poniedziałek, 13 marca 2017

498. Zdrowe ciasto czekoladowe z burakiem i orzechami

 Idzie wiosna, idzie nowe, idą rewolucje...domowe. Jak konkubent taki wyjechany jest to postanowiłam wziąć się wreszcie za wszystkie rzeczy, o które go prosiłam od dłuższego czasu, a jakoś nie było sposobności żeby zostały wykonane. Weźmy np. taki stolik kawowy. Mebel ładny, solidny, drewniany, zastany w mieszkaniu, ale już nieco nadgryziony zębem czasu. Gdy się tutaj wprowadzaliśmy postanowiliśmy go zachować, ale nieco odnowić. Na to konto została zakupiona wielce potrzebna, niezbędna do życia i szczęścia szlifierka, dzięki której praca miała być SZYBKA I BEZPROBLEMOWA. Miśko zamknął się w salonie i zawzięcie szlifował wszystko. Dokładnie. Z namaszczeniem. I nie wolno było przeszkadzać i poganiać. Wszelkie próby przyspieszenia całej operacji kończyły się obrazą majestatu. 
A przyspieszyć całość chciałam, bo to było na miesiąc przed terminem porodu. W całym domu pył, jeden pokój wyłączony z obiegu i połowa mebli w renowacji.  I nie wiedzieć czemu wpadałam w histerię i się złościłam.  Toć Miśko pracowity jest jeno dokładny i skrupulatny, dlatego to tyle czasu zajmowało.
Jednym słowem od 2 lat posiadam piękny stolik kawowy, oszlifowany, ale niestety nie polakierowany w żaden sposób, bo swoją histerią wytrąciłam mistrza z równowagi. Moja wina, a jeszcze śmiem pretensje zgłaszać. 
Gdy konkubent wyjechał to się wzięłam, za wszystkie odłożone "na potem" prace. Oszlifowałam stolik jeszcze raz (bo jednak te rozlane kubeczki kakałka i tony keczupu mu nie pomogły na wygląd) i rach-ciach pomalowałam. Przyjemnie było, obejrzałam przy okazji kilka odcinków Szelągowskiej, tak tematycznie. Na wieczór się za to zabrałam, do rana stolik wysechł. A konkubent wciąż nie może wyjść z podziwu jak ja to dałam radę tak szybko ogarnąć. Przecież według jego obliczeń to więcej roboty to miało być, dlatego nie miał czasu biedaczek przez ten cały czas go ogarnąć. 
Pierwszym posiłkiem zjedzonym na nowym stoliku było ciasto czekoladowe z burakiem. Chociaż internety takie ciasto zawzięcie nazywają brownie z burakiem to jednak nie jest dokładnie to samo, przede wszystkim konsystencja nie taka. To ciasto jest puszyste, a nie ciężkie i gliniaste, bardziej podobne do swojskiego murzynka. Buraka w cieście nie czuć, za to dużo czekolady i orzechy idealnie poprawiają humor po ciężkiej pracy. A jednocześnie wyrzutów sumienia człowiek nie ma i jest szansa, że biodra się nie rozszerzą zanadto. 

CIASTO CZEKOLADOWE Z BURAKIEM:
-2 średniej wielkości buraki (ok. 300-350g)
-200g gorzkiej czekolady
-3 czubate łyżki oleju kokosowego (jeśli jest w stanie płynnym to 4)
-szklanka mąki pszennej
-łyżeczka proszku do pieczenia
-3 łyżki cukru trzcinowego
-2 czubate łyżeczki kakao
-3 jajka
-szczypta soli
-garść orzechów włoskich uprażonych i posiekanych, do dekoracji

1. Olej kokosowy włożyć do rondelka, dodać połamaną czekoladę, kakao i cukier. Postawić całość na małym ogniu, mieszając od czasu do czasu aż czekolada się rozpuści. Następnie zestawić rondelek z ognia i poczekać aż cała masa nieco ostygnie.

2. Buraki obrać i zetrzeć na tarce o małych oczkach. Odcisnąć z nadmiaru soku. Najlepiej wszystko robić w rękawiczkach, żeby nie zafarbować sobie nadmiernie dłoni. 

3. Do masy czekoladowej dodawać pojedynczo jajka i dokładnie mieszać całość. Następnie dodać buraki, a na koniec mąkę z proszkiem do pieczenia i solą. Gdy całość będzie już dokładnie wymieszana przelać czekoladową masę do blaszki wyłożonej papierem  (używałam takiej o wymiarach 25x25cm). Na wierzchu ciasta czekoladowego można rozłożyć równomiernie uprażone orzechy. Piec w piekarniku rozgrzanych do 170st, przez około 20-25 minut. Przestudzić nasze buraczane ciasto i już można podawać. 

SMACZNEGO!


Bakalie mają moc! Zdrowe desery z Agnex
http://durszlak.pl/pliki/878 Drukuj to!

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz