piątek, 29 listopada 2013

157. Ciasto gruszkowe z solonym karmelem

Dziecko się niedawno nauczyło robić karmel i z tej radości zrobiło karmelu bardzo dużo-dziecko, czyli ja :) Dokładniej mówiąc robiłam karmel już parę razy wcześniej, ale zawsze mi się albo za bardzo przypalił, albo zrobiły się grudki i w ogóle wszystko było nie do końca takie jak trzeba. Tym razem opanowałam już technikę (bardzo skomplikowaną-wsyp cukier, podgrzewaj i nie mieszaj za dużo:)) i karmel wyszedł cudny. Pachniał i wyglądał tak smakowicie, że od razu się chciało spróbować i nie czekać na ostygnięcie. 
Połączyłam więc ten mój cudny karmel z moimi ukochanymi gruszkami i wyszło ogólnie cudo. Ciasto wilgotne, ciężkie i pełne gruszek, a do tego z karmelową otoczką....i znów plany o diecie diabli wzięli :)

CIASTO GRUSZKOWE Z SOLONYM KARMELEM:
CIASTO:
-100g cukru
-150g masła
-4 jajka
-ok.400g mąki pszennej
-1 czubata łyżeczka proszku do pieczenia
-1 łyżeczka sody oczyszczanej
-sok wyciśnięty z 1 dużej pomarańczy

NADZIENIE GRUSZKOWE:
-3-4 średnie gruszki
-duża szczypta cynamonu i gałki muszkatałowej
-opakowanie budyniu waniliowego
-2 łyżki miodu
-garść posiekanych ulubionych orzechów

KREM KARMELOWY:
-100g cukru
-pół szklanki śmietanki kremówki
-duża szczypta soli


1. Gruszki obrać i pokroić w kostkę niezbyt grubą. Wymieszać ze wszystkimi składnikami nadzienia i odstawić w chłodne miejsce.

2. Masło utrzeć z cukrem na gładką masę. Nie przerywając mieszania dodawać po jednym jajku, każde kolejne wbijając dopiero po dokładnym połączeniu się składników. Ciągle mieszając wsypać przesianą mąkę z proszkiem i sodą, oraz dolewać sok pomarańczowy. Gdy ciasto będzie już gotowe przelać połowę do przygotowanej blaszki, na to rozłożyć równomiernie nadzienie gruszkowe i przykryć resztą ciasta. Całość wstawić do piekarnika rozgrzanego do 175st, na ok. 40-45 minut.

3. W czasie pieczenia przygotować sos karmelowy. Do rondelka o grubym dnie wsypać cukier i wyrównać jego poziom. Postawić rondelek na małym ogniu i spokojnie czekać aż cukier zacznie się topić. Kiedy zacznie zmieniać konsystencję mieszamy go powoli. Gdy karmel osiągnie już jednolitą, płynną konsystencję zdejmujemy go na chwilę z ognia i dolewamy połowę śmietanki-uwaga, może mocno zabulgotać. W tym momencie trzeba mocno uważać żeby karmel nie wykipiał nam na ręce bo jest pieruńsko gorący. Gdy karmel trochę się uspokoi dodajemy resztę śmietanki i sól. Całość pewnie stwardnieje i nie wymiesza się dokładnie, ale należy wtedy znów wstawić rondelek na minimalny ogień i powoli mieszać. Gdy całość już będzie jednolitą masą zdjąć rondelek z ognia.

4. Po upieczeniu ciasta polać go dokładnie sosem karmelowym i odstawić na chwilę do zastygnięcia karmelu.

*Gdyby sosu karmelowego trochę zostało, po przestygnięciu, można przelać go do słoiczka i przechowywać (nawet do miesiąca) w lodówce. Można go używać do deserów lub słodkich tostów.  

SMACZNEGO!

środa, 27 listopada 2013

156.Najlepsza na świecie, klasyczna napoleonka

Napoleonka to u mnie w rodzinie ciasto kultowe. Do niedawna robiła je tylko moja babcia i to tylko kilka razy do roku, od wielkiego dzwonu, bo babcia jak to babcia zarobiona jest niemożliwie na emeryturze :) Ostatnio zaszczytu robienia napoleonki dostąpiła mama Krysia, ja póki co za młoda jestem i mogę co najwyżej zamieszać łychą w garnku z kremem, a i tak babcia zawsze marudzi że mi się kluchy robią. Widać za młoda jestem jeszcze.
Być może w innych rodzinach nie ma takiego obostrzenia wiekowego przy robieniu tego ciasta, więc podaję przepis (który notabene całkiem łatwy jest). Ciasta wychodzi z tego cała, duża blacha idealna na zaspokojenie głodu kilku łakomczuchów.
 
NAPOLEONKA
CIASTO:
-300g mąki pszennej
-2 żółtka
-100g cukru
-125g masła
-trochę śmietany
-1 łyżeczka proszku do pieczenia

KREM:
-3 szklanki mleka
-3 jajka
-4 łyżki cukru
-4 łyżki mąki
-laska wanilii

1. Z podanych składników zagnieść kruche ciasto-nie powinno się za bardzo lepić do rąk. Schłodzić przez pół godziny w lodówce. Ciasto podzielić na dwie równe części, każdą po kolei rozwałkować na ok. 0,5cm placek i piec w przygotowanej blaszce przez ok.25 minut (aż do lekkiego zarumienienia) w temperaturze 170st.

2.Z laski wanilii wydrążyć wszystkie ziarenka, wrzucić je do mleka razem z korą. Zagotować całość i wyciągnąć korę z laski wanilii. Cukier utrzeć z jajkami, dosypać mąkę i wlać go gotującego się mleka, ciągle mieszać i uważać żeby nie powstały "gluty". Kiedy masa zgęstnieje zdjąć masę budyniową z ognia. Kiedy przestygnie rozsmarować równomiernie na jednym placku i przykryć drugim. Całość obficie posypać cukrem pudrem.

*najlepiej smakuje gdy trochę postoi w lodówce-co najmniej jedną noc :)

SMACZNEGO :)

poniedziałek, 25 listopada 2013

155. Tarta czekoladowa z kremem z solonego karmelu i orzeszków ziemnych


To nie jest jakaś popierdułka, albo ciasto dla panienek na wiecznej diecie żywiących się jogurtem, albo sałatą. To tysiąc pięćset sto dziewięćset kalorii....ale za to jaki smak. W każdym kęsie jest mocno kakaowe ciasto kruche, pyszny solony karmel z prażonymi orzeszkami ziemnymi i do tego mus z czekolady. Wszystko razem stanowi najwspanialsze i najcudowniejsze połączenie jakie miałam okazję ostatnio jeść. Pyszna ta tarta niemożliwie, tylko ma dwie wady-najpyszniejsza jest po co najmniej dniu spędzonym w lodówce...i zasadniczo zawsze jej za mało :)

TARTA CZEKOLADOWA Z KREMEM Z KARMELU I ORZESZKÓW:
CIASTO:
(podane proporcje są na 2 porcje ciasta, przy użyciu blaszki o średnicy ok. 30cm-ale nadmiar kruchego ciasta zawsze można zamrozić)
-300g mąki pszennej
-3 łyżki kakao
-100g cukru
-125g masła
-2 żółtka
-łyżka śmietany
-1 łyżeczka proszku do pieczenia

KREM KARMELOWY:
-100g cukru
-pół szklanki śmietanki kremówki
-duża szczypta soli
-garść lub dwie orzeszków ziemnych

MUS CZEKOLADOWY:
-200g gorzkiej czekolady
-szklanka śmietanki kremówki
-50g masła

1. Zagnieść w miarę szybko ciasto ze wszystkich podanych składników-nie powinno się kleić do rąk (ewentualnie modyfikować jego lepkość za pomocą mąki lub śmietany). Zawinąć je w kawałek folii spożywczej i wsadzić na pół godziny do lodówki. Po tym czasie wyjąć, podzielić je na dwie równe części i jedną z nich rozwałkować na grubość około 5 mm, a następnie przełożyć do formy do tarty o średnicy około 30cm (drugą zamrozić lub upiec drugie ciasto:)). Nakłuć ciasto widelcem, wyłożyć pergaminem i wysypać suchym grochem lub fasolą (żeby nie urosło). Piec w piekarniku rozgrzanym do 180st, przez około 10 minut, a następnie zdjąć obciążenie z grochu i piec jeszcze przez 10 minut.

2. Do rondelka o grubym dnie wsypać cukier i wyrównać jego poziom. Postawić rondelek na małym ogniu i spokojnie czekać aż cukier zacznie się topić. Kiedy zacznie zmieniać konsystencję mieszamy go powoli. Gdy karmel osiągnie już jednolitą, płynną konsystencję zdejmujemy go na chwilę z ognia i dolewamy połowę śmietanki-uwaga, może mocno zabulgotać. W tym momencie trzeba mocno uważać żeby karmel nie wykipiał nam na ręce bo jest pieruńsko gorący. Gdy karmel trochę się uspokoi dodajemy resztę śmietanki i sól. Całość pewnie stwardnieje i nie wymiesza się dokładnie, ale należy wtedy znów wstawić rondelek na minimalny ogień i powoli mieszać. Gdy całość już będzie jednolitą masą zdjąć rondelek z ognia. 

3. Orzeszki posiekać drobno i uprażyć na suchej patelni. Dodać je masy karmelowej i całość równomiernie rozsmarować na ostudzonym kruchym spodzie.

4. Czekoladę na krem czekoladowy połamać na małe kosteczki. Śmietankę podgrzać w garnuszku, aż do momentu gdy zacznie wrzeć. Zdjąć z ognia, dodać do niej czekoladę i w miarę wszystko wymieszać. Całość zmiksować na gładką masę razem z masłem. Odstawić w chłodne miejsce do przestygnięcia. Gdy mus czekoladowy zacznie gęstnieć wylać go na wierzch tarty i całość wstawić do lodówki co najmniej na jedną noc. Po zastygnięciu musu czekoladowego można jeszcze udekorować ciasto kleksami z masła orzechowego, ale i bez tego jest pyszne :)

SMACZNEGO 

piątek, 22 listopada 2013

154. Prosta pasta kanapkowa z tuńczyka

Tym razem śniadanie zostało zdominowane przez bardzo prostą pastę kanapkową, a to wszystko dlatego, że zazwyczaj rano nie mam czasu na zastanawianie się i zbyt długie kombinowanie. Pasta jest prosta, pyszna i sycąca i czego chcieć więcej o poranku

PASTA KANAPKOWA Z TUŃCZYKA
-puszka tuńczyka w kawałkach (nie rozdrobnionego) w sosie własnym
-1 mała cebulka
-kilka gałązek natki pietruszki
-sól i pieprz
-łyżka jogurtu greckiego

Cebulkę i natkę posiekać drobno. Tuńczyka rozdrobnić widelcem, wymieszać go dokładnie z cebulką, natką, jogurtem i przyprawami....i gotowe :)

SMACZNEGO 



środa, 20 listopada 2013

153. Ciasto drożdżowe z serem

Marudna się robię niemożliwie na jesień, bo mi ciągle zimno i szaro. Przez to muszę (naprawdę MUSZĘ) dostarczyć swojemu organizmowi zdecydowanie więcej cukru niż w innych porach roku. Na szczęście moja mama rozumie tą potrzebę. Więc w ostatnim czasie upiekłyśmy malutki zapas ciasta drożdżowego z serem....takie tam 3 blaszki :) Wszystko po to, żeby milej się siedziało przy kubku gorącej herbaty wieczorem, ewentualnie przy porannej kawie kiedy trzeba zebrać energię do wyjścia do korpo-pracy. Ciasto drożdżowe zawsze pomaga na wszelkie smutki.
CIASTO DROŻDŻOWE Z SEREM:
CIASTO DROŻDŻOWE:
-50g świeżych drożdży
-szklanka ciepłego mleka
-2 całe jajka i 3 żółtka
-4 łyżki cukru
-600-700g mąki pszennej
-szczyptę soli
-skórka otarta z cytryny
-pół kostki roztopionego masła
-2 łyżki śmietany

MASA SEROWA:
-0,75kg białego sera (półtłustego)
-4 jajka
-szklanka cukru
-pół kostki masła
-esencja waniliowa (lub budyń waniliowy)

+1 jajko

1.Do szklanki ciepłego (ale nie gorącego) mleka dodać 2 łyżeczki cukru i pokruszone drożdże. Odstawić na chwilę w ciepłe miejsce, żeby drożdże zaczęły pracować.

2. Wymieszać ze sobą żółtka, jajka, pozostały cukier, mąkę, sól i skórkę z cytryny. Wszystko razem wyrabiać (my to robimy ręcznie, jak ktoś ma możliwość może spróbować użyć specjalnych mieszadeł w mikserze). Dolać zaczyn drożdżowy cały czas wyrabiając ciasto. Na koniec dodać rozpuszczone (i koniecznie przestudzone) masło oraz śmietanę. Całość wciąż wyrabiać do momentu aż ciasto zacznie sapać i puszczać "bulki" :) Ewentualnie można modyfikować gęstość dodając mąkę lub śmietanę-ciasto powinno być elastycznie i nie za bardzo kleić się do rąk. Gotowe ciasto odstawić w ciepłe miejsce do wyrośnięcia.

3. W międzyczasie przygotować masę serową. Żółtka oddzielić od białek, z białek ubić sztywną pianę. Żółtka natomiast utrzeć na gładką masę z z cukrem. Ciągle ucierając dodać masło, ser oraz esencję waniliową. Na koniec delikatnie wymieszać masę serową z ubitymi białkami. 

4. Ciasto podzielić na 3 części. Każdą z części rozciągnąć (nie wałkować) na sporych rozmiarów prostokąt, długością odpowiadający blaszce keksówce. Ciasto posmarować białkiem, żeby masa serowa się do niego przylepiła, na to położyć sporą ilość sera. Całość zawinąć jak roladę i włożyć do przygotowanej keksówki. Wierzch posmarować rozmąconym żółtkiem. 
Z pozostałymi częściami ciasta postępować tak samo.
Piec w piekarniku rozgrzanym do 160st, przez około 40-50 minut, aż się ciasto zarumieni.

SMACZNEGO

poniedziałek, 18 listopada 2013

152. Kawowe brownie z prażonymi ziarnami kawy

Jesień wpłynęła na mój organizm w sposób znaczący, mianowicie ciągle mam ochotę na czekoladę. Ochota na czekoladę nie przejawia się u mnie delikatnie i nie mija po zjedzeniu jednej kostki...mija dopiero po całej tabliczce. Ratuję się jak mogę, więc upiekłam bardzo esencjonalne brownie z gorzką czekoladą i kawą. Każdy kawałek to praktycznie eksplozja smaku, ale dla lubiących bardzo słodkie wypieki polecam dodać więcej miodu :)
 KAWOWE BROWNIE
-200g gorzkiej czekolady
-3 łyżki miodu
-2 łyżeczki kawy rozpuszczalnej
-100g przesianej mąki pszennej
-125g masła
-2 jajka
-1 łyżeczka proszku do pieczenia
-duży likieru amaretto
-szczypta soli
-garść prażonych ziaren kawy i trochę słupków migdałów

1. Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej. W międzyczasie miękkie masło utrzeć na gładką masę z cukrem. Następnie, nie przerywając miksowania, dolać roztopioną czekoladę, jajka i likier amaretto, a gdy wszystko będzie już dokładnie wymieszane dosypać mąkę z proszkiem do pieczenia i szczyptą soli (sól podbija smak czekolady, jest wtedy jeszcze bardziej intensywny). 
2. Gotowe ciasto przelać do przygotowanej wcześniej blaszki (u mnie to była taka mała blaszka ok. 30x30cm) i rozsypać na nim równomiernie prażone ziarna kawy oraz migdały. Ciasto piec w piekarniku rozgrzanym do 170st, przez około 20 minut. 
Do tego proponuję zrobić mocną kawę...i gotowe :)

SMACZNEGO!

czwartek, 14 listopada 2013

151. Zdrowa zapiekanka z bakłażanów z kaszą jaglaną

Bardzo lubię przepisy, które spadają mi z nieba w momencie kiedy ich najbardziej potrzebuję. Ostatnio dostałam dwa bakłażany (bo brat opróżniał lodówkę przed podróżą) i nie miałam pomysłu co z nimi zrobić. Kaszę jaglaną miałam w szafce i też nie miałam akurat pomysłu na jej wykorzystanie. Na szczęście dostałam pyszny, wegański przepis, który trochę zmieniłam, bo weganką nie jestem :) Zapiekanka jest idealna jako samodzielne danie wegetariańskie lub jako dodatek do mięs, a najsmaczniejsza jest po co najmniej jednym dniu "przegryzania się".

ZAPIEKANKA Z BAKŁAŻANÓW I KASZY JAGLANEJ:
-2-3 bakłażany
-1 cebula
-ok. 1 kg pomidorów
-1 papryka czerwona
-1 ząbek czosnku
-garść świeżej bazylii
-szczypta cynamonu
-sól, pieprz, oliwa

SOS JAGLANY:
-ok. szklanki ugotowanej kaszy jaglanej (niecałe pół szklanki suchej kaszy) 
-łyżka jogurtu greckiego
-duża szczypta chili
-trochę sosu sojowego
-ewentualnie sól i pieprz

+ewentualnie trochę startej mozzarelli


1. Pomidory sparzyć i obrać ze skórki. Pokroić je na ćwiartki lub ósemki, jeśli są sporych rozmiarów. Cebulkę posiekać w drobną kostkę. Zeszklić ją na odrobinie oliwy z posiekanym czosnkiem, następnie dodać do niej pokrojoną w kostkę paprykę, a na końcu pomidory. Dusić pod przykryciem ok. 20-30 minut, aż pomidory całkiem się rozpadną i zamienią w sos. Doprawić do smaku szczyptą cynamonu, solą i pieprzem. 

2. Bakłażany pokroić wzdłuż na plastry grubości ok. 0,5cm. Grillować je na rozgrzanej patelni grillowej.

3. Zmiksować ugotowaną kaszę ze wszystkimi składnikami sosu jaglanego. 


4. W żaroodpornym naczyniu układać na przemian warstwy bakłażana, sosu pomidorowego, świeżych liści bazylii, sosu jaglanego i tak na przemian, aż się skończą składniki. Całość posypać mozzarellą i wstawić do piekarnika rozgrzanego do 180st, na około 30 minut. Można jeść od razu, ale pyszne jest po odstaniu trochę i przegryzieniu się smaków.

SMACZNEGO!

A w wolnej chwili, przegryzając zapiekankę proponuję zagłosować na moje muffiny konkursowe :)
http://www.konkurs.olympus.pl/glosuj/babka/119 



wtorek, 12 listopada 2013

150. Koktajl malinowy z sokiem pomarańczowy

Czasem o poranku trzeba dodać sobie dużo witamin i trochę cukru, żeby jakoś zacząć dzień. Gdy szaro i ponuro za oknem warto poświęcić kilka minut na zrobienie słonecznego śniadania. Ten koktajl (szumnie nazwany smoothie :)) nie tylko pysznie smakuje, poprawia humor, ale już zostało sprawdzone, że pomaga też na tzw. chorobę filipińską (czyli zmęczenie dnia następnego) :)

SMOOTHIE MALINOWY Z SOKIEM POMARAŃCZOWYM:
-1 szklanka soku pomarańczowego 
-garść malin (mrożone są idealne)
-łyżka ewentualnie dwie miodu

Maliny zmiksować z miodem i ewentualnie odrobiną soku (żeby się łatwiej miksowało). Do wysokiej szklanki wlać sok pomarańczowy, do ok. 1/3 wysokości. Powoli, lejąc po ściance, dolać maliny. Do tego tylko jakiś słodki rogalik i pyszne, sycące śniadanie gotowe.

SMACZNEGO


piątek, 8 listopada 2013

149. Placuszki bananowe z otrębami pszennymi

Za chwilę kolejny przedłużony weekend, a więc czas kiedy można trochę dłużej niż zwykle posiedzieć przy śniadaniu. Co prawda te placuszki są na tyle szybkie do zrobienia, że nawet w zwykły dzień można pokusić się o takie słodkie śniadanie, ale w weekend można dłużej się nimi delektować. Czasem fajnie się porozpieszczać nawzajem i miło i słodko (a mimo to całkiem zdrowo) rozpocząć dzień.

PLACUSZKI BANANOWE Z OTRĘBAMI PSZENNYMI:
-3 dojrzałe banany
-1 szklanka otrębów pszennych
-1 szklana mąki pszennej
-1 szklanka mleka
-2 jajka
-1/2 płaskiej łyżeczki proszku do pieczenia
-duża szczypta cynamonu i odrobina gałki muszkatałowej
-ewentualnie trochę cukru pudru z wanilią do posypania

1. Białka oddzielić od żółtek i ubić z nich sztywną pianę (można dodać szczyptę soli). 

2.Wszystkie pozostałe składniki zmiksować ze sobą (można ewentualnie rozgnieść banany widelcem, ale nie jest to konieczne, bo i tak się ładnie miksują). Dodać do całej tej mieszanki pianę z białek i delikatnie (ręcznie, a nie mikserem) je wymieszać.

3. Placuszki smażyć na rozgrzanej patelni. Dla zdrowia można nie używać tłuszczu, dla smaku można dodać na patelnię trochę masła. Gotowe placuszki oprószyć cukrem pudrem. Najlepsze są jeszcze na ciepło, ale na zimno też są pyszne.
*jak ktoś lubi baaardzo słodkie przekąski, można dodać trochę miodu do ciasta :)

SMACZNEGO!



środa, 6 listopada 2013

148. Muffiny kawowe a'la tiramisu

Tiramisu uwielbiam od chwili kiedy spróbowałam go po raz pierwszy, kilkanaście już lat temu, podczas wakacji w Neapolu. Od tej pory wzdycham do tego deseru bezustannie i z tej mojej miłości i wzdychania powstała luźna wariacja w postaci muffinów kawowych. Według mnie i pozostałych próbowaczy wyszły pysznościowe, wilgotne, pełne kawowego smaku osłodzonego kremem z mascarpone. Zamiast wisienki na torcie tym razem użyłam prażonych ziaren kawy w gorzkiej czekoladzie....każdy element jest pyszny, a wszystkie razem tworzą całość idealną.

MUFFINY KAWOWE A'LA TIRAMISU:
MUFFINY:
-2 jajka
-pół szklanki mleka
-duży chlust esencji waniliowej
-125g roztopionego masła
-250g przesianej mąki pszennej
-100g cukru
-łyżeczka proszku do pieczenia
+2-3 filiżanki espresso i 2 kieliszki likieru amaretto

KREM MASCARPONE:
-250g sera mascarpone
-2-3 łyżki śmietany 18%
-czubata łyżeczka cukru pudru z wanilią
-2 kieliszki likieru amaretto
+kakao i kilkanaście prażonych ziaren kawy w czekoladzie


1. Wszystkie sypkie składniki muffinów połączyć ze sobą w jednej misce, w drugiej wymieszać ze sobą wszystkie płynne. Następnie połączyć ze sobą zawartości obu misek i szybko ze sobą (najlepiej drewnianą łyżką-wtedy zawsze się udają :)). Mogą być grudki, ale nie można mieszać za długo bo muffiny będą za bardzo zbite. Foremki na muffinki napełnić do 3/4 wysokości ciastem i wstawić do piekarnika rozgrzanego do 175st, na około 15-20 minut, aż się lekko zarumienią.

2. Espresso wymieszać dokładnie z likierem amaretto. Bardzo mocno nasączyć taką kawą każdego muffina. Po nasączeniu wierzch każdego muffina oprószyć kakao.

3. Mascarpone zmiksować razem ze śmietaną,cukrem i likierem. Gotowy krem przełożyć do szprycy cukierniczej i wycisnąć zgrabną czapeczkę na każdego muffina.

4. Każdego muffina oprószyć delikatnie kakao, a na samą górę kremu położyć ziarenko prażonej kawy w czekoladzie. Gotowe muffiny włożyć na kilka godzin do lodówki, żeby wszystkie smaki się dokładnie przegryzły....bo o ile doczekają tak długo, to najlepsze są po krótkim czasie odpoczynku:)

SMACZNEGO!

Gdybyście zechcieli wejść w poniższy link i zagłosować na moje zdjęcie, będę bardzo wdzięczna i być może wygram warsztaty, dzięki którym będę mogła jeszcze więcej piec i pisać :)
http://www.konkurs.olympus.pl/glosuj/babka/119  

poniedziałek, 4 listopada 2013

147. Rożki z ciasta francuskiego z jabłkiem w wersji mini

Rożki z ciasta francuskiego z jabłkiem to ja lubiłam zawsze. Kiedyś, podczas pobytu w szpitalu, rodzina tak bardzo chciała mi poprawić humor, że dostałam z 5 albo 6 tych ciastek. Standardowo w cukierniach i piekarniach sprzedaje się takie całkiem spore okazy, ale czasem można znaleźć również mini ciasteczka na jeden lub dwa kęsy. Takie właśnie lubię najbardziej na świecie (bo jak jest taki mały to chyba nie ma za dużo kalorii, czyli można ich zjeść więcej :)). 
Na opis małych rożków z jabłkami natknęłam się czytając serię "Cukierni pod Amorem" Małgorzaty Gutowskiej-Adamczyk. Smakowite są bardzo te książki, historie rodzinne trzymają w napięciu. a podczas czytania cały czas ma się ochotę jeść jagodzianki (na które już przepis spisałam), albo właśnie te małe rożki. W ostatnich kilku tygodniach pojawiła się w księgarniach kolejna książka opisująca losy rodzin związanych z Gutowem, tak więc wiem już jak będą wyglądały moje najbliższe wieczory....książka, słodkie pyszności, kawa i cieplutki koc. I nie ruszajcie mnie do wiosny :)

ROŻKI Z CIASTA FRANCUSKIEGO Z JABŁKAMI
-2 opakowania ciasta franscuskiego
-4-5 średniej wielkości jabłek
-duża szczypta cynamonu
-1 łyżka miodu
-1 łyżka masła

1. Jabłka obrać i pokroić w dosyć drobną kostkę. Masło rozpuścić na patelni, a następnie wysypać na nie jabłka, dodać miód oraz cynamon i całość przez chwilę podgrzewać, aż jabłka lekko zmiękną i się rozpadną.

2. Ciasto francuskie pokroić najpierw na kwadraty o boku ok. 8-10cm. Na każdy kwadracik, pośrodku nałożyć górowatą łyżeczkę farszu. Złożyć kwadracik na pół, wzdłuż przekątnej i brzegi zlepić ze sobą (ja pomagałam sobie widelcem, więc dodatkowo ładnie karbowane brzegi wyszły).  Tak przygotowane ciastka układać na blaszce w pewnej odległości od siebie. Piec przez około 10-15 minut w piekarniku rozgrzanych do 200st.

*Rożki można po wystudzeniu polukrować. Ja w zasadzie też miałam taki plan, ale niestety nie zdążyłam, bo już wszystkie zostały zjedzone :)

SMACZNEGO!