środa, 7 stycznia 2015

290. Pomidory faszerowane po sycylijsku

Sezon imprez karnawałowych i wszelakich spotkań towarzyskich w pełni. Co prawda w tym roku to ja robię głównie za kierowcę dla różnych alkoholizujących się ludzi. Na samej imprezie zostaje mi wypijanie hektolitrów kawy, wody i herbaty i oczywiście pochłanianie hurtowych ilości jedzenia. Niedźwiadek ma chyba zdrowy apetyt po rodzicach, więc głód jest u mnie stanem permanentnym. Dlatego też na niektóre spotkania zabieram ze sobą jakąś dobrą, sycącą przekąskę...w przeciwnym wypadku wyczyściłabym szafki gospodarzy i istnieje obawa, że więcej by mnie nie zaprosili :) Ostatnio testowaliśmy faszerowane pomidory, z sardynkami, serem i przyprawami. Jak dla mnie wyszło super, bo w zasadzie po jednym już poczułam się lekko najedzona, a po dwóch to nawet pełna.

POMIDORY FASZEROWANE PO SYCYLIJSKU:
(proporcje w zasadzie są dowolne i każdy może sobie je modyfikować według gustu, dlatego podam orientacyjnie to co ja tam wrzuciłam)
-8 średniej wielkości pomidorów
-ok. 100g sardynek
-pęczek natki pietruszki
-średniej wielkości cebulka
-2-3 ząbki czosnku
-garść czarnych oliwek
-łyżka kaparów
-2 łyżki bułki tartej
-kulka sera mozzarella
-sól, pieprz, oliwa

 1. Pomidory umyć i delikatnie odkroić z góry cienką "czapeczkę". Za pomocą łyżeczki wydrążyć środek każdego pomidora. Miąższ i ścinki z pomidora posiekać na drobno i odłożyć na bok.

2. Posiekać w bardzo drobną kosteczkę cebulkę i zeszklić ją na odrobinie oliwy. Następnie dodać do niej posiekany czosnek oraz miąższ pomidorowy. Całość smażyć na małym ogniu, aż pomidory zamienią się w gęsty sos. W międzyczasie posiekać kapary, oliwki i natkę pietruszki. Dorzucić je razem z sardynkami i bułką tartą jak sos trochę odparuje i zgęstnieje. Doprawić całość do smaku solą i dosyć dużą ilością pieprzu. Tak przygotowanym farszem nafaszerować każdego pomidora (nadmiar farszu można wrzucić do kokilki i zapiec z serem). 

3. Mozzarellę zetrzeć na tarce. Posypać serem obficie na wierzchu każdego pomidora. Wstawić pomidory do piekarnika rozgrzanego do 170st, na około 20-30 minut. Według mnie najlepiej smakują na ciepło (bo najbardziej sycą), ale na zimno też są pyszne.

SMACZNEGO!

Drukuj to!

4 komentarze :

  1. ależ pysznie wyglądają! ja ostatnio pomidory mogę jeść non stop, w każdej postaci więc taka opcja obiadu jak najbardziej mi pasuje:)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też jestem pomidorofilem...szkoda że faktyczny sezon na nie trwa tak krótko, ale jak się doda trochę ciekawostek to i szklarniowe, zimowe pomidory są smaczne :)

      Usuń
    2. ja jeszcze polecam takie czarne pomidory, nie pamiętam jak sie one nazywają. może z wygladu nie są aż tak apetyczne jak czerwone, ale teraz w zimę są duuużo słodsze niż normalne:)

      Usuń
    3. przyznaję się szczerze, że te czarne to widziałam parę razy, ale jeszcze ich nie miałam okazji jeść...chyba muszę w takim razie szybko nadrobić zaległości :)

      Usuń