wtorek, 23 czerwca 2015

337. Frappe, mrożona kawa z Grecji specjalnie dla taty

Co prawda dziś upału nie ma za bardzo, ale za to jest Dzień Ojca. A kawę frappe nauczyłam się robić specjalnie dla naszego ojca...w sensie Luśkowego taty Miśkosława, bo Miśko jest kawopijem ogromnym. Dla niego podstawowy napój o poranku to mocna siekiera, zalewajka, z dwoma czubatymi łyżeczkami cukru. Tylko, że taka kawa to jest dobra w przez większość roku, ale w wakacje to już tak nie bardzo. W wakacje lepsze jest jednak coś zimnego do picia, a jak jeszcze to zimne jest pobudzające i dające kopa to już tylko same zalety. Wszystko dlatego, że Lucinda niby spać nam daje, ale jednak jakoś tak śpiący jesteśmy przy niej ogromnie. Dziś też Misia-Lusia dała o poranku koncert specjalnie dla taty. Niech tata też wie że ma córkę o zdrowych płuckach.

FRAPPE
-2 czubate łyżeczki kawy rozpuszczalnej
-3/4 szklanki zimnej wody
-kilka kostek lodu

+specjalnie dla tych nie umiejących żyć bez cukru syrop waniliowy

Do wymieszania wszystkiego użyłam shaker'a. Po prostu wszystkie składniki do niego wsypałam/wlałam i już. Można też wymieszać taką kawę za pomocą spieniacza do mleka, albo zwykłego słoika. Polecam na ochłodę i pobudkę o poranku.

SMACZNEGO!

*Miśko  chociaż pije zazwyczaj czarną kawę, to robi wyjątek dla kawy mrożonej w kostkach którą pije z mlekiem. Mój pomysł na podanie takiej kawy można znaleźć tutaj.

Drukuj to!

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz