niedziela, 28 kwietnia 2013

80. Styropian z wiśniami, czyli wiśniowy sernik bez sera

Tym razem jako ciasto na niedzielny deser proponuję styropian, czyli taki sernik bez użycia sera. Można go zrobić w swoim ulubionym smaku, zależnie od tego jaki jogurt się użyje, bo to tak naprawdę ciasto jogurtowe. Ja zrobiłam tym razem wersję wiśniową, bo jeszcze miałam zamrożone wiśnie z zeszłorocznych zbiorów i uznałam, że ich kwaskowatość będzie świetnie przełamywała słodycz masy. A ponieważ proporcje przewidziane są na dużą blachę, to każdy łasuch się na pewno nasyci :)


STYROPIAN
CIASTO I KRUSZONKA:
-1 kostka masła
-5 żółtek
-1 szklanka cukru
-3 szklanki mąki
-2 łyżeczki proszku do pieczenia
-duża szczypta cynamonu

MASA JOGURTOWA:
-2 duże jogurty wiśniowe (każdy po 400ml)
-5 białek
-3/4 szklanki cukru pudru z wanilią
-200g wiórków kokosowych
-1 budyń waniliowy
-garść lub dwie wiśni


1.Wszystkie podane składniki na ciasto wymieszać i zagnieść z nich ciasto-powinno mieć konsystencję mokrego piasku i nie musi być zespolone w jedną całość:) Wstawić całość do lodówki.

2. Z białek ubić sztywną pianę (można dodać szczyptę soli, to się będzie lepiej ubijała). Gdy piana będzie już gotowa dodawać do niej stopniowo cukier, następnie budyń waniliowy, a na koniec wlać jogurty i wsypać wiórki kokosowe. 

3. Na dużą blachę (u mnie to była taka ok. 50x30cm) wysypać 2/3 przygotowanego ciasta i lekko je podociskać palcami, żeby utworzyło w miarę równomierną powierzchnię. Na ciasto wysypać wiśnie, a na nie wylać masę jogurtową. Wierzch masy posypać pozostałą 1/3 ciasta, poprzecierać ją między palcami, żeby była utworzyła drobną kruszonkę. Wstawić ciasto do piekarnika rozgrzanego do 180st, na około 50-60 minut...i gotowe.

SMACZNEGO :)



środa, 24 kwietnia 2013

79. Owsianka na mleku z prażonymi jabłkami i migdałami...pożywnie, smacznie i chyba zdrowo na śniadanie

Przyznaję się bez bicia, że owsiankę wcześniej znałam tylko z filmów, jako ponoć paskudne śniadanie. Pomimo tego, że różne przetwory i zupy mleczne bardzo lubię to owsiankę spróbowałam po raz pierwszy dopiero kilka dni temu i od razu się nią zachwyciłam. Dobre to bardzo, dodatków można dodać różnych ulubionych i najeść się można na kilka godzin (więc w pracy w brzuchu nie burczy). Więcej się zachwycać nie będę, ale naprawdę polecam taką wersję śniadania.  
A w tej wersji z jabłkami najbardziej lubię jak jabłka są zrobione trochę wcześniej. Tak w zasadzie są już zimne i stanowią cudowny kontrast do ciepłej owsianki.

OWSIANKA NA MLEKU:
-pół szklanki płatków owsianych (górskich)
-szklanka mleka
-szczypta soli
-duża szczypta cynamonu

+jabłko, odrobina masła, szczypta cynamonu, łyżeczka miodu

+garść płatków migdałów

1. Migdały można podprażyć na suchej patelni (chyba, że za bardzo nie ma się czasu to można pominąć ten etap).

2. Jabłko obrać ze skórki i pokroić na mniejsze cząstki. Na patelni rozpuścić ok. łyżeczkę masła i wsypać kawałki masła, miód oraz szczyptę cynamonu. Wszystko dokładnie wymieszać i prażyć dopóki jabłka lekko nie zmiękną.

3. Mleko wlać do rondelka o w miarę grubym dnie, płatki wsypać do mleka, a całość postawić na małym ogniu. Dodać szczyptę soli i cynamon (można również lekko posłodzić owsiankę, ale jak dla mnie same smażone jabłka wystarczają za całą słodycz). Co jakiś czas trzeba mieszać i cały czas uważać bo owsianka lubi się przypalać. Gdy płatki wchłoną  w siebie mleko i całość zgęstnieje owsianka będzie gotowa. 
Przełożyć ją do miseczki, dodać jabłka i posypać płatkami migdałów.

SMACZNEGO!


niedziela, 21 kwietnia 2013

78.Tort czekoladowy z borówkami i musem czekoladowym

Przepis na samo ciasto został zasłyszany w którymś z programów boskiej Nigelli. Co prawda nie jestem wielką fanką jej programów, choć nie odmawiam jej uroku osobistego i bardzo smakowitych pomysłów, ale kilka lat temu podczas rekonwalescencji po złamaniu nogi oglądałam wszystkie programy kulinarne. Z tego okresu pochodzi grubaśny zeszyt i parę plików w komputerze, a wszystko opatrzone komentarzem "Do zrobienia", z każdego programu co najmniej 1 lub 2 przepisy zostały spisane dla pamięci i teraz co jakiś czas korzystam z tego zbioru.
Tą czekoladową bombę już parę razy robiłam. Chociaż wydaje się być trudnym ciastem to tak naprawdę trzeba tylko zebrać wszystkie składniki i je ze sobą wymieszać i już do piekarnika. Ciasto wychodzi mocno kakaowe, wilgotne i ciężkie, a ja je trochę wzbogaciłam musem czekoladowym, borówkami i borówkowym kisielem. Pyszności :)

CZEKOLADOWA BOMBA:
1 MISKA:
-350g mąki pszennej
-100g brązowego cukru
-4 czubate łyżeczki kakao
-2 czubate łyżeczki proszku do pieczenia

2 MISKA:
-3 jajka
-2 łyżki śmietany 18%

3 MISKA:
-175g roztopionego masła
-100ml oleju
-300ml zimnej wody

MUS CZEKOLADOWY Z BORÓWKAMI:
-500ml śmietanki 36%
-100g gorzkiej czekolady
-2 garści borówek (lub jagód)

DOMOWY KISIEL BORÓWKOWY:
-garść borówek
-łyżka cukru pudru z wanilią
-łyżka mąki ziemniaczanej

+ewentualnie likier amaretto do nasączenia ciasta


1. Na samym początku trzeba zgromadzić wszystkie składniki i wymieszać je w odpowiednich miskach. Następnie suche składniki mieszamy z jajeczno-śmietanową masę, a na sam koniec dodajemy składniki tłuste. Ciasto wylewamy do przygotowanej blaszki (u mnie to była tortownica o średnicy ok. 30cm) i wstawiamy do piekarnika rozgrzanego do 180st, na około 40-50 minut (prawie od razu po wstawieniu ciasta do piekarnika powstanie skorupka na jego wierzchu, więc stopień upieczenia trzeba sprawdzać za pomocą wykałaczki, bo "na oko" się nie da :) ).

2. Przygotować domowy kisiel z borówek. Odrobinę zimnej wody (ok. 1/3 szklanki) wymieszać z mąką ziemniaczaną. Borówki wsypać do małego rondelka lub garnuszka, wlać wodę z mąką i dosypać cukier puder. Wstawić całość na mały ogień i cały czas mieszać, aż całość lekko zgęstnieje, a później odstawić do wystygnięcia.

3. Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej. Schłodzoną śmietankę ubić na sztywno, a następnie cienkim strumieniem, nie przerywając miksowania dodać do niej czekoladę. Gdy całość będzie już dokładnie wymieszana odstawić mus do lodówki. 

4. Upieczone i ostudzone ciasto przekroić na dwie części. Dolną część nasączyć likierem amaretto lekko rozcieńczonym wodą, a następnie wysypać na nie równomiernie borówki. Na borówki wyłożyć połowę musu czekoladowego i w miarę równomiernie go rozsmarować, a potem przykryć całość drugą częścią ciasta. Drugi krążek czekoladowy również nasączyć likierem, pokryć resztą musu czekoladowego, a na samym wierzchu (jako wisienkę na torcie :) ) rozłożyć kisiel z borówkami. Najlepiej wstawić ciasto jeszcze na chwilę (2-3 godziny) do lodówki żeby wszystko się "zgryzło", ale jak ktoś jest bardzo spragniony słodkości można jeść od razu :)

SMACZNEGO!








 

czwartek, 18 kwietnia 2013

77. Popękane czekoladowe ciastka z koniakiem


Ten przepis jest ogólnie znany, ja dodałam od siebie tylko dużą ilość koniaku i wanilię w cukrze pudrze, którym obsypane są ciastka.
To są bardzo proste do zrobienia ciastka, jedyna trudność to taka że trzeba się powstrzymać przed wyjedzeniem całej masy ciasteczkowej na surowo. Same ciastka są chrupiące na zewnątrz, wewnątrz bardzo miękkie, a do tego mają bardzo wyczuwalny smak koniaku.

COOKIES CZEKOLADOWE
-50g masła
-tabliczka gorzkiej czekolady
-duży chlust koniaku (lub rumu)
-2 łyżki kakao
-2 łyżki brązowego cukru
-2 jajka
-1 szklanka mąki pszennej
-łyżeczka proszku do pieczenia

+cukier puder z wanilią


1. W kąpieli wodnej rozpuścić czekoladę i wymieszać ją na gładką masę z masłem. Ubić jajka z cukrem i kakao. Ciągle ubijając dodać masę czekoladową i koniak, a następnie przesianą mąkę z proszkiem do pieczenia. Po dokładnym wymieszaniu odstawić ciasto do lodówki na kilka godzin (a najlepiej na całą noc i w tym właśnie czasie trzeba się powstrzymywać przed podjadaniem masy).

2. Ze stężonego ciasta formować kulki wielkości orzecha włoskiego i obtaczać je w cukrze pudrze. Ułożyć dosyć luźno na blaszce (sporo urosną), a następnie piec przez około 7-10 minut w piekarniku rozgrzanym do 170st.

SMACZNEGO!



wtorek, 16 kwietnia 2013

76. Ciasto z białą czekoladą i truskawkami

Nie ma co za dużo pisać o tym cieście. Po prostu powstało, bo już tęsknię bardzo za świeżymi truskawkami. A że czekolada zawsze pasuje do truskawek to ciasto z jest z białej czekolady. Jest bardzo aksamitne, o mocno wyczuwalnym smaku białej czekolady. Słowem idealne ciasto do porannej, leniwej  kawy (a jak ktoś za dużo czasu na lenistwo nie ma to do szybkiej kawy też się sprawdzi).

BABKA CZEKOLADOWA Z TRUSKAWKAMI
(ciasto starczy na blaszkę ok.30x30cm, albo foremkę do babki z kominem o średnicy ok.35cm)
-200g miękkiego masła
-100g białej czekolady
-0,5 szklanki cukru pudru
-4 jajka
-150g mąki pszennej
-100g mąki ziemniaczanej
-czubata łyżeczka proszku do pieczenia
-300-400g truskawek (dwie duże garści)

+100g białej czekolady, łyżka śmietany 18% i cukrowa posypka


1. Czekoladę roztopić w kąpieli wodnej. W międzyczasie żółtka oddzielić od białek i ubić białka na sztywną pianę (można dodać szczyptę soli, że piana była sztywniejsza). 

2. Masło utrzeć z cukrem pudrem na gładką mas, a następnie nie przerywając mieszania dodawać do niego po jednym żółtku. Gdy masa będzie już gładka dolać do niej roztopioną czekoladę oraz przesiane mąki i proszek do pieczenia. Na samym końcu dodać pianę z białek i całość delikatnie wymieszać (ręcznie za pomocą łyżki, a nie miksera.

3. Gotową masę wylać na przygotowaną blaszkę, a na wierzch równomiernie wysypać truskawki. Wstawić do piekarnika rozgrzanego do 175st, i piec przez około 50-60 minut. 

4. Gdy ciasto ostygnie można udekorować go polewą wykonaną z roztopionej białej czekolady i łyżki  kwaśnej śmietany.

SMACZNEGO!!


niedziela, 14 kwietnia 2013

75. Musztardowa pasta kanapkowa z cieciorki

Piękna pani w telewizji powiedziała, że dziś będzie świecić piękne słońce i to będzie idealny dzień na spacery i inne aktywności podwórkowe. Zważywszy na to, że w telewizji na pewno nie kłamią, to wierzę pięknej pani w 100%. Te wszystkie ciemne chmury, które widać za oknem i które tak pięknie zasłaniają niebo i jakiekolwiek przebłyski słońca, zwiastują jedynie to że mam czas na naprawdę leniwe śniadanie. Tak więc mam czas na tuningowanie kanapek, żeby nudne nie były. Pasta z ciecierzycy, którą zrobiłam jest baaardzo prosta do zrobienia. Dla tych, którzy lubią bardziej ostre smaki można bardziej doprawić, dla tych delikatniejszych zrobić łagodną wersję-słowem dla każdego coś pysznego :)


PASTA KANAPKOWA Z CIECIERZYCY
-puszka ciecierzycy
-łyżka jogurtu greckiego
-łyżeczka musztardy (ja użyłam łagodnej musztardy miodowej, ale równie dobre będzie z ostrzejszą angielską lub Dijon)
-pęczek natki pietruszki
-sól, pieprz

Ciecierzycę odsączyć z zalewy (jak ktoś jest bardziej ogarnięty i planuje z większym wyprzedzeniem co zrobić na śniadanie, to można użyć suchych nasion, które będą się moczyły w wodzie przez całą noc, a następnie zostaną ugotowane). Natkę pietruszki posiekać, dodać do wszystkich pozostałych składników i wszystko razem zmiksować. Doprawić do smaku solą i pieprzem...i już! Gotowe :)

SMACZNEGO:)

piątek, 12 kwietnia 2013

Mnóstwo czekolady z okazji Międzynarodowego Dnia Czekolady

"W życiu pada wiele pytań, na które odpowiedzią jest czekolada"- Nigella Lawson

To, jakże prawdziwe, zdanie niech będzie usprawiedliwieniem na wszelkie kulinarne wybryki dzisiejszego dnia. A gdyby ktoś nie wiedział co by można zrobić z czekoladą, to poniżej parę moich bardzo czekoladowych propozycji.

Ciasteczka z czekoladą i morelami

 

Ciasto czekoladowe z wanilią i żurawiną

 

Muffiny wiśniowe z białą czekoladą i musem czekoladowym

 

Tarta czekoladowa z wiśniami 

 

Herbatniki czekoladowe z czekoladą

 

Prawie klasyczny Brownie z białej czekolady

 

Cudnie czekoladowy piernik

 

Klasyczny Brownies

 

A na koniec, tak żeby zbyt słodko nie było i żeby jednak pamiętać, że wiosna już przyszła i niedługo będzie czas marudzenia pozimowego, że za dużo sadełka się nazbierało :)

czwartek, 11 kwietnia 2013

74. Tarta cytrynowo-limonkowa

Jak się ma w domu człowieka, który uwielbia wszelkie wypieki z cytrusami, to się cały czas kombinuje co nowego można zrobić. Tym razem wybór padł na tartę z cytrynami i limonkami (tak naprawdę równie smaczna jest z samymi cytrynami, ale limonki nadają jej taki charakterystyczny smaczek). Ta tarta jest maksymalnie cytrusowa i orzeźwiająca. Nawet jeden kęs od razu budzi człowieka ze snu zimowego :)

TARTA CYTRYNOWA Z LIMONKAMI
CIASTO:
-1 szklanka maki
-1/4 szklanki cukru
-szczypta soli
-1 żółtko
-70g zimnego masła
-łyżeczka śmietany 18%
MASA CYTRYNOWO-LIMONKOWA
-sok i skórka z 2 dużych cytryn
-sok i skórka z 4-5 limonek
-6 jajek
-1 szklanka cukru pudru
-125g masła
-1 łyżka mąki ziemniaczanej

+cukier puder do dekoracji

1.Zagnieść w miarę szybko ciasto ze wszystkich podanych składników-nie powinno się kleić do rąk. Zawinąć je w kawałek folii spożywczej i wsadzić na pół godziny do lodówki. Po tym czasie wyjąć i rozwałkować na grubość około 5 mm, a następnie przełożyć do formy do tarty o średnicy okolo 30cm. Nakłuć ciasto widelcem, wyłożyć pergaminem i wysypać suchym grochem lub fasolą (żeby nie urosło). Piec w piekarniku rozgrzanym do 180st, przez około 15 minut, z czego ostatnie 5 bez obciążenia grochem.

2. W tak zwanym międzyczasie trzeba przygotować nadzienie cytrynowe. Jajka ubijamy z cukrem oraz mąką w rondelku i wstawiamy go na bardzo mały ogień. Do jajek dodajemy masło pokrojone na mniejsze kawałki, żeby się szybciej rozpuściło, i cały czas mieszamy. Gdy masło będzie już całkiem roztopione dodajemy sok i skórkę z cytrusów. Całość dalej mieszamy i podgrzewamy, aż całość lekko zgęstnieje.

3. Na podpieczony spód wyłożyć masę cytrusową i równomiernie ją rozprowadzić. Ciasto znów wsadzić do piekarnika na około 20-30 minut, aż masa się zgęstnieje i zetnie.
Po ostudzeniu można posypać tartę cukrem pudrem

SMACZNEGO!


wtorek, 9 kwietnia 2013

73.Tosty z brie i żurawiną oraz Nigel Slater i jego "Tost. Historia chłopięcego głodu"

Kiedyś dawno dawno temu nie jadłam w ogóle serów pleśniowych. Teraz już wiem, że przez wstręt do samej nazwy, straciłam kilka lat rozkoszowania się jedzeniem "śmierdziuchów". Na szczęście jednym z moich zajęć w trakcie studiów, to była praca baristki w kawiarni gdzie w ofercie śniadaniowej mieliśmy również tosty. Robiąc je setki razy, w którymś momencie się przełamałam, spróbowałam i od tej pory te tosty należą do moich ulubionych.

TOSTY Z SEREM PLEŚNIOWYM I ŻURAWINĄ
-4 kromki pieczywa tostowego
-4 plasterki wędliny z piersi drobiowej
-kilka niezbyt grubych plasterków sera brie (albo innego o łagodnym smaku)
-odrobinę konfitury z żurawiny
-masło

Każdą kromkę pieczywa posmarować masłem. Na płytkach rozgrzanego opiekacza położyć po jednej kromce pieczywa, masłem do dołu. Na to położyć plasterek wędliny, na niego plasterki sera brie, które z kolei delikatnie smarujemy konfiturą z żurawiny, całość przykrywamy następnym plasterkiem wędliny i zwieńczamy dzieło drugą kromką chleba. Gdy już wszystko jest ułożone zamykamy opiekacz i czekamy kilka na minut, aż całość się zapiecze i opiecze. Tosty są gotowe gdy są lekko zarumienione, a ser ze środka jest roztopiony i zaczyna lekko wyciekać.

SMACZNEGO


Nigel Slater jest brytyjskim kucharzem, autorem kilku książek, jak dla mnie jest przede wszystkim fajnym facetem prowadzącym programy kulinarne w BBC. Kilka lat temu została wydana jego autobiografia, która stała się bestsellerem, a nawet została nazwana brytyjskim skarbem narodowym. 
Jak dla mnie wprost nie do ogarnięcia jest jak mały chłopiec jest w stanie zapamiętać tyle szczegółów dotyczących codziennego jedzenia. Zapamiętuje zapachy towarzyszące mu w życiu codziennym, pianki cukrowe porównuje do pocałunku, a gdy jego matka (która gotować nie umiała i korzystała często z mrożonek lub dań gotowych) spaliła jego ulubione ciasteczka z czekoladą życzy jej jak najgorzej. Mały Nigel opisuje również co wypadało jeść w zależności od pozycji społecznej lub płci. W szkole, na angielskiej prowincji w latach 60., trzeba było wiedzieć jakie batoniki i cukierki może zjeść szanujący się chłopiec, oraz jak trzeba kombinować żeby nie pić codziennie znienawidzonego mleka. 
Czytając tę książkę nasunęło mi się parę wniosków. Po pierwsze: Anglicy mają specyficzny humor i jak dla mnie specyficzne podejście do świata. Bardzo zwracają uwagę na to co ludzie powiedzą i jak zostaną przez innych ocenieni. Nawet na podstawie zawartości talerza, albo nawet samego talerza (padłam na etapie opisu zakupu tacy na kółkach, która miała pomóc w trakcie świąt i ładnie elegancko wyglądać, ale finalnie sprawiła tylko więcej problemów).
Po drugie: wszystko kręci się wokół seksu i fizycznej strony życia. Nie wolno o nim mówić, ale wszyscy TO robią i to robią czasem w dziwny sposób. Ojciec autora np. został przyłapany w dwuznacznej sytuacji w swojej ukochanej szklarni, a już kwintesencją wszystkiego jest opis jednego z kolegów Nigela, który w nocy wkłada swojego penisa do zimnej pieczeni wołowej. Sodoma i gomora!!! A temu nieziemskiemu chłopcu każde doświadczenie seksualne (i te dobre i te złe) kojarzą się z czymś do jedzenia :)
Po trzecie: Nigel w dzieciństwie był bardzo samotnym chłopcem. Nadopiekuńcza i neurotyczna matka ograniczała jego normalne kontakty z rówieśnikami. Natomiast wkrótce po jej śmierci chłopiec musiał rywalizować o względy ojca z macochą. Starał się to również zrobić poprzez gotowanie i przygotowywanie posiłków, w czym odnalazł swój spokój i co sprawiało mu ogromną radość.
Książkę zdecydowanie polecam. Sama teraz będę polowała na film, który powstał na jej podstawie, bo podobno też jest rewelacyjny.

niedziela, 7 kwietnia 2013

72. Ciasto jagodowe z kefirem i kruszonką

Polska wersja programu MasterChef niestety nie zainspirowała mnie za bardzo do jakichkolwiek działań kulinarnych (wciąż jestem zakochana w wersji amerykańskiej i Gordonie, oraz w australijskich Juniorach). Jednak spośród uczestników jest jednak osoba, na której blog Ale babka! czasem zaglądam. Kinga Paruzel, bo o niej tutaj  mowa, jak dla mnie wydaje się być najbardziej normalna, autentyczna i naprawdę lubiąca gotowanie spośród wszystkich uczestników. A dodatkowo jej blog powstał na długo przed programem, a nie jest założony tylko na fali popularności telewizyjnej.
U Kingi właśnie znalazłam ciekawy przepis na ciasto z użyciem kefiru i mrożonych jagód. Nie byłabym sobą gdybym nie pozmieniała tego i owego, tak że finalnie z pierwowzoru zostały owoce i kefir :) Idealne ciasto na niedzielny (i nie tylko) deser.


CIASTO JOGURTOWE Z JAGODAMI
 -250g jagód mrożonych (3-4 bardzo duże garście)
-1,5 szklanki kefiru (lub zsiadłego mleka albo maślanki)
-0,5 szklanki oleju
-4 jajka
-sok i skórka z połówki pomarańczy
-3/4 szklanki cukru trzcinowego
-3,5 szklanki mąki pszennej
-2 łyżeczki proszku do pieczenia
-łyżeczka cynamonu

+Kruszonka: 200g mąki: 100g cukru:100 g masła i czubata łyżeczka cynamonu

1. Przygotować kruszonkę, która powinna mieć konsystencję mokrego piasku i odstawić ją do lodówki.

2. Ciasto przygotowywać podobnie jak muffiny, czyli w osobnych miskach wymieszać mokre i suche składniki, a następnie zawartości obu misek wymieszać ze sobą. Dodać również połowę przygotowanych jagód.

3. Gotową masę wylać do przygotowanej blaszki (u mnie to była tortownica o średnicy ok. 28cm), na wierzch wysypać pozostałe jagody, a całość przykryć równomiernie kruszonką. Ciasto wstawić do piekarnika rozgrzanego do 180st, i piec przez około 50-60 minut-trzeba uważać na środek ciasta czy na pewno jest upieczony, bo sama za pierwszym razem wyjęłam zbyt szybko ciasto z piekarnika gdy środek był jeszcze surowy:)
Po lekkim przestudzeniu ciasto jest idealne do jedzenia.

SMACZNEGO!


piątek, 5 kwietnia 2013

71. Rozgrzewająca herbata z pomarańczami i przyprawami

Tej niekończącej się zimy mam już naprawdę serdecznie dość. Prawie każdego dnia budzę się z nadzieją na jakieś przejaśnienie, a tu wciąż tylko śnieżyce i zasnute chmurami niebo. Prognozy w telewizji są tak mało zachęcające, że już całkiem przestałam je oglądać i tylko kolejne kubki gorącej herbaty ratują mnie przed zapadnięciem w sen zimowy. Może komuś również chęci do działania (albo do zaszycia się pod kocem z książką) przywróci moja herbatka z mnóstwem pysznych dodatków.

HERBATA KORZENNA Z MALINAMI
(ja od razu cały dzbanek sobie przygotowuję, ale można oczywiście w wersji kubkowej działać)
-ulubiona czarna herbata (u mnie to był Earl Grey)
-kilka plasterków pomarańczy
-kilka goździków
-2-3 cienkie plasterki imbiru
-sok malinowy 

Przepis tak naprawdę jest banalny. Trzeba zaparzyć mocną, czarną herbatę, a następnie dolać do niej soku malinowego (tyle ile uznamy za stosowne, ja lubię w dużej ilości), dodać kilka plasterków pomarańczy, kilka goździków i imbir. Wszystko razem lekko zamieszać, a pomarańcze poddusić żeby puściły trochę soku. I gotowe :)

Podczas mojego pierwszego wyjazdu wiosennego w tym roku, nawet nie próbowałam szukać przebiśniegów lub innych oznak nadchodzącej wiosny....moim podstawowym zadaniem było przebijanie się przez śnieg do kolan. Bardzo żałowałam, że nie mam przy sobie rakiet śnieżnych.

środa, 3 kwietnia 2013

70. Ciasteczka z czekoladą i morelami specjalnie dla Ciasteczkowego Potwora

Święta minęły z dużą ilością pysznego jedzenia, tak więc teraz czas na chwilę odpocząć od ciast, a w ramach małej słodkiej przekąski występują chrupiące na zewnątrz i mięciutkie w środku ciasteczka z czekoladą i suszonymi morelami. 
Jestem z tego pokolenia, które wychowało się na "Ulicy Sezamkowej" i jak  łatwo się domyśleć moją ulubioną postacią był CookieMonster. Jako mała dziewczynka zawsze chciałam zjeść takie ciasteczka jakie on wsuwał w siebie co chwila. Te ciasteczka są do nich bardzo podobne i mam nadzieję, że równie smaczne.

COOKIES Z CZEKOLADĄ I SUSZONYMI MORELAMI
-2 szklanki mąki pszennej
-1/2 szklanki cukru trzcinowego
-2 jajka
-1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
-175g roztopionego masła
-200g pokrojonej na drobno czekolady
-100g pokrojonych suszonych moreli
-szczypta cynamonu
-2 łyżeczki waniliowego cukru pudru

1.Jajka wymieszać dokładnie z cukrami i cynamonem, a następnie dodać roztopione i ostudzone masło. Później dodać mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia oraz posiekaną czekoladę z morelami. Całość powinna mieć dosyć gęstą i lekko ciągnącą się konsystencję. Najlepiej odstawić ciasto na około 15 minut i dopiero po tym czasie formować ciasteczka-jest łatwiej :)

2. Łyżeczką, lub łyżką do lodów formować mniej-więcej kule z ciasta, lekko je spłaszczyć i układać na przygotowanej blaszce. Trzeba pamiętać, że ciasta trochę się rozleją i jeszcze urosną więc powinno się je układać w pewnej odległości od siebie. Przygotowane ciasta włożyć do piekarnika rozgrzanego do 180st, na około 15-20 minut, aż się lekko zarumienią.

SMACZNEGO




znalezione na Demotywatorach :)