poniedziałek, 27 lutego 2017

494. Krówkowa caffe latte na poprawę humoru

 Romantyzm-poziom hard (ewentualnie poziom rodzicielski). Miśkosław, czyli konkubent mój jedyny ukochany, wyjechał na czas dłuższy, żeby zarabiać takie kokosy by wszystkim oko zbielało. Niby do jego wyjazdów jestem przyzwyczajona, niby już kiedyś wyjechał na czas dłuższy, ale jednak z Lucy u boku to tak jakoś ciężej. Mieliśmy ostatni wieczór spędzić romantycznie. Konkubent przytargał nawet bukiet pięknych chwastów. Luśka miała iść spać, a starzy mieli wypić wino, zagryźć je serkami śmierdziuchami i innymi przyjemnymi przegryzkami, a potem...kto wie co się jeszcze mogło wydarzyć. Gorzej, że Lucy nie do końca chciała współpracować. O 22:00 była w pełnym rozkwicie sił witalnych. Całkiem inaczej niż jej matka. 
Lucy skacze i zawzięcie się dopomina o kolejną bajkę, ojciec już coś sapie ze zniecierpliwienia pod nosem, a ja czuję że zaraz padnę ze zmęczenia a przecież jeszcze bym chciała sera śmierdziucha zjeść. Reszta mnie nie obchodzi, byle tylko ten śmierdziuch był. 
Finał wieczoru wyglądał tak, że Lucy usnęła i owszem, ale ja razem z nią. Przecknęłam się koło 2 w nocy, gdy luby z żałości spożył już całą butlę wina i wszystkie zagryzki. Na delikatne próby trącania go kolanem i przewleczenie z kanapy w salonie do sypialni reagował agresją słowną. A w łóżku chrapał jak stado drwali. Także tak....nie ma po co kupować następnym razem wina, bo i tak go nie wypijemy a tylko Misiek od niego chrapie i spać innym nie daje. 
Stratę ukochanych serów wynagrodziłam sobie o poranku tworząc bombę złożoną z pierdyliona kalorii. Złożyły się na nią krem krówkowy, bita śmietana, ziarna kawy w czekoladzie i inne wspaniałości. Dla takiej kawy zrezygnuję z romantycznych wieczorów. I tak się nie udają. 

KRÓWKOWA CAFFE LATTE:
-podwójne espresso
-niepełna szklanka mleka
-1,5-2 łyżeczki kremu krówkowego
-bita śmietana
-cynamon i gałka muszkatałowa
-prażone ziarna kawy w czekoladzie, wafelki itp. 


Zaparzyć espresso. Mleko podgrzać razem z kremem krówkowym. Gdy będzie już bardzo ciepłe, ale jeszcze nie zacznie się gotować, zdjąć je z ognia i spienić spieniaczem do mleka. Przelać do wysokiej szklanki, uzupełnić espresso. Na wierzchu wycisnąć czapeczkę z bitej śmietan. Na wierzchu można udekorować z pomocą wafelków, masy krówkowej, czekolady, czy też nasion kawy w czekoladzie. 

SMACZNEGO

Drukuj to!

8 komentarzy :

  1. No cóż, najważniejsze, że kawa spełniła swoje zadanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo kawę mogłam wypić w miarę w spokoju, a serki,wino i inne seksy uzależnione były od snu Lucy :)
      Co by nie było, od czasu do czasu taka kawa się przydaje

      Usuń
  2. Ale świetny tekst, tak w sam raz na poprawę humoru z rana :) ja kawy co prawda nie piję, ale czytać Cię uwielbiam xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja podobnie, uważam że świetnie Pani pisze! 😊

      Usuń
    2. teraz to się już całkiem zarumieniłam i dusza niespełnionej pisarki się cieszy :)

      Usuń
  3. Tez Cie zawsze czytam na poprawę humoru:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ was się znalazło :) teraz już całkiem czuję się uskrzydlona

      Usuń