środa, 29 czerwca 2016

426. Zapiekany kogel mogel z czereśniami na śniadanie

 Zdaję sobie sprawę, że dzieci przejmują dużo z zachowań swoich rodziców. Moje uwielbienie do słodkich śniadań powoli przechodzi na Luśkę. Objawia się to dosyć wyraźnie. Kiedy ostatnio zrobiłam jajecznicę z pomidorami i szczypiorkiem rozmaśliła ją po całym mieszkaniu, gdy tylko poszłam na chwilę do kuchni po swoją kawę. Jednak kiedy zrobiłam omlet biszkoptowy z owocami to już wcale nim nie dyźdała po blacie stołu, czy też świeżo umytej podłodze, tylko wpychała sobie całymi garstkami do buzi. Słowem słodkie mniam, wytrawne fuj. 
Całe szczęście, że mamy lato i pełno owoców wszędzie. Można kombinować ze słodkimi śniadaniami, które (wmawiam to sobie) są zdrowe. Słodki kogel mogel i czereśnie z dodatkiem lekko kwaskowatych malin pomogą przyjemnie rozpocząć dzień. Ewentualnie mogą być pysznym deserem po obiedzie. Jednym słowem do garów, a Lucy mam nadzieję że jednak nie będzie musiała w przyszłości być na wiecznej diecie jak własna matka :)

ZAPIEKANY KOGEL MOGEL Z OWOCAMI:
(proporcje przewidziane są na 2 porcje)
-4 żółtka
-2 łyżeczki cukru trzcinowego
-ziarenka z laski wanilii
-szczypta cynamonu
-garść czereśni i kilka malin
-ewentualnie kilka listków melisy do dekoracji

Żółtka ucieramy z cukrem na gładką, puszystą masę. Dodajemy do masy jajecznej wanilię i cynamon. Wylewamy odrobinę na dno kokilek, potem dokładamy owoce i dopełniamy resztą kogla mogla.Kokilki wstawiamy do piekarnika rozgrzanego do 200st, na około 5-7 minut, aż kogel mogel się zarumieni. Podajemy gdy tylko delikatnie przestygnie, bo najlepszy zapiekany kogel mogel jest ciepły. 

SMACZNEGO!

poniedziałek, 27 czerwca 2016

425. Sernik na zimno z truskawkami i białą czekoladą

 Serniki wszelakie bardzo lubię, chociaż nie powiem wizja spędzenia przy piekarniku godziny przy obecnych temperaturach nieco mnie przeraża. Trochęjak wizja ognia piekielnego przypiekającego stopy. Dlatego lepszym rozwiązaniem jest lekki sernik na zimno z dodatkiem orzeźwiających truskawek. O ile przy sernikach pieczonych sprawa jest w miarę prosta, bo mam swój ulubiony przepis, który w zależności od dodatków lekko modyfikuję, o tyle z tymi na zimno jest kłopot. Co prawda legendarny kajecik mamy Krysi zawiera w sobie przepis na przepyszny sernik na zimno, jednak jest jeden mały szkopuł z nim. Przywodzi na myśl przepisy Lucyny Ćwierczakiewiczowej. Hektolitry mleka, kopy jaj, całe osełki masła i jeszcze trochę wanilii, całość pyszna, ale jednak nieco kaloryczna i pełna składników. Dlatego niestety tak rzadko gości na naszym stole. 
Z lekkim żalem i nostalgią pogodziłam się z tym, że jeśli chcę zjeść jeden z ulubionych przysmaków, muszę wymyślić własny przepis. Powstało cudo z białą czekoladą, z dużą ilością truskawek i chrupiącym kruchym spodem. Sernik prosty do zrobienia, a przepis przyda się zapewne na niejedno letnie przyjęcie. 

SERNIK NA ZIMNO Z BIAŁĄ CZEKOLADĄ I TRUSKAWKAMI:
(proporcje przewidziane są na sernik, który można zrobić w tortownicy o średnicy 24cm)
CIASTO:
-1 szklanka mąki pszennej
-1/4 szklanki cukru
-1 żółtko
-1 łyżka śmietany
-100g masła
-2 czubate łyżki kakao
MASA SEROWA:
-ok. 500-600g twarogu na sernik zmielonego co najmniej dwukrotnie
-300ml śmietanki 36%
-200g białej czekolady
-laska wanilii
-skórka z 1 cytryny
-4 łyżeczki żelatyny

-2-3 garści truskawek
-ewentualnie galaretka na wierzch jeśli lubimy (polecam zrobić połowę galaretki z tego przepisu)

1. Wszystkie składniki na ciasto szybko ze sobą zagnieść. Wyłożyć ciastem przygotowaną tortownicę i włożyć całość na pół godziny do lodówki. Po tym czasie obciążyć ciasto suchym grochem lub fasolą, żeby nie urosło i włożyć do piekarnika rozgrzanego do 170st, na około 20 minut. Po tym czasie zdjąć obciążający groch i piec jeszcze przez 5 minut. Wyjąć upieczony spód z piekarnika i ostudzić. 

2. Żelatynę zalać zimną wodą, żeby tylko ją zakryło. Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej. Twaróg zmiksować razem z ziarenkami z laski wanilii i skórką cytrynową. Dodać do sera roztopioną czekoladę i całość dokładnie wymieszać. Śmietankę ubić na sztywno. Do namoczonej żelatyny dolać ok. 1/4 szklanki wrzątku i wymieszać, żeby się rozpuściła. Do masy serowej dolać żelatynę i dokładnie wymieszać.  Na koniec dodać ubitą śmietanę i delikatnie, szpatułką zamieszać całą masę serową.  

3. Na upieczonym spodzie ułożyć kilka, kilkanaście truskawek. Wylać na to przygotowaną masę serową i wstawić sernik do lodówki. Gdy nieco stężeje udekorować wierzch truskawkami  i z powrotem umieścić w lodówce na kilka godzin, a najlepiej np. na całą noc.
Jeśli lubimy na wierzch można wylać galaretkę. Proponuję zrobić np. taką z cydru. 

SMACZNEGO!


piątek, 24 czerwca 2016

424. Proste, ucierane ciasto z jogurtem i truskawkami

 
 W idealnym świecie, rano świergolą ptaszęta za oknem. Budzi nas aromat kawy, którą właśnie zaparzył ukochany. Dziecię gaworzy radośnie, bawiąc się grzeczniutko z kotkiem. Motylki fruwają, a świat jest piękny. Jest czas na pracę, na wspólne gotowanie, na kreatywne zabawy z dzieckiem, nawet jest czas na sprzątanie i upiększanie świata wokół siebie.
No cóż, u nas jest huragan, zawierucha i żywioł, któremu po prostu staram się nadać w miarę pożądany kierunek. Ile razy zrobię sobie listę rzeczy do zrobienia na dany dzień (ponoć to pomaga), tyle razy się wkurzam, bo nijak nie idzie mi wykonać zaplanowanych prac. Ostatnio zaplanowałam sobie długą zabawę naszym ulubionym placu zabaw, potem zakupy pod Halą Mirowską, bo przecież zaraz truskawki się skończą, więc trzeba korzystać póki są. Dzień zakończyć miały odwiedziny u dziadków i spokojny spacer do domu. 
Taki był plan. Plan niestety nie przewidział przedłużenia drzemki o 3 godziny, a potem to już szybko szybko bo bazarek się będzie zwijał. Plan nie przewidział również, że plac zabaw na który idziemy został zdemolowany w czasie ostatniej wichury i jest zamknięty. Plan nie przewidział ogromnej rozpaczy Luśki, która widzi swoją ulubioną zjeżdżalnię, a matka okrutna nie pozwala na nią iść więc trzeba było się rozpłakać głośno, żeby w całym parku nas słyszeli. Plan wreszcie nie przewidział, że nie mam kobiałki na truskawki i muszę je bestialsko zapakować w reklamówkę. A truskawki nie lubią być tak bezdusznie traktowane i w takich momentach się czasem puszczają. Kiedy doszłam do domu z Luśką, przedstawiającą sobą obraz nędzy i rozpaczy, uczepioną mojej szyi, w jednej ręce trzymającą nieszczęsne truskawki i pchającą siłą woli wózek, pot płynął mi po tyłku wodospadem. Marmolada, która powstała z truskawek nadawała się już tylko do przerobienia na sok/nalewkę/dżem albo wrzucenia do ciasta, żeby tylko nie patrzeć na ich masakrę. Więc resztką sił upiekłam między innymi pyszne ciasto jogurtowe z truskawkami. Pyszne bardzo i proste też. 


Ale....to niestety nie koniec tej historii. Część truskawek mimo wszystko musiałam wyrzucić, lajf is brutal. 
Rano nie obudził mnie aromat świeżo zaparzonej kawy, tylko zapach lekko fermentujących owoców i mokre coś wpychane mi do oka. Moje kochane dziecię wstało o jakiejś nieludzkiej porze, bawiło się grzecznie, aż wpadło na pomysł zobaczenia co tam ciekawego w koszu na śmieci słychać. A że na wierzchu wszystkich śmieci zobaczyła truskawki, przeraziła się marnowaniem jedzenia. Postanowiła mamusię nakarmić, kochany berbeć. Wzięła więc te lekko rozmaślone truskaweczki i przyniosła do sypialni. A że rączkę ma nieco niewprawną to jakaś truskawka upadła i się wkleiła w prześcieradło, jakaś się rozmaśliła na podłodze, a resztą postanowiła mnie nakarmić. Na szczęście trafiła tylko w oko a nie w paszczę. Lucynka moja wspaniała, kochana stara się bardzo żeby mamusia się nie nudziła.

Tak po takim dni i poranku dnia następnego mam w głębokim poważaniu dietę i zdrowe odżywianie. Dlatego też znajdziecie w tym cieście gluten, tłuszcz, nabiał, biały cukier i całe zło tego świata :)

UCIERANE CIASTO Z JOGURTEM I TRUSKAWKAMI:
-2 szklanki mąki pszennej
-duże opakowanie gęstego jogurtu naturalnego(ok. 350 ml)
-pół szklanki cukru
-2 jajka
-2 łyżeczki sody oczyszczonej
-50g roztopionego masła
-duży chlust esencji waniliowej
-2-3 garście truskawek
-ewentualnie cukier puder do posypania ciasta

Jajka utrzeć na puszystą masę z cukrem i esencją waniliową. Cały czas mieszając dodać jogurt i roztopione masło. Delikatnie wmieszać do ciasta przesianą mąkę razem z sodą. Nie mieszać za długo, tylko do połączenia się składników, mogą zostać grudki. Ciasto przelać do przygotowanej blaszki (u nas to była szeroka keksówka), a na wierzchu ułożyć przygotowane truskawki. Jeśli truskawki są duże przekroić je na połówki lub ćwiartki. Ciasto włożyć do piekarnika rozgrzanego do 180st, na około 40 minut. Ostudzone ciasto warto posypać cukrem pudrem.

SMACZNEGO!

czwartek, 23 czerwca 2016

423. Na śniadanie jogurt z chia, domową granolą i truskawkami

 Są czasem takie dni, że jeśli nie poprawisz sobie jakoś humoru, czujesz że kogoś zamordujesz....ze szczególnym okrucieństwem.
Luśka to dziecko, do którego określenie "żywe srebro" pasuje idealnie. Na tyle żywe to moje sreberko, że po całym dniu ja już nie mam siły trzymać powiek otwartych, a ona jeszcze ma dość dużo energii, żeby wywalić wszystkie miski, miseczki, łyżeczki, kubeczki i szklaneczki z szafek kuchennych. Wieczorem jeszcze ostatkiem sił mobilizuję się i w locie przebieram w piżamkę, a potem czytam coś miłego na dobranoc. Ostatnio to kulinarne anegdoty dwóch szalonych Włochów z Kuchni Dantego. Przyjemne z pożytecznym, ja coś ciekawego czytam na dobranoc, a Lusia słucha jak urzeczona i w końcu zasypia. Ufff....to teraz mogę odsapnąć, odpocząć i ogarnąć trochę dom po przejściu huraganu. 
I wtedy pojawia się on. Konkubent ukochany. Krzycząc od progu, że już późno a on nie spakowany, że jutro wyjeżdża, że o jeju jeju rano wstaje bardzo wcześnie i może bym mu jakieś kanapki ogarnęła, a on musi jeszcze na myjnię ukochaną Hondzię wypucować. Więc lata on po domu zbiera wszystkie graty. Wszystko oczywiście z wdziękiem szarżującego nosorożca, z takim samym hałasem. Niestety tego dziecię nie jest w stanie znieść, więc rozlega się ryk trąb jerychońskich. Tata nie ma czasu usypiać, bo się przecież musi spakować, więc usypiać musi mama. Nic to, że mama miała coś zaplanowane. 
Więc odkłada mama swoje plany (jakże wyskokowe w stylu zrobienie obiadu na następny dzień i umycie podłóg). Kładzie się do łóżka z małym tornadem, które w nocy wcale nie przestaje mieć mniej energii. Kilka kopnięć pod żebra, ze trzy szarpnięcia za włosy, parę chlipnięć które trzeba utulić. I jeszcze w tle głos, który mówi, żebym zgarnęła Lucyndę na swoją stronę łóżka bo on się musi przecież wyspać przed drogą. 
Także tego, wyspana jestem przeogromnie. Miłość do świata, a w szczególności do konkubenta promieniuje ze mnie. Misiaczku, może dobrze, że na chwilę wyjechałeś bo w dniu ojca bym cię ubiła okrutnie :)
Cała nadzieja w śniadaniu, że mi poprawi humor. Na śniadanie dziś cieszący oko i podniebienie jogurt z nasionami chia i truskawkami. 

JOGURT Z NASIONAMI CHIA, GRANOLĄ I TRUSKAWKAMI:
-szklanka jogurtu naturalnego
-2-3 łyżeczki nasion chia
-szczypta cynamonu
-garść świeżych truskawek
-kilka listków świeżej melisy
-ewentualnie trochę domowej granoli

 Jogurt wymieszać z cynamonem i nasionami chia. Odstawić całość na kilka godzin (a najlepiej na całą noc) do lodówki, żeby nasiona napęczniały. 
Truskawki umyć, odszypułkować i pokroić w plasterki. W miseczce lub słoiku układać warstwami truskawki i jogurt, ewentualnie jeśli lubimy żeby coś chrupało miło dodać jeszcze granolę. Całość udekorować świeżymi listkami melisy.

DOMOWA GRANOLA:
-szklanka płatków owsianych
-pół szklanki ziaren słonecznika i sezamu
-2 łyżeczki nasion chia
-pół szklanki suszonej żurawiny
-pół szklanki wiórków kokosowych 
-duża szczypta cynamonu
-2 łyżki miodu
-łyżeczka miękkiego masła

Wszystko razem wymieszać i wyłożyć na blaszkę. Włożyć całość do piekarnika rozgrzanego do 150stopni, na około 20 minut. Co kilka minut zamieszać granolę. Wyjąć z piekarnika gdy zacznie się rumienić. Przechowywać w szczelnie zamkniętym słoiku. 
Przepysznie smakuje z jogurtem i owocami. 

SMACZNEGO!


wtorek, 21 czerwca 2016

Tort z gołą babą na 40-ste urodziny

No i stało. Do tej pory nie robiłam tortów "gołych" , inaczej mówiąc nieprzyzwoitych. Panieńskie wieczory obywały się bez wacków, urodziny wszelakie były grzeczne i ułożone. Aż przyszedł dzień 40-stych urodzin jednego z rozlicznych moich krewnych i powinowatych. Sławek został zaskoczony przez liczną grupę swoich znajomych z małżonką na czele, która zorganizowała mu imprezę niespodziankę. A świeczki dmuchał na torcie, który wedle zamówienia miał mieć gołą, blond babę, z wielkimi cyckami. Z zadania się wywiązałam, biust niewiasty powiększałam ze 3 razy, żeby sprostał wymaganiom. Podobał się niesamowicie. Przy krojeniu były kłótnie o to kto weźmie nóżkę, a kto pierś. Usłyszałam też, że od tej pory już każdy rodzinny tort powinien być z gołym biustem, znaczy się już mi wymyślili specjalizację :)


piątek, 17 czerwca 2016

Piękna Polska:Kaszuby

Znowu uciekliśmy na chwilę z miasta. Znowu chcieliśmy odetchnąć nieco i zwolnić. Szkoda, że najpierw trzeba odsiedzieć swoje w samochodzie, ale mimo wszystko warto było. Trafiliśmy w ten rejon Polski, gdzie żadne z nas nie było nigdy na dłużej. Nawet na krócej to tylko przejazdem, w drodze nad morze. Kaszuby, Szwajcaria Kaszubska, kraina jezior i pagórków.
Tym razem bez zwiedzania, bez gonienia do kolejnej atrakcji turystycznej. Leżenie do góry brzuchem na pomoście i zabawy w piachu i do tego mnóstwo radości na tym małym pysiu.  Lucy już kiedyś nad jeziorami była, ale w wieku kiedy tylko mleko i czysta pielucha się liczyła. Teraz już widzę co ją zachwyca, a co jej się nie podoba. Nie spodobało się nad morzem, bo i do Ustki dotarliśmy. Ale silny wiatr urywający głowę, zimny piach na plaży, totalnie nieznanie środowisko spowodowało chęć schronienia się na rękach u mamy. 
Zdecydowanie lepiej było nad jeziorami. Można się było zakopać w cieplutki piachu po pachy. Można było zamoczyć łapki i brodzić w jeziorze z tatą. Można było pomóc rodzicom w pedałowaniu na rowerze wodnym. Można było poszaleć na łące.....swoją drogą od tej wyprawy nasze dziecko się rozbrykało i zaczęło śmiało chodzić samodzielnie. 

Kulinarnie niestety nie jestem do końca zadowolona z wyprawy. Ceny w smażalniach ryb w Ustce mnie powaliły nieco na kolana, a restauracji serwujących dania regionalne niestety na Kaszubach jak na lekarstwo.
Niektóre miejsca gdzie ponoć karmią regionalnie niestety poza sezonem turystycznym są zamknięte. Ale zachwyciły nas ziemniaki, zwane tu bulwami, z cebulką i boczkiem podawane jako osobne danie lub dodatek do mięsa.

 Było pięknie, na pewno kiedyś jeszcze tam wrócimy. 

POLECAMY:
-Nocleg w miejscowości Kamienica Królewska-kontakt znajdziecie tutaj  
-Rowery wodne w Ostrzycy "U Heleny"-kontakt znajdziecie tutaj 
-Smaczny obiad w Sierakowicach, w restauracji "Stary Spichlerz", szczególnie bulwy zapiekłe-kontakt tutaj.


środa, 15 czerwca 2016

422. Nalewka truskawkowa

 Truskawki to takie owoce, które smakują mi zawsze. Najlepsze to w ogóle są te pałaszowane prosto z krzaka, lekko jeszcze opiaszczone......wróć, teraz truskawki nie rosną na piachu tylko na agrowłókninie. Przez ten krótki truskawkowy sezon staram się najeść na cały rok tymi owocami. Mam też to szczęście, że mama Krysia szaleje w kuchni i tworzy dżemy oraz porcjuje woreczki, które wylądują w zamrażalniku. Dzięki temu w środku zimy można zjeść coś przypominającego lato.
Trzeba brać przykład z Krystynki i szybko zacząć tworzyć przetwory. Póki jeszcze trwa wysyp truskawkowy. Ja się do dżemów nie dotykam, bo to specjalność mamy, ale za to nalewkę jak najbardziej mogę nastawić. Szukałam dobrego przepisu, od czasu gdy jeden absztyfikant chciał mnie spić i uwieść właśnie nalewką truskawkową. Nie powiem, nalewkę miał pyszną ino facjątę jakby mniej opowiadającą mi. Z romansu nic nie wyszło, za to pamięć po dobrym trunku została. 
Na szczęście przepis idealny został znaleziony. Nie muszę odnawiać znajomości z odrzuconym zalotnikiem. W przeciwnym wypadku Miśko mógłby się lekko zbulwersować.

NALEWKA TRUSKAWKOWA
-ok. 1 kg truskawek
-0,7l wódki 
-ok. 2 szklanki cukru
-laska wanilii

1. Truskawki umyć, odszypułkować i pokroić w ćwiartki. Wsypać je do dużego słoika.  Laskę wanilii przekroić na pół i wydrążyć z niej ziarenka, wrzucić wszystko do truskawek. Truskawki zalać wódką. Zakręcić słoik i dokładnie nim potrząsnąć, żeby wszystko się przemieszało. Odstawić nalewkę w ciemne i chłodne miejsce na tydzień. Raz dziennie zamieszać słoikiem. 

2. Truskawki odsączyć i przełożyć do garnka. Dodać do nich cukier i odstawić na kilka godzin w ciepłe miejsce. Następnie całość  gotować na wolnym ogniu przez ok. 10 minut, aż zacznie gęstnieć. Zdjąć truskawki z ognia i zostawić do wystudzenia. Tak przygotowany sok truskawkowy dodać do wódki. Całość znowu odłożyć w chłodne miejsce....na 2-3 miesiące. 

3. Przemacerowaną nalewkę przelać przez gazę i rozlać do butelek lub karafek. 

SMACZNEGO!


poniedziałek, 13 czerwca 2016

421. Pieczone ziemniaki z lekką salsą pico de gallo

 Z zamierzchłych czasów, kiedy to całą rodziną urządzaliśmy wielkie ognisko na łące, z pieczonymi ziemniakami został mi ogromny sentyment do tychże. Zwykłe ziemniaki z wody jakoś nie do końca mi pasują, zbyt pospolite jakby. Już zdecydowanie wolę je podsmażyć na patelni, albo piec w piekarnik obtoczone przyprawami. 
Tym razem propozycja rodem z Meksyku. Pieczone ziemniaczki, wydrążone w łódeczki, napełnione aromatem przypraw, serem i lekką i świeżą salsą z pomidorów (pico de gallo). Takie połączenie zaskakuje nieco smakiem. Takie pieczone ziemniaki świetnie nadają się jako przekąska na letnim spotkaniu lub danie obiadowe. 

PIECZONE ZIEMNIAKI Z SALSĄ PICO DE GALLO:
(proporcje na 4 osoby)
-8 średniej wielkości ziemniaków mniej-więcej podobnej wielkości
-łyżeczka papryki ostrej i słodkiej, szczypta oregano, sól, pieprz
-2 ząbki czosnku
-duży chlust oliwy
-ok. 200g sera mozzarella

SALSA PICO DE GALLO:
-2 średniej wielkości pomidory
-pół cebuli
-1 papryczka jalapeño
-sok z połówki limonki
-pęczek kolendry

1. Ziemniaki dokładnie umyć i ułożyć na głębokiej blaszce. Zalać całość wodą, posypać je obficie solą i pieprzem i jeśli jakiś fragment wystaje nad wodę polać oliwą. Całość przykryć folią aluminiową i wstawić do piekarnika rozgrzanego do 180st, na 1,5 godziny (jeśli ziemniaki są niewielkie zapewne trzeba je będzie krócej piec). 

2. Spory chlust oliwy wymieszać dokładnie z posiekanymi ząbkami czosnku, papryką słodką i ostrą oraz oregano, solą i pieprzem. Lekko przestudzone ziemniaki przekroić wzdłuż na pół i wydrążyć miąższ. Tak powstałe łódeczki z ziemniaków posmarować oliwą z przyprawami, a następnie posypać obficie starą mozzarellą. Ziemniaki znowu włożyć do piekarnika, tym razem rozgrzanego do 200st, na około 3-4 minuty. 

3. Pomidora, cebulę i papryczkę jalapeño posiekać w drobną kostkę. Kolendrę również posiekać drobno. Wszystko razem wymieszać razem z sokiem z limonki, solą i pieprzem. Tak przygotowaną salsą napełnić łódeczki z ziemniaków. 

SMACZNEGO!
 

czwartek, 9 czerwca 2016

420. Domowe lody truskawkowe bez maszynki

 Przychodzi taki moment w roku gdy na śniadanie, obiad i kolacje jem lody na zmianę z truskawkami. Później truskawki zamieniam na maliny albo czereśnie, ale póki co to truskawki królują. To naprawdę cudowny czas w roku. A gdyby połączyć to w całość to świat byłby chyba jeszcze piękniejszy. Jeść cały czas lody truskawkowe, z kawałkami truskawek, można w sumie jeszcze trochę posypać czekoladą, to już w ogóle kulinarne niebo mnie czeka. Całe szczęście, że rodzina wysłała mnie na kurs gotowania po meksykańsku (relacja z Fiesta Mexicana oczywiście na blogu). Szefowa Isabel Balderas uczyła nas tam jak zrobić lody wiśniowe z migdałami. Mała podmianka owoców i już jest moje ulubione połączenie. Żyć nie umierać. Na jutro już mam naszykowaną porcję lodów. 

DOMOWE LODY TRUSKAWKOWE 
-500g  truskawek
-300ml zimnej śmietanki 36%
-150g jogurtu greckiego
-100ml słodkiego mleka skondensowanego
-duży chlust esencji waniliowej
-duża szczypta cynamonu

Truskawki zmiksować na gładko. Śmietankę ubić na sztywno i dodawać do niej stopniowo mleko skondensowane, cynamon i wanilię. Dodać jeszcze jogurt i zakończyć miksowanie na wysokich obrotach. Delikatnie, szpatułką wmieszać truskawki. Nie muszą być dokładnie rozmieszane, to wtedy powstaną lody marmurkowe trochę śmietankowe trochę truskawkowe.
Tak przygotowane lody truskawkowe włożyć do zamrażalnika. Żeby nie powstały kryształki lody trzeba zamieszać całość co ok. pół godziny. Są gotowe kiedy się już schłodzą całkowicie...po ok. 3-4 godzinach.

*przyznaję bez bicia, że na kursie uczyliśmy się robić fantastyczne w smaku domowe wafelki do lodów. Jednak są mocno pracochłonne i trochę przeraża mnie ilość pracy, żeby każdy z mojej lubiącej jeść rodziny, dostał chociaż po jednym :)

SMACZNEGO!

poniedziałek, 6 czerwca 2016

Piękna Polska: Nieborów i Arkadia


Mniej-więcej godzinę drogi od Warszawy leży kolejne miejsce gdzie warto wybrać się na długi spacer z potomkiem. Jadąc trasą A2 w kierunku Poznania, trzeba dojechać do węzła Skierniewice i dalej kierować się na Łowicz. W ten prosty sposób możemy dotrzeć do Nieborowa i pobliskiej Arkadii (nie-to nie jest ta Arkadia co jest centrum handlowym). 

 Zwiedzić możemy pałac Radziwiłłów, muzeum Majoliki (ceramiki) oraz park znajdujące się w Nieborowie. W odległości kilku kilometrów od Nieborowa znajduje się przepiękny park Arkadia. 

Każdy znajdzie tutaj coś co go zaciekawi. Starsi zapewne chętnie przejdą się po pałacu i obejrzą unikatową ceramikę wyrabianą w tutejszej manufakturze. Również spacer, po przylegającym do pałacu barokowym ogrodzie, dostarczy niemałych wrażeń estetycznych. Dodatkowo możemy zajrzeć do oranżerii lub schronić się w cieniu pierwszego w Polsce platana lub podziwiać niskie labirynty z bukszpanów.

Mniejszych podróżników, nie bardzo przepadających za muzealnymi salami, przekona raczej park arkadyjski. Utrzymany jest w stylu angielskim. Alejki nie są tu tak równe i proste jak w Nieborowie. Nie ma kwiatowych dywanów i symetrycznych rabatek. Jest za to staw i kanał, są rzeźby, groty i zdecydowanie mniej zwiedzających. Można hasać do woli i odkrywać coraz to nowe ciekawostki za kolejnym krzewem czy pagórkiem. Jest tu również akwedukt, świątynia Diany, domek gotycki i kolekcja rzeźb Heleny Radziwiłłowej. Jest na co popatrzeć, jest gdzie pochodzić. Gdy się zmęczymy można przysiąść nad stawem i złapać oddech. 

 NIEBORÓW I ARKADIA:
Najlepiej zajrzeć na stronę internetową przed wycieczką, żeby upewnić się co do godzin otwarcia kas. Zazwyczaj są to godziny 10:00-16:00 lub 18:00. Można również sprawdzić, który aktualnie dzień jest dniem darmowego zwiedzania (w zależności od miesiąca jest to poniedziałek lub wtorek).
Na stronie internetowej są również rozpisane dokładnie ceny biletów i ewentualne ulgi. Bilet normalny do Arkadii i Nieborowa (park, pałac, muzeum Majoliki) kosztuje 30zł. 

Dla chętnych można wynająć przewodnika, który oprowadzi nas po  majątku Radzwiłłów.

Uwaga, można również zwiedzać z psem. Należy tylko wykupić dla niego bilet za 8zł. Dostaniemy wtedy psi pakiet, czyli torebkę i szufelkę na nieczystości. 

niedziela, 5 czerwca 2016

Tort na 60-te urodziny

Nikt nie powiedział, że w pewnym wieku, świętowanie urodzin już nie przystoi. Kilka dni temu robiłam właśnie tort na 60-te urodziny. Napis na tort wymyśliła córka jubilata. Oby jak najwięcej takich kreatywnych tortów.


piątek, 3 czerwca 2016

419. Babka ziemniaczana

 Miesiąc temu zabrałam Miśkosława i Lucy na Podlasie. Oboje byli tam po raz pierwszy. Co u Luśki, która lat wiele nie ma,nie było takie zadziwiające. Miśko jest jednak trochę starszy, a do tej pory nie zawitał w tamte rejony Polski. A jak już zawitał to się wziął i zakochał w jednym daniu, czyli w babce ziemniaczanej. Nic innego mogłoby nie być, tylko ta babka. Jako kochająca konkubina zebrałam się w sobie i starłam te ziemniory specjalnie dla niego (żartowałam-maszyna ścierająca je starła). Doprawiłam, dodałam boczusiu i zapiekłam. Babka w mojej wersji smakowała nie tylko konkubentowi, ale i reszcie rodziny. 
Polecam w wersji samodzielnej, albo z sosem grzybowym, albo po prostu z odrobiną kwaśnej śmietany lub jogurtu.

A już pojutrze ruszamy na kolejną małą wycieczkę, tym razem w rejon, którego żadne z nas nie zna dobrze, na Kaszuby. Zobaczymy jaką miłość kulinarną tym razem znajdziemy.

BABKA ZIEMNIACZANA:
-ok. 1,2 kg ziemniaków
-ok. 400g wędzonego boczku
-2 duże cebule
-2-3 ząbki czosnku
-3 jajka
-3 łyżki mąki pszennej
-sól, pieprz, gałka muszkatołowa, majeranek, papryka wędzona

1. Z boczku wykroić kilka plastrów, które należy położyć na dnie brytfanny. Resztę pokroić w drobną kostkę. Cebule również posiekać na drobno. Na rozgrzaną patelnię wrzucić boczek i cebule i chwilę podsmażać. Dodać do nich również rozgnieciony i posiekany czosnek. Podsmażać całość przez chwilę i odstawić do ostygnięcia. 

2. Ziemniaki zetrzeć na tarce o drobnych oczkach. Wymieszać je dokładnie z mąką, jajkami, boczkiem i cebulą. Dodać hojną ręką majeranek, paprykę, sól i pieprz. Wylać masę do foremki wyłożonej plastrami boczku. Wstawić tak przygotowaną babkę ziemniaczaną do piekarnika rozgrzanego do 180st, na około 50-60 minut. 

SMACZNEGO!