poniedziałek, 6 marca 2017

496. Waniliowa panna cotta z sosem truskawkowym

 Miałam takie mocne postanowienie. Zrobić sobie całkowity detoks od cukru na czas kiedy Miśko jest poza domem. Wszystko było wymyślone, dom z cukrowych pokus prawie opróżniony, motywacji ogrom. I byłoby dobrze, gdyby nie moje nieco kulawe szczęście. 
Śpię spokojnie, bo niby co można robić o 3 w nocy. Przez kłęby waty błogiej nieświadomości, przebija mi się nagle świdrujący dźwięk domofonu. Nawet przez sen przebija mi się myśl, żeby uciszyć dziadostwo, bo zaraz Lucy się obudzi i będzie impreza do rana. Jak zombiak jakiś podnoszę słuchawkę i słyszę czarone "Otwierać policja!". Kurcze. Czasy durne i chmurne, kiedy imprezy się przeciągały i były szalone już minęły, zastąpione przez harce przy baseniku z piłeczkami. Znaczy chyba nie zrobiłam nic złego. Jedyne co mi przyszło do głowy, to że się będą czepiać za parkowanie pod pobliską komendą. Jeżu! Ci się pieklą, że chcą wejść ja ich nie chcę wpuścić. Kolejne dzwonki. Nosz kurcze blade, aż żem się zaczęła budzić z wrażenia, a tu nagle policja mi mówi, że "Dowidzenia, przyjdziemy później". 
Matko bosko! Rano to nawet kawy nie potrzebowałam, bo ciśnienie to mi skoczyło do poziomu, którego w życiu nie posiadałam. Telefoniczna konferencja z Miśkiem jeszcze bardziej mnie zestresowała. Nosz w papę misia. Trzeba było zjeść coś słodkiego. W takich warunkach o żadnym detoksie nie było mowy. Ukręciłam waniliową panna cotta, zmiksowałam do niej krem truskawkowy. Poziom cukru trochę mi się podniósł i już jakby trzeźwiej spojrzałam na świat, bez obłędu w oczach. I ta panna cotta pomogła chyba ocenić mi całą sytuację jako głupi żart, a nie jako spisek wszystkich bandziorów świata przeciwko mnie. 

WANILIOWA PANNA COTTA Z SOSEM TRUSKAWKOWYM:
 -1,5 szklanki (300ml) śmietanki 36%
-szklanka mleka (200ml)
-3 łyżeczki żelatyny
-laska wanilii
-3-4 łyżki cukru trzcinowego

-garść truskawek (mogą być mrożone) 
-2-3 łyżki wody
-duża szczypta cynamonu

1. Śmietankę i mleko podgrzać na małym ogniu razem z cukrem. Dodać do nich ziarenka z laski wanilii i pozostały strąk. Jednocześnie dolać do żelatyny kilka łyżek zimnej wody, żeby napęczniała.

2. Gdy śmietanka będzie już gorąca (ale jeszcze się nie zagotuje), a cukier się rozpuści zdjąć całość z ognia. Wyjąć strąk wanilii i dodać żelatynę. Dokładnie ją wymieszać, żeby się rozpuściła. Schłodzić tak przygotowaną mieszankę, a następnie rozlać do przygotowanych miseczek/słoiczków i wstawić do lodówki na kilka godzin. 

3. Truskawki wsypać do rondelka, dodać trochę wody i cynamon. Podgrzewać przez chwilę, aż utworzy się syrop truskawkowy i zmiksować całość.  Każdą porcję panna cotta ozdobić kleksami z sosu truskawkowego. 

*jeśli nie będzie się chłodzić panna cotta stopniowo, tylko od razu po podgrzaniu wstawi ją do lodówki to wszystkie ziarenka wanilii opadną na dno i może się rozwarstwić. Najlepiej najpierw ją schłodzić w misce z lodem, a dopiero potem wstawić do lodówki.

** ja przygotowywałam ten deser w małych słoiczkach, ale można zrobić je w bardziej klasycznej wersji-przygotować niewielkie miseczki lub kokilki które należy najpierw posmarować olejem, potem wlać w nie mieszankę śmietankową, a tuż przed podaniem na chwilę zanurzyć w gorącej wodzie, żeby deser łatwo wyszedł z naczynia. 

SMACZNEGO!
Drukuj to!

2 komentarze :