czwartek, 12 marca 2015

311. Zapiekana ciabatta z serem pleśniowym i rukolą dla ciężarnej

Nie jestem aż tak bardzo wyrodną matką. Gdy tylko zaczęłam podejrzewać jakieś rewolucyjne zmiany w moim ciele, to szybko sprawdziłam jakie są dla mnie produkty zakazane do spożycia. Coś tam mi się kołatało po umyśle. W końcu nawet nie będąc do końca zainteresowanym, na temat produktów zakazanych ciężarnym prawie każdy ma coś do powiedzenia. Alkohol i papierosy to dosyć oczywista oczywistość, ale co więcej. Na pewno zakazana jest wszelka surowizna w stylu tatar, carpaccio albo sashimi (nie wymieniam tutaj sushi bo sushi to przede wszystkim kwaszony ryż-a dodatki mogą być przeróżne nie tylko z surowej ryby). Również surowe jajka są niewskazane przez te kilka miesięcy. Ponadto ciężarna nie powinna jeść wątróbki-bo tutaj czyha na nas nadmiar witaminy A. Wszelkie słodzone napoje gazowane, ale umówmy się, że one tak po prostu nie są zdrowe i wskazane więc to nic odkrywczego.
Wszystko to dla mnie jest do przeżycia (chociaż raz mi tak ładnie się tatar zaprezentował przed nosem że było ciężko). Najboleśniejsza dla mnie była jednak informacja, że nie mogę jeść serów pleśniowych. Dlatego że są produkowane z mleka niepasteryzowanego i mogą występować groźne dla płodu bakterie. No ale jakże to tak. Można powiedzieć, że Niedźwiadek został powołany do życia między jednym a drugim kęsem serem śmierdziucha. Matka jego oszalała na punkcie serów podczas wyprawy w Alpy (o tutaj możecie sobie o tym poczytać), a teraz ma się tych serów wyrzec. No masakra jakaś po prostu. Wzdychałam więc do tych pleśniaczków delikatnych jak brie czy camembert, a na widok śmierdziuchów jak St. Agur albo gorgonzola to mi się już słabo robiło. Aż się wczytałam i popytałam mądre postacie różne i się dowiedziałam, że można nieco oszukać system. Jak się upiecze taki serek albo w jakiś inny sposób podgrzeje to już będzie dobrze. To już się unicestwi te paskudne bakterie, które tylko niecnie czyhają na mojego Niedźwiadka. Więc taka zapiekana ciabatta z serem pleśniowym już będzie dla nas bezpieczna.
Tak więc moi mili dziś daję wam nie tyle przepis ile pomysł. Bo matka polka ciężarowa też ma prawo do zjedzenia sera pleśniowego, tylko musi trochę przy tym pokombinować.

ZAPIEKANA CIABATTA Z SEREM PLEŚNIOWYM I RUKOLĄ:
-ciabatta
-ulubiony ser pleśniowy (polecam St. Agur albo gorgonzolę albo nasz Lazur)
-garść pomidorków koktailowych
-kilka listków rukoli
-świeżo zmielony pieprz

Ciabattę pokroić na mniejsze kawałki. Ułożyć na każdy po kilka połówek pomidorków. Na wierzch pokruszyć nieco sera pleśniowego i posypać zmielonym pieprzem. Wstawić do piekarnika rozgrzanego do 180st, na około 5-10 minut, aż ser się roztopi. Wyjąć z piekarnika i na każdej grzance położyć po kilka listków rukoli. Jeść od razu póki są gorące i chrupiące. 

SMACZNEGO :)
Drukuj to!

1 komentarz :

  1. Pomysłowo i ze smakiem :) Zapraszam do udziału w kanapkowej akci :)

    OdpowiedzUsuń