czwartek, 31 października 2013

146. Naleśniki po tatarsku

Naleśniki uwielbiam od zawsze. To była jedna z pierwszych rzeczy zjadliwych, które nauczyłam się robić. Kiedyś uznawałam tylko i wyłącznie naleśniki na słodko, z dżemem albo białym serem, ostatnio coraz częściej przekonuję się do wytrawnych farszów. Znalazłam ciekawy przepis, w równie ciekawej książce ("Smaki ziemi puławskiej") na naleśniki po tatarsku. Składniki na farsz są bardzo proste, bardzo łatwo dostępne, smaczne bardzo i do tego bardzo sycące. Czasem warto odejść od klasyki na rzecz ciekawych dodatków.


NALEŚNIKI PO TATARSKU:
CIASTO:
-1 jajko
-ok. 1l mleka
-szklanka mąki
-trochę piwa lub wody gazowanej
-trochę oleju lub margaryny do smażenia


FARSZ:
-2-3 średniej wielkości ugotowane ziemniaki
-200g białego sera
-3-4 ogórki konserwowe
-1 łyżka chrzanu
-1 łyżka musztardy
-sól, pieprz do smaku


1. Wszystkie składniki ciasta wymieszać ze sobą, powinny mieć konsystencję niezbyt gęstego jogurtu. Gęstość można modyfikować dodając albo trochę mleka, albo trochę mąki, zależnie od potrzeb. Na rozgrzanej patelni (niezbyt duża powinna być ta patelnia) rozpuścić odrobinę margaryny i wylać ciasto, tak żeby pokryło cienką warstwą całą patelnię. Smażyć z obu stron na rumiany kolor i tak zużyć całe ciasto :) Pierwszy naleśnik praktycznie zawsze idzie na straty więc nie należy się przejmować.

2. Ogórki konserwowe zetrzeć na tarce o małych oczkach. Wymieszać je ze wszystkimi pozostałymi składnikami farszu. Doprawić do smaku solą i pieprzem.
*można też do farszu dodać trochę startego żółtego sera.

3. Na każdy naleśnik nałożyć trochę farszu (on jest naprawdę sycący więc nie potrzeba go dużo). Złożyć naleśnika w trójkąt i jeszcze na chwilę położyć go na patelni z rozpuszczonym masłem i zrumienić z obu stron. Podawać ciepłe, prosto z patelni.

SMACZNEGO


poniedziałek, 28 października 2013

145.Bardzo klasyczny Pan Murzynek

Blog ma już rok. Dokładniej mówiąc ma rok i tydzień, ale przez zamieszanie w domu nie było kiedy poświętować, więc dopiero w tym tygodniu postanowiłam coś miłego z tej okazji upiec. Myślałam nad tortem wielkim, pięknym, okazałym, ale zdecydowałam się jednak na murzynka. Bo murzynek to ciasto, które jako pierwsze upiekłam w pełni samodzielnie, a do tego przepis na niego jako pierwszy jest zapisany w kajeciku mamy, czyli w mojej pierwszej książce kucharskiej. Choć to dla mnie niepojęte to są ludzie, którzy różne piękne ciasta piec potrafią a poczciwego murzynka nie ogarniają (oglądając odcinek z celebrytami Polskiego Turnieju Wypieków załamałam się naszymi celebrytami:) ). A klasykę znać trzeba, więc zamiast świętować w sposób udziwniony i jak najbardziej pokręcony, to te blogowe urodziny świętuję tak jak do niedawna świętowaliśmy w każdą niedzielę. 

MURZYNEK:
-1 kostka masła
-1 szklanka cukru
-3/4 szklanki wody
-3 łyżki  kakao
-4 jajka
-2 szklanki mąki
-2 łyżeczki proszku do pieczenia

1. Masło, wodę, cukier i kakao wsadzić do jednego garnka i podgrzewać na niewielkim ogniu, aż tłuszcz się w całości rozpuści, a całość zabulgocze i się zagotuje. Zdjąć z ognia i odstawić do wystygnięcia.

2. Żółtka oddzielić od białek. Z białek ubić sztywną pianę (można dodać szczyptę soli, żeby było łatwiej), a żółtka wlać do masy kakaowej. Dokładnie ją wymieszać i odlać pół szklanki masy na polewę czekoladową.

3. Do masy dodać mąkę z proszkiem do pieczenia. Dokładnie całość wymieszać (do tego momentu można używać miksera przy mieszaniu). Na koniec dodać pianę z białek i tu już mieszać należy ręcznie i delikatnie, żeby piana nie opadła. Gdy wszystko już będzie ze sobą dokładnie wymieszane przelać ciasto do przygotowanej blaszki (ja zazwyczaj do murzynka używam keksówki). Piec przez około 30-40 minut w piekarniku rozgrzanym do 170st. Przed wyjęciem sprawdzić wykałaczką czy wnętrze już jest suche.

4. Gdy ciasto ostygnie polać wierzch odlaną wcześniej polewą.
W różnych wariacjach można również zastąpić polewę lukrem, posypać wiórkami kokosowymi lub pokruszonymi orzechami....ale klasyka też jest pyszna :)

SMACZNEGO!


piątek, 25 października 2013

144.Tradycyjny piernik pełen bakalii

Kolejny przepis z kajetu mamy, tym razem na piernik. Piernik dobry bo pełen bakalii, dobry bo dobrze go zrobić parę dni przed np. planowaną imprezą, bo im dłużej leży tym staje się lepszy, dobry bo pełen jest jesiennych smaków. Receptura jest prawie, że apteczna i długo go trzeba wyrabiać, więc można się lekko zmęczyć ale wart jest zachodu i poświęconej mu pracy. 
Mama Krysia zawsze robi wersję z podwójną ilością składników, żeby od razu kilka blaszek ciasta upiec. Głównie chodzi o to, żeby tylko raz się zmęczyć :)
TRADYCYJNY PIERNIK BAKALIOWY:
-250ml miodu
-3 łyżki wody
-40g masła
-5 jajek
-200g cukru
-500g mąki 
-10g sody oczyszczonej +3 łyżki wody
-150g bakalii różnych (rodzynki, orzechy, suszone śliwki, suszona żurawina)
-goździki, cynamon, gałka muszkatałowa

1. Miód podgrzewać razem z przyprawami, aż do lekkiego zarumienienia. Dodać do niego wodę i odstawić do przestudzenia. Śliwki opłukać i pokroić, orzechy posiekać.

2. Masło utrzeć z żółtkami i cukrem. Białka ubić na sztywną pianę i połączyć je delikatnie z maślaną masą. Następnie dodać miód z przyprawami i mąkę i całość wyrabiać ręcznie przez kilkanaście minut. W międzyczasie rozpuścić sodę w 3 łyżkach wody i dodać ją do wyrabianego ciasta razem z bakaliami. Gdy wszystko razem będzie już dokładnie wymieszane, przełożyć ciasto do przygotowanych foremek i piec przez około 50-60 minut w 180st. 

3. Przestudzone ciasto włożyć do papierowej torby na mniej-więcej tydzień czasu i odłożyć w jakieś suche miejsce. Przed podaniem można polukrować lub polać roztopioną czekoladą.

SMACZNEGO!


wtorek, 22 października 2013

143. Sernik chałwowy

W sernikach niedawno się zakochałam, więc jak trzeba było coś słodkiego zrobić z okazji wesela, to tą moją miłość zaprezentowałam:) Prosty bardzo do zrobienia, pyszny i puszysty. Szkoda tylko, że tak szybko się skończył. 
Pomysł na sernik z chałwą znalazłam kiedyś w książce, którą dostałam od brata. Pomysł wykorzystałam, ale przepis jest autorski :)

SERNIK CHAŁWOWY:
CIASTO:
(Podane proporcje starczą tak naprawdę na dwa spody do sernika, ale nadmiar można zamrozić na następny raz)
-1 szklanka maki
-1/4 szklanki cukru
-szczypta soli
-1 żółtko
-70g zimnego masła
-łyżeczka śmietany 18% 

MASA SEROWA:
-1kg sera na serniki
-200g chałwy
-puszka mleka skondensowanego słodzonego
-100 g masła
-6 jajek
-1 opakowanie budyniu waniliowego


 1.Zagnieść w miarę szybko ciasto ze wszystkich podanych składników-nie powinno się kleić do rąk. Zawinąć je w kawałek folii spożywczej i wsadzić na pół godziny do lodówki. Połowę ciasta rozwałkować na grubość ok. 5mm i przełożyć do przygotowanej foremki (u mnie to była tortownica o średnicy ok. 28cm). Piec w piekarniku rozgrzanym do 170st, przez 15 minut.

2. Miękkie masło utrzeć na gładką masę z mlekiem skondensowanym i pokruszoną chałwą (użyć tylko 3/4 przygotowanej chałwy, resztę odłożyć do dekoracji). Nie przerywając mieszania dodawać po jednym jajku do masy. Gdy wszystkie jajka będą już dokładnie zmiksowane dodawać stopniowo ser i budyń waniliowy. Gotową masę serowo-chałwową przelać na podpieczony spód ciastowy. Piec przez 40-45 minut w piekarniku o temperaturze 170st. Gdy wierzch będzie już zarumieniony wyłączyć i zostawić do ostygnięcia w lekko uchylonym piekarniku.

3. Ostudzony sernik ozdobić pokruszoną chałwą i ewentualnie wiórkami z gorzkiej czekolady.

SMACZNEGO!


piątek, 18 października 2013

142. Rogaliki krucho-drożdżowe z marmoladą

W domu wielkie wydarzenie. Olaboga, brat się żeni! Niby wesele w lokalu jest, jedzenie zrobią tam wykwintne i pysznościowe, złotą posypką na desery posypią, ale mimo wszystko w domu też coś trzeba dobrego mieć. Wiadomo, gości stu zjeżdża się z różnych stron i punkt zbiórki mają u nas w domu. A jak ktoś głodny będzie przed wyjściem na uroczystość to przydałoby się coś małego przekąsić. Właśnie z tego powodu mama Krysia zrobiła swoje cudne rogaliki z ciasta krucho-drożdżowego. Małe na dwa kęsy, wypełnione marmoladką, pyszne niemożliwie i nie takie trudne, choć robione od wielkiego dzwonu :)

ROGALIKI KRUCHO-DROŻDŻOWE Z MARMOLADĄ:
-1 kg mąki
-250g cukru pudru
-40g świeżych drożdży
-3 żółtka
-2 jajka
-3/4 kostki masła
-1 łyżeczka proszku do pieczenia
-3-4 łyżki śmietany
-ok. 0,5kg marmolady

1. Na stolnicę wysypać mąkę i cukier. Masło pokroić nożem na małe kawałki. Wbić jajka i jeszcze żółtka, pokruszyć drożdże, wsypać proszek do pieczenia i wlać śmietanę. Wszystko razem zagnieść ze sobą w ciasto dosyć elastyczne, powinno być podobne w konsystencji do ciasta kruchego.

2. Gotowe ciasto rozwałkować i pokroić na kwadraty z bokami ok. 10cm długości (albo nawet ciut krótsze), a następnie na trójkąty. Na każdy trójkącik nałożyć trochę marmolady i zwinąć od dłuższego boku do czubeczka. Zwinięte rogaliki układać na blaszce, w pewnej odległości od siebie. Wsadzić do piekarnika rozgrzanego do ok. 170st, na około 20 minut (może ciut dłużej, aż się zarumienią). 

3. Rogaliki po upieczeniu posypać obficie cukrem pudrem, albo ewentualnie polukrować.

*można zrobić również inne wersje i np. zamiast marmolady zrobić nadzienie serowe, albo makowe. 

SMACZNEGO!


Nie wszyscy się stresują, król Gustaw I zachowuje spokój i miłościwie nam panuje :)
 

środa, 16 października 2013

141. Tarta dyniowo-porowa z sardynkami


Z tartami u mnie jest tak, że jeszcze parę lat temu w ogóle nie ogarniałam co to tak dokładnie jest i na hasło "tarta" od razu myślałam o czymś skomplikowanym. Okazało się jednak, że najbardziej skomplikowane to jest kruche ciasto, ale po paru razach opanowałam technikę zagniatania, tak żeby było krucho a nie gumiasto. Nadzienia słodkie też opanowałam dosyć dobrze i różne miłe, fantazyjne mi wychodzą z piekarnika. Natomiast do tart wytrawnych zbierałam się długo i wreszcie, zainspirowana przepisem Tomka Woźniaka w najnowszej "Kuchni", się zebrałam. Trochę jak zwykle w przepisie zmieniłam, ale wyszło pysznie, bardzo sycąco i kolorowo. Więc chyba odkryłam nowe hobby i teraz będę piec wytrawne tarty :)


TARTA DYNIOWO-POROWA Z SARDYNKAMI
SŁONE KRUCHE CIASTO:
-125g masła
-szklanka mąki
-1 jajko
-płaska łyżeczka soli
-szczypta świeżo zmielonego pieprzu

FARSZ:
-300g dyni
-1 por
-2-3 średniej wielkości pomidory
-1 średnia cebula
-200g sardynek
-garść zielonych oliwek
-świeży rozmaryn
-pół szklanki mleka
-1 jajko
-sól, pieprz
-łyżka masła

1.Z podanych składników zagnieść szybko kruche ciasto, które nie powinno się kleić do rąk. Ewentualnie dodać trochę mąki lub odrobinę wody, gdyby trzeba było zmodyfikować gęstość. Gotowe ciasto zawinąć w folię i włożyć na 30 minut do lodówki. Po tym czasie rozwałkować do grubości ok. 5mm i wyłożyć na przygotowaną blaszkę. Ciasto od góry wyłożyć papierem do pieczenia lub pergaminem i obciążyć suchą fasolą, żeby nie wyrosło. Tak przygotowane wsadzić do piekarnika rozgrzanego do 170st, na około 15 minut.

2. W międzyczasie posiekać cebulkę na drobno i zeszklić ją na odrobinie masła. Następnie dodać do niej pokrojoną w drobne paski dynie i pora pokrojonego w plasterki. Dolać pół szklanki wody i chwilę poddusić, żeby warzywa zmiękły, a woda odparowała. Doprawić solą, pieprzem i drobno posiekanymi igiełkami rozmarynu.

3. Przygotowane warzywa wysypać na podpieczony spód. Na ich wierzchu ułożyć plasterki pomidorów, oliwki oraz sardynki. Całość polać jajkiem wymieszanym z rozbełtanym jajkiem. Tak przygotowaną tartę wsadzić do piekarnika rozgrzanego do 170st, na około 10-15 minut. Po tym czasie tarta jest gotowa i można już ją jeść :)
Wyśmienicie smakuje zarówno na ciepło jak i na zimno, więc można ją podać jako obiad oraz w ramach przekąski.

SMACZNEGO!


poniedziałek, 14 października 2013

140. Pełne przypraw ciasto gruszkowe z kruszonką z płatków owsianych

Jesienią nie samymi śliwkami człowiek żyje, więc tym razem ciasto będzie z gruszkami. Gruszki same w sobie dobre są bardzo, ale tutaj użyłam do nich kilku pysznych przypraw i trochę świeżego imbiru, podkręciło to smak ciasta bardzo sympatycznie. A żeby jeszcze bardziej to ciasto podkręcić i zakręcić to przemyciłam w nim trochę zdrowych produktów takich jak płatki owsiane czy otręby pszenne. To był zabieg celowy, żeby za dużo wyrzutów sumienia nie było, że na chwilę się od diety odeszło :). Mimo tego, że dieta przewidziana jest tylko do najbliższej soboty to myślę, że i tak to ciasto będę robić w przyszłości właśnie w wersji zdrowszej, bo smakuje znakomicie. 

CIASTO GRUSZKOWE Z KRUSZONKĄ Z PŁATKÓW OWSIANYCH:
CIASTO:
-200g mąki pszennej
-100-150g otrębów pszennych
-50g zimnego masła
-2 łyżki cukru
-2 żółtka
-150g jogurtu naturalnego

NADZIENIE GRUSZKOWE:
-5-6 dużych gruszek
-2 łyżki miodu
-ok.2-3cm kawałek imbiru
-duża szczypta cynamonu i świeżo startej gałki muszkatałowej
-3-4 goździki
-3 owoce zielonego kardamonu
-1 opakowanie budyniu waniliowego

KRUSZONKA Z PŁATKÓW OWSIANYCH
-50g masła
-3 łyżki mąki pszennej
-3 łyżki płatków owsianych
-2 łyżki cukru
-szczypta cynamonu

1. Zagniatamy ciasto ze wszystkich podanych składników, powinno być elastyczne i nie powinno się za bardzo lepić do rąk. Ewentualnie można modyfikować lepkość za pomocą mąki lub otrębów i jogurtu naturalnego. Gdy ciasto będzie gotowe zawinąć je w folię i wsadzić na 20 minut do lodówki. Po tym czasie ciasto należy wyjąć i rozwałkować do grubości ok. 0,5cm, a następnie przełożyć do przygotowanej blaszki.  Tak przygotowane ciasto wstawić do piekarnika rozgrzanego do 170st, na około 15 minut. 

2. W tak zwanym międzyczasie obieramy gruszki ze skórki i kroimy na małe cząstki. Wszystkie przyprawy i imbir starty na tarce wrzucamy do moździerza i ucieramy na gładką masę, a następnie dorzucamy do gruszek. Dodajemy do nich jeszcze miód i budyń (w proszku!) i wszystko dokładnie ze sobą mieszamy. Gdy spód ciasta będzie już popieczony wysypujemy na niego gruszki z przyprawami i rozkładamy je równomiernie.

3. Również w tzw międzyczasie zagniatamy kruszonkę, czyli mieszamy ze sobą wszystkie składniki, aż uzyskają konsystencję podobną do mokrego piasku. Gdy już będzie gotowa posypujemy nią równomiernie gruszki. Gdy wszystkie warstwy  już będą gotowe znów wkładamy ciasto do piekarnika rozgrzanego do 170st, tym razem na ok. 40-45 minut. Gdy się upiecze i lekko przestygnie będzie gotowe do jedzenia.

SMACZNEGO!

piątek, 11 października 2013

139. Cynamonowe muffiny ze śliwkami i migdałami

Wciąż staram się wykorzystywać maksymalnie bogactwo jesiennych owoców. Chociaż patrząc na to co ostatnio piekę to głównie śliwki są u mnie na tapecie. Tym razem w piekarniku znalazły się muffiny cynamonowe ze śliwkami. Muffiny robię zazwyczaj w momencie kiedy za dużo czasu nie mam, albo kiedy potrzebne mi poręczne, niezbyt duże ciasteczka, które łatwo podzielić między głodnych ludzi. Te właśnie takie są, na dwa kęsy, szybkie do zrobienia, a do tego wypełnione jesiennymi aromatami i smakami. Bardzo poprawiają humor w długie jesienne wieczory lub przy porannej kawie :)

MUFFINY ZE ŚLIWKAMI
-250g przesianej mąki pszennej
-płaska łyżeczka cynamonu
-1 łyżeczka proszku do pieczenia
-2-3 łyżki miodu
-2 jajka
-pół szklanki mleka
-125g roztopionego masła
-2 garści śliwek
-100g migdałów w płatkach

1. Wymieszać ze sobą wszystkie składniki suche, w drugiej misce wszystkie składniki mokre (oprócz owoców). Następnie szybko wymieszać ze sobą zawartości obu misek, oraz wydrylowane (i ewentualnie podzielone na mniejsze części) śliwki. Całość powinna mieć konsystencję trochę bardziej gęstą od jogurtu, ale nie można mieszać za długo, żeby muffiny  nie wyszły zbyt twarde.

2. Gotowe ciasto przełożyć do foremek na muffinki do 3/4 ich wysokości. Wierzch ciastek posypać obficie płatkami migdałów, a następnie wstawić je do piekarnika rozgrzanego do 170st, na około 15-20 minut, aż się zarumienią. Gdy trochę przestygną są już gotowe.

SMACZNEGO!

środa, 9 października 2013

138. Gorąca czekolada do picia z cynamonem i słodkimi piankami

Piękna pani z telewizji zapowiada niby ładny, słoneczny i ciepły dzień, ale jednak krótki spacer o poranku spowodował tzw. "zmrożenie tyłka". Żeby sobie trochę poprawić humor i rozgrzać o poranku, zamiast śniadania, wybrałam gorącą czekoladę do picia z cynamonem i słodkimi piankami. Pyszne bardzo, a w taki zimny dzień to nawet nie mam wyrzutów sumienia jak pomyślę o ilości pochłoniętych kalorii.

CZEKOLADA DO PICIA:
(proporcje na 2 duże porcje)
-200g czekolady (ja użyłam czekolady gorzkiej, ale dla większych łasuchów lepsza będzie mleczna)
- 500ml mleka
-duża szczypta cynamonu
-garść małych słodkich pianek

 Przygotowanie jest banalnie proste. Do garnuszka o grubym dnie wlewamy mleko, do którego dosypujemy cynamon i połamaną na drobne kawałki czekoladę. Całość stawiamy na jak najmniejszym ogniu i podgrzewamy, mieszając od czasu do czasu. Kiedy czekolada się w całości rozpuści, a napój osiągnie pożądaną przez nas temperaturę można już zdjąć garnuszek z ognia. Czekoladę rozlewamy do kubeczków, a wierzch posypujemy piankami, które bardzo przyjemnie się rozpuszczają :) 

SMACZNEGO :)

poniedziałek, 7 października 2013

137. Ciasto marchewkowo-ananasowe z kremem z białej czekolady


Z ciastami marchewkowymi zawsze miałam, ten problem, że mi wychodziły jakieś mdłe i niesmaczne, albo w ogóle o smaku sody oczyszczanej. Ten przepis jest od mamy, z jej niezawodnego kajetu, ponoć ktoś go kiedyś przywiózł z Australii :) Co by nie było ciasto jest bardzo proste do zrobienia, bardzo smaczne i do tego go bardzo dużo wychodzi (normalnie robimy go w dużej blaszce, tym razem chciałam wypróbować nową formę serduszko więc resztę ciasta upiekłam w keksówce). Żeby nie było za bardzo zdrowo i dietetycznie to dodałam jeszcze krem z białej czekolady...pyszności :)
 
CIASTO MARCHEWKOWO-ANANASOWE
-1 szklanka cukru
-3 szklanki mąki pszennej
-3/4 szklanki oleju
-1 puszka ananasa
-1 duża marchew
-3 jajka
-duży chlust ekstraktu z wanilii
-1 łyżeczka sody

KREM Z BIAŁEJ CZEKOLADY
-100g białej czekolady
-250g serka mascarpone


1. Ananasa odsączyć z zalewy (ale nie wylewać jej przypadkiem bo potem się może przydać). Marchew obrać i zetrzeć na tarce o małych oczkach. Wszystkie składniki ciasta dokładnie ze sobą wymieszać, jeśli ciasto jest za gęste dolać zalewę ananasową. Wylać całość do przygotowanej blaszki i piec w piekarniku rozgrzanym do 170st, przez około 45 minut, aż się ciasto zarumieni.

2. Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej. Wymieszać ją dokładnie z serkiem, a  następnie posmarować wierzch przestudzonego ciasta. Wstawić na pół godziny do lodówki, żeby się przegryzło i związało ze sobą i gotowe:)

SMACZNEGO!

piątek, 4 października 2013

136. Sałatka ze szpianku, orzechów i awokado, oraz kilka słów o Zielonym Nurcie

Relacji z Food Blogger Fest jest tyle, że rozpisywać się na ten temat nie będę. Wolę skupić się na tym co zyskałam dzięki temu spotkaniu... a zyskałam przepis :) Przepis prosty, z kilku składników (z czego większość w tytule wymieniłam :)), na sałatkę ze szpinaku i innych różności, o której usłyszałam same fantastyczne słowa, ale której w ogóle jakoś nie mogłam sobie wyobrazić w smaku. Zbierałam się kilka dni do niej. Powiem tak...to było o kilka dni za długo, bo faktycznie wyszło fenomenalnie, chociaż nie znam proporcji w jakich pierwotnie była robiona, ale to już każdy niech dojdzie do swojej ulubionej kombinacji. 

SAŁATKA ZE SZPINAKIEM I AWOKADO:
 -kilka garści liści szpinaku
-1 awokado
-garść lub dwie orzechów (u mnie to były włoskie i laskowe)
-spora kiść zielonych winogron
-sok z jednej limonki
-łyżeczka miodu
-chlust octu z białego wina
-odrobina oleju słonecznikowego
-trochę świeżo zmielonego pieprzu

Awokado obrać ze skórki i pokroić na mniejsze kawałki. Orzechy posiekać, większe winogrona pokroić na pół, mniejsze zostawić w spokoju, liście szpinaku porwać na mniejsze części. Wszystkie składniki płynne i pieprz zmieszać ze sobą dokładnie. Składniki sałatki i sos wymieszać w misce i od razu można (a nawet trzeba:) ) podawać.

SMACZNEGO:)


Firma Zielony Nurt to niewielka, rodzinna firma która zajmuje się produkcją olejów. Oleje są tłoczone na zimno i dzięki temu zachowują właściwości (a więc wszystkie odżywcze składniki) pestek i nasion w stanie surowym. Oleje te należą do kategorii Olejów Dziewiczych ,,Extra Virgin Oils”.
Olej słonecznikowy, który ja miałam przyjemność degustować, również był wyprodukowany w tej technice. Nie można go podgrzewać do temperatury powyżej 100st, wobec czego nie nadaje się do smażenia, jednak jest wprost wymarzony do wszelkiego rodzaju sałatek. Według mnie jest to idealny dodatek dla osób poszukujących zdrowej i ekologicznej żywności. Dla mnie dodatkową zaletą jest fakt, że to produkt polski i wiem że to nie jest wytwór żadnego zachodniego koncernu. Przyjemny smak i zapach idealnie komponuje się z warzywami i mięsami. 
A gdyby ktoś chciał więcej informacji  strona Zielonego Nurtu na pewno ich dostarczy, na stronie można również dokonać zakupów, a przy wpisaniu kodu BL100148 dostaniecie zniżki na wybrane produkty :)


środa, 2 października 2013

135. Bułka z pieczarkami-fast food po warszawsku

 
Bułki z pieczarkami to była taka nasza odpowiedź na zgniło-kapitalistyczne fast foody jak hot-dog czy hamburger. Nie wiem czy są znane i czy można je kupić w jakimś innym mieście, ale w Warszawie do tej pory na rynku Starego Miasta można je znaleźć. Podczas jesiennych spacerów taka gorąca bułka ratuje czasem życie. Tym razem postanowiłam zrobić je w domu, wyszły pysznie i gdybym pamiętała żeby je zabrać z domu na wyścigi (kolejna bardzo warszawska rozrywka) to pewnie też by mnie uratowały w ten chłodny dzień. 

BUŁKI Z PIECZARKAMI:
-500g mąki pszennej
-0,5 szklanki ciepłego mleka
-25g świeżych drożdży
-1 jajko
-1 łyżka oleju słonecznikowego
-1 łyżeczka soli
-duża szczypta gałki muszkatałowej

FARSZ:
-500g pieczarek
-1 duża cebula
-sól, pieprz, gałka muszkatałowa, suszony tymianek
-łyżka masła

+1 jajko i tymianek

1. Do ciepłego mleka wkruszyć drożdże i odstawić w ciepłe miejsce na pół godziny, aż drożdże zaczną pracować. Po tym czasie wymieszać ze sobą dokładnie wszystkie składniki ciasta. Wyrabiać ciasto dosyć intensywnie, aż zacznie "sapać". Powinno być elastyczne i nie kleić się za bardzo do rąk. Gdy będzie gotowe odstawić na godzinę w ciepłe miejsce, żeby podwoiło swoją objętość. 

2. W czasie wyrastania ciasta przygotować farsz. Pieczarki i cebulę pokroić jak najdrobniej. Na patelni rozpuścić masło i zeszklić na nim cebulę. Następnie dorzucić pieczarki i chwilę poddusić pod przykryciem, aż zmiękną, a potem jeszcze przez ok. 5-10 minut smażyć bez przykrycia żeby trochę powstały sos odparował. Doprawić solą, pieprzem, tymiankiem i gałką do smaku. 

3. Z ciasta odrywać kawałki ciasta (mniej-więcej wielkości zwiniętej pięści). Rozciągnąć ciasto i rozklepać, nałożyć sporą ilość farszu zawinąć brzegi do siebie i zlepić. Bułkę położyć na przygotowanej blaszce zlepieniem do dołu. Każdą bułeczkę posmarować rozmąconym jajkiem i posypać po wierzchu suszonym tymiankiem. Piec w piekarniku rozgrzanym do 170st, przez około 15 minut, aż się zarumienią. 

SMACZNEGO!





Wielka Warszawska (choć tak naprawdę bardziej polecam odwiedziny w zwykły dzień wyścigowy).
 Zwycięski Patronus i Kundalini, który dobiegł jako drugi.