIASTO:
(Podane proporcje starczą tak naprawdę na dwa spody do sernika, ale nadmiar można zamrozić na następny raz)
-1 szklanka maki
-1/4 szklanki cukru
-szczypta soli
-1 żółtko
-70g zimnego masła
-łyżeczka śmietany 18%

MASA SEROWA:
-1kg sera zmielonego na sernik
-100 g masła
-50 g cukru
-2 czubate łyżeczki cukru pudru waniliowego (cukier puder z włożoną w środku laską wanilii-ewentualnie można użyć po prostu cukru wanilinowego)
-6 jajek
-1 opakowanie budyniu waniliowego
-pół szklanki likieru Baileys (lub inny ulubiony likier kawowy)
-5 łyżeczek kawy rozpuszczalnej
-200g gorzkiej czekolady


1.Zagnieść w miarę szybko ciasto ze wszystkich podanych składników-nie powinno się kleić do rąk. Zawinąć je w kawałek folii spożywczej i wsadzić na pół godziny do lodówki.

2. Kawę rozpuścić w likierze, a połowę czekolady posiekać na drobne kawałki.  Połowę z przygotowanego ciasta rozwałkować na bardzo cienki placek (ok. 5mm), przełożyć do przygotowanej tortownicy, nakłuć widelcem i wstawić do piekarnika rozgrzanego do 160st, na około 10 minut, aż się lekko zarumieni.

3. W czasie gdy kruche ciasto się piecze przygotować masę serowo-kawową. Miękkie masło utrzeć z cukrem i cukrem waniliowym. Kiedy masa będzie już gładka wlać likier z rozpuszczoną kawą, a następnie dodawać do niej po jednym jajku. Cały czas mieszając dodawać stopniowo ser i budyń waniliowy. Na podpieczony spód z ciasta kruchego równomiernie wysypać posiekaną czekoladę, a następnie zalać je masą serową. Tak przygotowane ciasto wstawić do piekarnika na 45-50 minut i piec w 180st.

4. Sernik po upieczeniu najlepiej zostawić w uchylonym piekarniku, żeby sobie powoli stygł i nie opadł zbytnio. Gdy już będzie przestygnięty rozpuścić w kąpieli wodnej pozostałą czekoladą i polać nią, jak najbardziej równomiernie się da, wierzch sernika. Gdy tylko czekolada zastygnie sernik jest gotowy do pałaszowania, chociaż moim zdaniem jeszcze lepszy jest po nocy spędzonej w lodówce gdy wszystkie smaki się przegryzą ze sobą tak że już bardziej się nie da :)




środa, 13 marca 2013

64.Rozpustne muffiny bananowe z krówkami

Zaklinania zimy za pomocą bananów ciąg dalszy. Słodkie banany mają osłodzić nam te dni, kiedy zima powróciła z dużą mocą. Za oknem śnieg sypie jak głupi więc można sobie pozwolić na trochę bardziej kaloryczne śniadanie. Ponieważ, niestety zdaję sobie sprawę z tego, że połączenie w muffinach bananów, kawałków krówek i jeszcze krówkowej polewy dietetyczne nie jest. To czysta rozpusta, nawet pomimo obecności w cieście otrębów żytnich, jednak raz na jakiś czas takie śniadanie zdecydowanie poprawia humor :)

MUFFINY BANANOWO-KRÓWKOWE
-4 dojrzałe banany
-500g krówek
-150g mąki pszennej
-100g otrębów żytnich
-100g cukru
-2 łyżeczki proszku do pieczenia
-szczypta cynamonu
-3 jajka
-150g roztopionego masła
-szklanka śmietanki 36%


1. Połowę krówek obrać z papierków i pokroić na mniejsze kawałki. Razem z połową szklanki śmietanki postawić je na małym ogniu i od czasu do czasu mieszać, aż krówki lekko się rozpuszczą ale w mieszaninie nadal będą jeszcze spore grudki.

2. Jajka ubić z przestudzonym masłem. W osobnej misce wymieszać wszystkie suche składniki, a następnie wsypać je do masy maślano-jajecznej. Dodać jeszcze pokrojone w plasterki banany i krówkową śmietankę i całość wymieszać kilkoma ruchami za pomocą drewnianej łyżki. Nie można mieszać za długo, żeby ciasto nie wyszło zbyt zbite-mogą zostać grudki w masie. Gotową masę przełożyć do foremek na muffiny do 3/4 ich wysokości i wstawić do piekarnika rozgrzanego do 170st na 15-20 minut.

3. Pozostałe krówki razem z pozostałą śmietanką podgrzewać w rondelku na małym ogniu, mieszając co jakiś czas, aż do uzyskania gładkiej masy. Tak przygotowaną masą kajmakową posmarować każdą z muffinek. Gdy polewa lekko się skrzepnie babeczki będą gotowe do jedzenia.

SMACZNEGO




poniedziałek, 11 marca 2013

63. Chlebek bananowy

Co prawda nie lubię pomagania mi na siłę w kuchni gdy coś gotuję, ale są wyjątki od tej reguły. Całkiem innym gotowaniem jest przygotowywanie czegoś z ukochanym mężczyzną. Kolejnym wyjątkiem są miłe spotkanie towarzyskie, na których z założenia pieczemy razem i wymieniamy się przepisami. 
Właśnie podczas takiego wspólnego pieczenia ostatnio zyskałam nowy pyszny przepis. Chlebki bananowe widziałam ostatnio na kilku (kilkunastu) blogach, ale jakoś nie zachwyciły mnie na tyle żeby spróbować. Teraz wiem, że chlebek bananowy może być pysznym i sycącym smakołykiem, który na pewno będę często piekła z coraz to nowymi dodatkami :)

CHLEB BANANOWY:
-5-6 przejrzałych bananów
-szklanka mąki 
-szklanka płatków owsianych lub muesli
-łyżeczka sody oczyszczanej
-1 roztrzepane jajko
-70 g rozpuszczonego masła
-3 łyżeczki kakao
-cynamon lub przyprawa do piernika (do smaku)
-2 łyżki cukru (lub miodu)

+ewentualnie dodatki takie jak suszona żurawina, orzechy, posiekana czekolada, kandyzowana skórka z pomarańczy itp.

1. Banany obrać i rozgnieść na miazgę za pomocą widelca. 

2. Wszystkie składniki ciasta wymieszać ze sobą dokładnie. Całość powinna mieć taką lekką lejącą konsystencję, ewentualnie można modyfikować gęstość dodając trochę mąki lub śmietany. Gotowe ciasto przelać do keksówki i wstawić do piekarnika rozgrzanego do 180st, na około 40-50 minut.  Po tym czasie warto wyjąć ciasto z piekarnika i odkroić kawałek piętki, żeby sprawdzić czy nie jest jeszcze zbyt wilgotne i ewentualnie dopiec jeszcze przez 5 minut.

Nasz chlebek gdy był jeszcze gorący został jeszcze dodatkowo posypany mieszanką zmielonych przypraw takich jak suszona mięta, kardamon, goździki, cynamon co dodało mu cudownego aromatu.




Ruda autorka przepisu, który bezczelnie mam zamiar teraz wykorzystywać :)

sobota, 9 marca 2013

62. Pizza góralska z oscypkiem i żurawiną na cienkim cieście


W tym roku niestety jakoś tak się złożyło, że nie dane mi było wyjechać w góry pojeździć na desce, ale za to dostałam zestaw serków z gór. Podczas mojego ostatniego wyjazdu moim ulubionym posiłkiem pomiędzy zjazdami ze stoku były grillowane serki z żurawiną. Prawdziwe oscypki co prawda to nie były (prawdziwe są z mleka owczego i wytwarzane wiosną, a sprzedawane najpóźniej do jesieni) ale i tak bardzo mi smakowały. Równie pyszne jak dla mnie było połączenie takie górskiego serka z żurawiną i pizzą, dlatego bardzo chętnie starałam się taką samą odtworzyć w domu żeby choć na chwilę poczuć się jak w górach.

PIZZA GÓRALSKA NA CIENKIM CIEŚCIE:
CIASTO-przepis tutaj
SOS POMIDOROWY-przepis tutaj

DODATKI:
-serek górski
-dżem z żurawiny
-kilka plastrów kiełbasy żywieckiej
-mała cebulka krojona w piórka
-kilka kawałków papryki

1. Przygotować ciasto i sos według przepisu.

2. Ciasto rozwałkować na jedną dużą pizzę, lub kilka małych pizzerinek. Każdy placek posmarować obficie sosem pomidorowo-czosnkowym. Posypać obficie kiełbaską, cebulką i papryką. Na wierzch każdej pizzy położyć plastry serka górskiego (o grubości ok. 5mm). Na wszystkich plasterkach serka położyć odrobinę żurawiny. Gotową pizzę zapiekać przez około 10 minut w piekarniku rozgrzanym do 220st.  I gotowe :)

SMACZNEGO 




Gdyby ktoś chciał wypróbować jeszcze inne ciekawe dodatki na pizzy to polecam np.
Pizza z karczochami, szynką i grzybami-bardzo delikatna w smaku, każdy ze składników pyszny i żaden nie jest dominujący nad innymi.



 Pizza z jajkiem sadzonym. Brzmiało dziwnie, ale okazało się przepyszne. Naprawdę bardzo polecam wypróbować. Żółtko jajka rozlewa się po całej pizzy i jest nawet lepsze od rozpuszczonego sera na wierzchu.

piątek, 8 marca 2013

61. Pasta kanapkowa z suszonych pomidorów

Chociaż akurat w tej chwili tego za oknem nie widać (raczej widać i słychać jakiś szalejący wiatr) wiosna już prawie się zaczęła. Już coraz częściej słońce się pojawia, cieplej już trochę bardziej, gdzieniegdzie już coś zaczyna się zielenić. Po okresie zimowej pluchy czuję potrzebę spacerów i dosłoneczniania się intensywnie. Przed każdym takim dłuższym spacerem wskazane jest posilenie się czymś pysznym, pożywnym ale nie zapychającym. O pastach kanapkowych na jakiś czas zapomniałam, ale ostatnio próbuję tworzyć coraz to nowe. Ta z suszonych pomidorów jest naprawdę obłędna, bardzo wyrazista w smaku, a do tego bardzo prosta w wykonaniu. Polecam :)


PASTA NA KANAPKI  Z SUSZONYCH POMIDORÓW:
-200g półtłustego białego sera
-6-7 pomidorów suszonych (w oleju)
-3 łyżeczki śmietany 18%
-kilka/kilkanaście listków rukoli
-pieprz

Suszone pomidory pociąć na mniejsze kawałki. Przełożyć je do jednej miseczki z twarogiem, śmietaną i odrobiną pieprzu (można tez dolać odrobinę tej aromatycznej zalewy, w której są pomidory w słoiczku). Całość zmiksować na w miarę gładką masę. Rukolę posiekać na drobno i wymieszać z pastą.

SMACZNEGO





Chociaż akurat dziś jakoś rześko za oknem i jeszcze pani w telewizji twierdzi, że zaraz śnieg spadnie, ja już czuję wiosnę. Różne stwory futrzaste też zaczynają wypatrywać słońca.




środa, 6 marca 2013

60. Niebiańskie kruche babeczki z bardzo cytrynowym kremem i słodką niespodzianką


Czasem mam ochotę zjeść coś słodkiego, ale nie zasłodzić się totalnie. Albo też w trakcie jakiegoś większego przyjęcia przekąsić coś malutkiego orzeźwiającego. Te babeczki sprawdzają się idealnie w takich momentach, są mocno cytrynowe, uroczo słodkie i kryją w sobie małą słodką niespodziankę, żeby jednak nie było zbyt kwaśno :) 


KRUCHE BABECZKI Z LEMON CURD:
CIASTO:
-2 żółtka
-120g masła (zimnego)
-1 łyżka śmietany
-0,5 szklanki cukru
-1 szklanka mąki pszennej

LEMON CURD:
-sok i skórka z 5 cytryn
-150g cukru
-1 czubata łyżka mąki ziemniaczanej
-3 całe jajka+2 żółtka
-łyżka masła

+tabliczka mlecznej czekolady i 2 łyżki śmietany 18%
+posypka cukrowa

1. Wszystkie składniki ciasta wymieszać ze sobą i w miarę szybko zagnieść ciasto, które nie powinno się kleić do rąk. Gotowe ciasto trzeba schłodzić w lodówce, przez co najmniej pół godziny. Po tym czasie ciasto rozwałkować do grubości niecałych 5 mm, i wykrawać szklanką krążki ciasta, a następnie wyklejać nimi przygotowane foremki do babeczek. Foremki z ciastem wstawić do piekarnika rozgrzanego do 170st, i piec przez około 10-15 minut aż się zarumienią.

2. Wszystkie składniki kremu cytrynowego, oprócz masła, wymieszać w rondlu i postawić na małym ogniu. Cały czas mieszając podgrzewać. Gdy masa będzie już bardzo ciepła dodać masło, nie przerywając mieszania. Gdy masa zgęstnieje zestawić całość z ognia-krem powinien być gładki i błyszczący. Odstawić rondelek z lemon curd do przestygnięcia.

3.Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej razem z 2 łyżkami śmietany. Wewnątrz każdej kruchej babeczki nałożyć kleks z czekoladowej masy.

4. Gdy czekolada odrobinę stężeje przełożyć krem cytrynowy do szprycy cukierniczej. Wycisnąć na każdą babeczkę rozetkę kremu. Na wierzch każdej cytrynowej rozetki posypać odrobinę uroczej cytrynowej posypki.

SMACZNEGO




Gdyby ktoś tak jak ja bardzo polubił lemon curd to proponuję wypróbować również przepis na czekoladowe muffinki z nadzieniem cytrynowym:

poniedziałek, 4 marca 2013

59. Pikantne pierożki prawie jak indyjskie Samosy

Kiedyś miałam okazję spróbować bardzo smaczne rożki-pierożki indyjskie samosy. To takie małe, bardzo aromatyczne przekąski napełnione tak naprawdę tym na co mamy ochotę, z dużą ilością przypraw. W oryginalnej wersji farsz jest zawinięty w ciasto filo, a całe pierożki smażone na głębokim tłuszczu. Raz próbowałam zrobić taką właśnie zgodną  z oryginałem wersję, jednak przyznam się szczerze że jakoś się przy tym zmęczyłam i zdenerwowałam nadmiernie (może miało to coś wspólnego z tym, że wtedy siedziałam w kuchni już od 6 godzin i wcześniej usmażyłam górę pączków). Jako, że ciasto francuskie zapiekane w piekarniku jest dla  mnie łatwiejsze w obsłudze to tym razem postanowiłam nagiąć trochę klasykę i stworzyłam swoją  wersję samosów. Próbowacze mówili, że wyszło bardzo pysznie :)


PRAWIE SAMOSY:
-2 opakowania ciasta francuskiego
-5 średniej wielkości ziemniaków
-1 średnia cebula
-3 łyżki śmietany 18%
-łyżeczka curry
-garam masala, sumak, słodka suszona papryka, sól, pieprz

+1 rozbełtane jajko i czarnuszka, płatki chilli lub suszone oregano do posypania po wierzchu


 1. Ziemniaki obrać i ugotować w osolonej wodzie. Cebulę obrać i posiekać w drobną kostkę, a następnie zeszklić na rozgrzanym oleju. 

2. Ugotowane ziemniaki rozgnieść widelcem na miazgę, wymieszać je z cebulą, śmietaną i przyprawami-dużą ilością curry i resztą przypraw dodanymi w ilości dowolnej. Gotowy farsz rozkładamy kwadratach wyciętych z ciasta francuskiego (u mnie to były kwadraciki o bokach ok.6cm), a następnie każdy kwadrat składamy wzdłuż przekątnej, żeby uzyskać trójkąt. Za pomocą widelca zlepiamy brzegi, a następnie każdy z rożków smarujemy rozbełtanym jajkiem i posypujemy po wierzchu przyprawami. Według mnie najsmaczniejsze wyszły z czarnuszką na wierzchu, dla lubiących ostrzejsze smaki sprawdzi się np. chilli w płatkach.

3. Przygotowane rożki układamy luźno na blaszce i zapiekamy w rozgrzanym do 220st piekarniku, przez około 10-12 minut aż się zarumienią na złoto-brązowy kolor. 
Proponuję podać je z sosem czosnkowym lub jakimś ostrym paprykowym (np. Sambal oelek).

SMACZNEGO

Dla chętni do zrobienia oryginalnych samosów powinni się zaopatrzyć w ciasto filo. Wykrawać kwadraciki z 2-3 warstw ciasta na raz. Nałożyć ten sam farsz i zlepić brzegi ciasta za pomocą  pasty zrobionej z mąki i wody. Tak przygotowane rożki wrzuca się na bardzo rozgrzany olej i obsmaża z obu stron przez chwilę, aż się zarumienią. Usmażone pierożki można odsączyć na papierowym ręczniku. 



 

sobota, 2 marca 2013

58. Amoniaczki, ciastka na czarną godzinę

Amoniaczki to takie ciekawe ciastka, które są trochę problematyczne przy robieniu, ale za to mogą poleżeć sobie w puszce przez bardzo długi czas i się nie starzeją, wciąż są pulchne i mięciutkie. Wymarzone więc to ciastka jako rezerwa na nieprzewidzianych gości na herbatce, nagły atak słodkiego głodu lub niezbędna rezerwa do podjadania przy pracy. Największym mankamentem jest niestety zapach przy przygotowaniu, ponieważ amoniaczki pachną amioniakiem...czyli nie do końca jest to piękny zapach. Zapach ten jest obecny przy rozpuszczaniu amioniaku w ciepłym mleku, radą jest szybkie zagniatanie ciasta, owinięcie go i schowanie do lodówki. W wersji już gotowej o żadnym przykrym zapachu nie ma już mowy, są za to kruche, rozpływające się herbatniczki, które przez bardzo długi czas nie zmieniają swojego "stanu skupienia".

AMONIACZKI:
-2 łyżeczki amoniaku
-500g mąki
-100g masła
-150g cukru
-0,5 szklanki mleka
-2 jajka
-szczypta soli
-waniliowy cukier puder (ewentualnie opakowanie cukru waniliowego i cukier puder)

1. Masło utrzeć z cukrem na gładką masę. Dodać do nich jajka, sól i mąkę. Amoniak trzeba rozpuścić w ciepłym mleku, ale uwaga taka mieszanka bardzo bardzo rośnie...nie polecam mieszania w szklance, bo wykipi, lepiej w jakiejś miseczce czy dużym kubku (to niestety jest też źródło nieprzyjemnego zapachu, który znika przy pieczeniu). Wszystko razem dokładnie wyrobić i odstawić na co najmniej godzinę w chłodne miejsce.

2. Schłodzone ciasto trzeba rozwałkować na bardzo cienki placek, grubości nie większej niż 0,5 cm. Wykrawamy z niego ciasteczka i układamy na przygotowanej blaszce. Ciastka wstawić do piekarnika rozgrzanego do 200st, na około 5-7 minut, aż będą złocisto zarumienione. Trzeba bardzo uważać, żeby ich nie spalić, w przeciwnym wypadku zamiast mięciutkich herbartaników uzyskamy twarde kamienie.

3. Po wyjęciu z piekarnika wszystkie ciastka obsypać waniliowym cukrem pudrem i przechowywać w szczelnie zamkniętym pojemniku.
Mój waniliowy cukier puder to nic innego jak słoik cukru pudru z zasypanymi w środku dwoma laskami wanilii, które łaskawie oddają swój aromat...pięknie to pachnie :)

SMACZNEGO