poniedziałek, 15 maja 2017

Tallinn, gdzie jeść i co kupić

Czasy wybitnie-niskobudżetowych wyjazdów, gdzie zabierałam zapas paprykarza szczecińskiego i sucharów, szczęśliwie już minęły. Niestety, budżetów jak Tasteaway  jeszcze nie posiadam, a za to kilka ograniczeń by się znalazło. Po pierwsze Lucy uwielbia zupy i w zasadzie obiad dla niej mógłby się na tym zakończyć. Po drugie Ula, która była z nami na wyjeździe, nie je glutenu i mięsa. Po trzecie wreszcie, ja po prostu lubię dobrze zjeść.
Jednym słowem, o ile śniadanie i kolacje robiłyśmy sobie same w hostelu i raczej nie było z tym problemu, o tyle znalezienie lokalu na obiad było już całkiem trudne. Dlatego też gdy już znalazłyśmy restauracje, która spełniała wszystkie nasze wymagania, stołowałyśmy się w niej przez cały wyjazd.

Gdyby ktoś przegapił, pierwszą część naszych wrażeń możecie znaleźć we wpisie-Tallinn, city break z dzieckiem.
 

 LIDO- Estonia puiestee 9, Tallinn (na I piętrze C.H.Solaris)-blisko starówki. 
czynna w godzinach 10:00-22:00
Lido, to restauracja samoobsługowa, gdzie znajdziemy dania z kuchni łotewskiej. Jest duży wybór zup, ryb (grillowane i smażone) są też mięsa, sałatki, które można samodzielnie skomponować i warzywa przyrządzane w przeróżny sposób. Dla łasuchów są też naleśniki i gofry. Do picia znajdziecie kompoty, koktajle owocowe, soki, kawy jak również piwa. Za obiad z dwóch dań, z napojami i czymś słodkim na deser zapłacimy kilkanaście euro.

Nas przede wszystkim  zachęciła spora ilość lokalsów, zarówno spożywających na miejscu, jak i zabierających obiady na wynos. Dodatkowo, krążąc z tacą i wybierając pyszności, można podpatrzeć co wybierają Tallińczycy (o dziwo bardziej niż ryby kręci ich mięsiwo według mnie). 

Jest tak duży wybór, że każdy wybredny gust można zaspokoić za niewielkie pieniądze. Restauracja znajduje się na tyle niedaleko Starówki, że można do niej wpaść w przerwie zwiedzania. 

Są też stoliki i krzesełka dla dzieci.  Można płacić kartą. 





 MUZEUM MARCEPANU "KALEV":
Pikk 16, Tallinn
otwarte w godzin. 10:00-18:00

 Będąc w Tallinnie koniecznie trzeba spróbować marcepanu. Legenda głosi, że to właśnie w tym mieście, prawie 600 lat temu, w pewnej aptece powstał lek na złamane serce w postaci pasty z migdałów. Marcepan doczekał się tu nawet własnego muzeum. Znajdziemy go w okolicy pl. Ratuszowego, w samym centrum Starego Miasta. Wypatrujcie dobrze, bo łatwo go przeoczyć.

Znajdziecie tutaj około 200 marcepanowych figurek w najróżniejszych kształtach i kolorach. Na rycinach i fotografiach obejrzycie historię migdałowego smakołyku. Cały czas można też podpatrywać panią, która na bieżąco lepi kolejne figurki.
Obok muzeum znajdziecie najstarszą w Estonii kawiarnia „Maiasmokk” (Łasuch). Spróbujecie tutaj kaw, czekolad, pysznych ciast i oczywiście marcepanu.




 CO PRZYWIEŹĆ:
Z Estonii polecam przywieźć 2 podstawowe rzeczy, czyli marcepan i likier Vana Tallinn. 
Marcepan znajdziecie zarówno w wersji kilogramowych opakowań, podobnych do kiełbasek, jak i cukierków czy batoników. W sklepach dostępne są również bajeczne marcepanowe figurki z kilka euro. 

Vana Tallinn to słodki likier na bazie rumu. Jest całkiem mocny. Na jego bazie stworzone są też delikatniejsze i słodsze alkohole. 

Oprócz tego ja przywiozłam jeszcze zestaw matrioszek, którymi uwielbia bawić się Lucy, kilka książeczek dla mniejszych i większych dzieci, nasiona pomidorów i zielonego groszku oraz oczywiście magnesy na lodówkę. 
Jeśli macie ograniczenia w budżecie poszukajcie pamiątek w marketach Rimi i Prisma. Mają całkiem spory wybór np. magnesów i innych gadżetów.

Drukuj to!

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz