poniedziałek, 12 stycznia 2015

292. Tortilla española, czyli bardzo sycące śniadanie

 Jak się ma mężczyznę, który uważa za najwspanialszy duet świata "jajo i majo", to się cały czas kombinuje co jeszcze ciekawego jajecznego można zrobić. Do tego nauczyłam się już, że trzeba mężczyznę z samego rana nakarmić solidnie, bo potem przynajmniej mniej marudzi i najedzony łatwiej zgodzi się na moje pomysły.
Co prawda dzisiejsze śniadanie przygotowywałam dla siebie i dla mamy Krysi, ale dzięki temu wiem, że jak (znacząco) zwiększę proporcję i dodam jeszcze ostre papryczki to Miśkosław będzie zadowolony. Oryginalny przepis przerobiłam też trochę według własnych potrzeb. Do tortilla española teoretycznie powinno się użyć ziemniaków surowych, pokrojonych w plasterki, które dopiero na patelni podsmażamy. Ja użyłam ziemniaków, które zostały mi z obiadu z poprzedniego dnia. Przynajmniej się nic nie zmarnowało i zagospodarowałam resztki. 

TORTILLA ESPAÑOLA:
(tutaj podaję proporcję na śniadanie dla dwóch skromnych niewiast, dla dorodnego mężczyzny proponuję zwiększyć proporcję co najmniej dwu krotnie)
-2 jajka
-2 łyżki ugotowanych i potłuczonych ziemniaków (ewentualnie 1 spory ziemniak pokrojony w plastry)
-1 mała cebulka
-natka pietruszki
-sól, pieprz, wędzona papryka w proszku, oliwa

Na patelni o dosyć głębokich brzegach rozgrzać trochę oliwy. Zeszklić na niej posiekaną na drobno cebulkę. Dodać do niej ziemniaki (w wersji ostrzejszej dodać też posiekane chilli) i oprószyć je dosyć obficie solą, pieprzem i papryką. W czasie kiedy ziemniaki będą się podsmażać roztrzepać jajka dokładnie i dodać do nich drobno posiekaną natkę pietruszki. Zmniejszyć ogień do minimum i wylać masę jajeczną na podsmażone warzywa. Kiedy jajka będą już lekko ścięte przewrócić omlet na drugą stronę (osobiście użyłam talerza większego od patelni na który najpierw przełożyłam omlet a potem z powrotem z talerza na patelnię przerzuciłam tylko już drugą stroną). Podsmażać omlet jeszcze chwilę z drugiej strony i zdjąć patelnię z ognia. Nawet jeśli jest nie do końca dopieczony to zdąży jeszcze "dojść" w ciągu kilku minut kiedy np. będziemy nakrywać do stołu.

*można też wybrać bardziej ściętą wersję omletu, następnie pokroić na małe kawałki i w każdy wbić wykałaczkę i mamy już małą przekąskę na spotkanie towarzyskie

SMACZNEGO!


Drukuj to!

4 komentarze :

  1. Czyli w sumie trochę jak omlet? Bardziej by mi się ten przepis z kuchnią amerykańską kojarzył gdyby nie te ziemniaczki ;) W każdym razie wygląda smacznie i na pewno wypróbuję ;) Chociaż dziś mam akurat na muszce hamburgery Wrocław może się poszczycić kilkoma naprawdę dobrymi burgerowniami :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ooooo hamburgery to my bardzo lubimy, Wrocław też-chociaż kawałek drogi do niego mamy, ale jak już się wybierzemy na wyprawę to wszelkie gastronomiczne sugestie będą mile widziane :)

      Usuń
  2. Mmm... lubię takie potrawki, muszę wypróbować, bo wygląda smakowicie :) A poza tym to bardzo przyjemnie się czyta Twojego bloga!
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ooo taki miły komplement to miód na moją duszę niespełnionego pisarza :)
      czytaj, czytaj jak najwięcej
      pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń