wtorek, 31 grudnia 2013

169. Sylwestrowy drink z sokiem bananowym i porzeczkowym

Już za kilka godzin czekają nas szaleństwa sylwestrowej nocy (ewentualnie szał-ciał przy Sylwestrze z Jedynką). Co by nie było każda forma zabawy jest dobra, a przy okazji można wypić jakieś napoje mniej lub bardziej wyskokowe. Dla wszystkich miłośników kolorowych drinków z palemką mam pysznościowy pomysł. Drink jest prosty do zrobienia, nie trzeba stać i zawzięcie machać shakerem (co swoją drogą czasem lubię, a kiedyś to nawet bardziej zawodowo robiłam), a przy okazji pięknie wygląda i co najważniejsze bosko smakuje.

DRINK BANANOWO-PORZECZKOWY:
-wódka (ilość zależy od preferencji)
-sok bananowy
-sok z czarnej porzeczki

Do szklanki (niskiej, wysokiej, koślawej-jakiejkolwiek :)) wsypać kostki lodu. Dolać wódki-zależnie od upodobań aczkolwiek ja nie lubię żeby alkohol zdominował cały smak, drink powinien być cichym zabójcą, który się pije jak soczek nie czując procentów. Do szklanki dolać sok bananowy do mniej-więcej 3/4 wysokości i dopełnić sokiem porzeczkowym lejąc po kostkach lodu, żeby oba soki za bardzo się nie wymieszały....i już! Cała filozofia :)

SMACZNEGO 
I WSZYSTKIEGO PYSZNEGO W NOWYM ROKU :)


poniedziałek, 30 grudnia 2013

168. Sernik gruszkowy z karmelem i orzechami

Chociaż wciąż odczuwam lęki jak myślę o jedzeniu po świątecznym obżarstwie to trochę mnie do słodkiego jednak ciągnie. Żeby mi brzuch nie pękł z przejedzenia postanowiłam trochę turystyki pouprawiać. Kilkunastokilometrowy spacer po dosyć zróżnicowanym terenie (największe zagęszczenie wąwozów na kilometr kwadratowy) spowodował napad wilczego głodu. Chociaż w trakcie spaceru była przerwa na krótki piknik, to po przyjściu do domu ciepła herbata albo kawa i ciacho były idealne. A jak już się najedliśmy to znów na spacer i po powrocie znowu można jeść :)

 
SERNIK GRUSZKOWY Z KARMELEM I ORZECHAMI
CIASTO:
(Podane proporcje starczą tak naprawdę na dwa spody do sernika, ale nadmiar można zamrozić na następny raz)
-1 szklanka maki
-1/4 szklanki cukru
-szczypta soli
-1 żółtko
-70g zimnego masła
-łyżeczka śmietany 18%

MASA SEROWO-GRUSZKOWA:
-1kg sera zmielonego na sernik
-100g masła
-1 opakowanie budyniu waniliowego
-duża szczypta cynamonu
-gruszki w syropie (nie wiem jakie są dostępne w sprzedaży opakowania, ja użyłam gruszki z produkcji domowej-litrowy słoik)
-6 jajek

KREM KARMELOWY:
-100g cukru
-pół szklanki śmietanki kremówki
-garść lub dwie orzeszków ziemnych
 
 1.Zagnieść w miarę szybko ciasto ze wszystkich podanych składników-nie powinno się kleić do rąk. Zawinąć je w kawałek folii spożywczej i wsadzić na pół godziny do lodówki. Połowę z przygotowanego ciasta rozwałkować na bardzo cienki placek (ok. 5mm), przełożyć do przygotowanej tortownicy, nakłuć widelcem i wstawić do piekarnika rozgrzanego do 160st, na około 10 minut, aż się lekko zarumieni.
 
2. Większość gruszek odsączyć z zalewy i zmiksować (kilka odłożyć na bok). Masło utrzeć z gruszkami na gładką masę. Następnie dodawać do nich po kolei jajka, a na końcu budyń (w proszku), cynamon i ser. Jeśli jest potrzeba dosłodzić masę (ale gruszki są bardzo słodkie więc trzeba spróbować wcześniej masy). Na podpieczony spód położyć kilka odłożonych wcześniej gruszek, a na ich wierzch wylać równomiernie masę serową. Sernik wstawić do piekarnika rozgrzanego do 180st na około 40-50 minut. Po upieczeniu uchylić drzwiczki piekarnika i jeszcze z pół godziny zostawić w nim ciasto, żeby nie opadło.

3.Do rondelka o grubym dnie wsypać cukier i wyrównać jego poziom. Postawić rondelek na małym ogniu i spokojnie czekać aż cukier zacznie się topić. Kiedy zacznie zmieniać konsystencję mieszamy go powoli. Gdy karmel osiągnie już jednolitą, płynną konsystencję zdejmujemy go na chwilę z ognia i dolewamy połowę śmietanki-uwaga, może mocno zabulgotać. W tym momencie trzeba mocno uważać żeby karmel nie wykipiał nam na ręce bo jest pieruńsko gorący. Gdy karmel trochę się uspokoi dodajemy resztę śmietanki i sól. Całość pewnie stwardnieje i nie wymiesza się dokładnie, ale należy wtedy znów wstawić rondelek na minimalny ogień i powoli mieszać. Gdy całość już będzie jednolitą masą zdjąć rondelek z ognia. 
Orzeszki posiekać drobno i uprażyć na suchej patelni. Dodać je masy karmelowej i całość równomiernie rozsmarować na wierzchu sernika.
 
SMACZNEGO!


Pięknych wąwozów było pod dostatkiem, a w krótkich przerwach mała regeneracja sił :)

piątek, 27 grudnia 2013

167. Rozgrzewająca kawa z rumem i pomarańczą

Święta święta i po świętach. Teraz tylko wielki z przejedzenia brzuchol został i lodówka wypchana resztkami. Jeśli ktoś, tak jak ja, dostaje już lekkich spazmów na widok jedzenia można poprzestać na kawie. Żeby nie było za bardzo nudno to kawę robimy z rumem i sokiem z pomarańczy...rozgrzewa idealnie, a jeśli zrobi się wersję bez rumu to idealnie też może postawić skacowanego człowieka na nogi-dzięki dużej zawartości kofeiny zmieszanej w witaminą C :)

KAWA Z RUMEM I POMARAŃCZĄ:
-filiżanka espresso
-1 pomarańcza
-duży chlust rumu
-szczypta cynamonu i goździki
-ewentualnie miód do dosłodzenia lub bita śmietana dla rozpusty

1.Pomarańczę sparzyć wrzątkiem. Zetrzeć z niej trochę skórki i wycisnąć sok. Sok lekko podgrzać z cynamonem i ewentualnie 1-2 goździkami.

2. Espresso wlać do szklanki, zalać je podgrzanym sokiem z pomarańczy i rumem. Na wierzch położyć trochę bitej śmietany i posypać startą skórką.

SMACZNEGO!

Mikołaj był hojny w tym roku i zostawił dużo prezentów....nie wiem czemu ale wszystkie są związane z kulinariami. To chyba znaczy, że mam z kuchni nie wychodzić :)

niedziela, 22 grudnia 2013

166. Kruche ciasteczka cynamonowe

W przedświątecznej gorączce tylko spokój nas może uratować. Jeśli ktoś zapomniał upiec pierniczki odpowiednio wcześniej i nie zdążyły zmięknąć, nie trzeba się stresować że ktoś sobie na nich połamie zęby. Proponuję upiec pyszne, kruche cynamonowe ciasteczka. Pięknie pachną, cudnie smakują, a do tego bardzo poprawiają humor przy porannym kakao :) i od razu się człowiek uspokaja i przedświąteczna gorączka już mu nie jest straszna.


KRUCHE CIASTECZKA CYNAMONOWE:
-1 szklanka cukru
-pół kostki masła
-3 żółtki
-2 szklanki mąki pszennej
-pół szklanki cynamonu (+ewentualnie szczypta gałki muszkatołowej) 
-pół łyżeczki proszku do pieczenia
-odrobina mleka (2 łyżki)

1.Masło utrzeć na gładką masę z cukrem.Ciągle miksując dodać żółtka i mleko, a następnie mąkę z cynamonem i proszkiem do pieczenia. Wszystko razem powinno mieć konsystencję grubych grudek mokrego piasku :) Przestać miksować, zbić ciasto w jedną kulę i zawinąć ją w folię spożywczą, a następnie wsadzić na godzinę lub dwie do lodówki. 

2. Ciasto rozwałkować na grubość ok. 0,5cm. Wykrawać z niego ulubione kształty i gotowe ciastka układać na blaszce w pewnej odległości od siebie. Piec w piekarniku rozgrzanym do 175st, przez około 10 minut, aż się lekko zarumienią. Po wyjęciu układać je np. na płaskim talerzu-są jeszcze miękkie i mogą się zdeformować, ale po kilku minutach twardnieją. Przechowywać je w zamkniętym pojemniku, albo od razu jeść :)

SMACZNEGO!




środa, 18 grudnia 2013

165. Drożdżowy wieniec cynamonowy

Troszkę się rozpędziłam z pieczeniem różnych różności przed tymi świętami. Przypisy wypróbowuję różne pyszne, które wpadną mi w łapki (efekt jest taki, że niedługo łatwiej mnie będzie przeskoczyć niż obejść:) ). Tym razem w łapki wpadła mi nieduża książka/gazeta/broszurka "Ciasta krok po kroku", przy której powstawaniu brała udział Liska z White Plate. W książeczce tej zacnej zdjęć ładnych co niemiara, przepisy na szybko przejrzałam i też mi się podobały, a jedno ciasto szczególnie wpadło mi w oko. Jak zobaczyłam wieniec cynamonowy to wiedziałam, że zrobić go muszę. Decyzja była dobra (chyba) bo niektórzy z członków mojej rodziny zjedli na dzień dobry połowę wieńca. Przepis (stworzony przez modyfikację różnych internetowych wpisów) na pewno będzie wykorzystywany u mnie nie raz :)

DROŻDŻOWY WIENIEC CYNAMONOWY:
CIASTO DROŻDŻOWE:
-30g świeżych drożdży
-3/4 szklanki ciepłego mleka
-pół kostki masła
-duża szczypta soli
-niepełne 4 szklanki mąki
-3 czubate łyżki cukru


NADZIENIE CYNAMONOWE:
-pół szklanki cynamonu
-pół szklanki cukru pudru z wanilią
-pół kostki masła (roztopionego i ostudzonego)

1.W rondelku podgrzewać mleko i masło, aż do momentu gdy masło się rozpuści. Zestawić go z ognia i poczekać aż całość przestygnie (będzie ciepła, ale nie gorąca). Dodać wtedy szczyptę cukru i pokruszone drożdże. Odstawić zaczyn w ciepłe miejsce. 

2. W dużej misce wymieszać mąkę, sól i cukier. Dolać do nich mleczno-drożdżową mieszankę i całość wyrabiać energicznie przed dłuższą chwilę, aż ciasto będzie elastyczne i nie za bardzo klejące się do rąk (można dodać mąkę, albo śmietanę jeśli będzie za bardzo klejące lub za suche). Gotowe ciasto przykryć ściereczką i odstawić w ciepłe miejsce na około godzinę, aż podwoi swoją objętość.

3. Ciasto rozwałkować na niezbyt cienki placek(grubości ok. 2-3cm), powinien mieć kształt mniej-więcej prostokąta (40x50cm) Ciasto obficie posmarować roztopionym masłem (trochę masła zostawić) i posypać równomiernie mieszanką cynamonu i cukru. Zwinąć ciasto w roladę (wzdłuż dłuższego boku) z cynamonem w środku, przełożyć na dużą blachę wyłożoną papierem do pieczenia, a następnie rozciąć ją wzdłuż całej długości, zostawiając tylko kilka centymetrów na początku nierozciętych żeby nam się wszystko nie rozpadło. Dwie części rozciętej rolady spleść ze sobą tak żeby utworzyły spiralę. Oba końce spirali połączyć ze sobą, a następnie ukształtować z nich wieniec. Wierzch wieńca posmarować resztą masła i ewentualnie posypać odrobiną cukru w kryształkach. Ciasto wstawić do piekarnika rozgrzanego do 200st, na około 25-30 minut. Gdy trochę przestygnie jest gotowy :)

Może to nie jest tradycyjnie świąteczny przepis, ale naprawdę to ciasto jest pyszne, a do tego przy jego pieczeniu rozchodzą się tak cudowne zapachy po domu, że od razu człowiekowi lepiej w życiu:)

SMACZNEGO!

poniedziałek, 16 grudnia 2013

164. Piernikowe misie z powidłami śliwkowymi

W radiu i we wszystkich miejscach publicznych leci już "Last Christmas" a więc to znak, że coraz bliżej święta :) Pierniki i pierniczki już upieczone, teraz tylko leżakują i miękną, żeby za tydzień były idealne. Próba zjedzenia piernika w tym momencie mogłaby zakończyć się połamaniem zębów, ale przecież człowiek mógłby się skręcić od tych zapachów i aromatów gdyby nie mógł nic a nic sobie uszczknąć. Dlatego też powstały piernikowe misie z powidłami śliwkowymi i odrobiną gorzkiej czekolady. Misiaczki są pyszne, pachnące, mięciutkie, wilgotne i wcale nie muszą leżakować, można jeść od razu :)

PIERNIKOWE MISIE:
-10 łyżek miodu (ok.250 g)
- pół kostki masła (125g)
-2 jajka
-300g mąki pszennej
-4 czubate łyżeczki przyprawy do piernika
-1 czubata łyżeczka sody oczyszczonej
-2 łyżki śmietany

+kilka łyżek powideł śliwkowych (najlepsze są te robione przez mamę, ale ewentualnie kupne też mogą być), tabliczka gorzkiej czekolady

1.Miód, masło i przyprawę do piernika włożyć/wlać/wsypać do rondelka. Postawić na małym ogniu i podgrzewać tak długo, aż masło się rozpuści.

2. Mąkę wymieszać z sodą oczyszczaną. Wbić do niej jajka, dodać śmietanę i wlać przestudzoną mieszankę miodowo-maślaną. Wszystko razem dokładnie zmiksować, masa powinna być dosyć gęsta.

3. Do misiowych foremek (spokojnie-jak ktoś nie ma misiaczków może użyć zwykłych foremek na muffiny) nałożyć trochę ciasta, tak żeby przykryło dno. Na ciasto położyć sporą porcję powideł śliwkowych i jeszcze na górę ciasto piernikowe. Całość nie powinna zajmować więcej niż 3/4 objętości foremek. Gotowe misie wsadzić do piekarnika rozgrzanego do 175st, na około 15-20 minut.

4. Gdy misie wystygną, ozdobić je roztopioną w kąpieli wodną czekoladą.
*misiom bardzo plecki rosną, dla większych doznań estetycznych możne je trochę ściąć, albo po prostu ułożyć na talerzu tak, żeby nie było ich garbów widać :)


piątek, 13 grudnia 2013

163. Pieczone pierogi z kapustą i grzybami

Jak łatwo się zorientować z tradycją u mnie czasem na bakier jest, więc tradycyjne przepisy trochę zmieniam. Pierogi wszelkiej maści uwielbiam, ale jak już muszę zagnieść ciasto to wolę mieć mamę Krysię obok siebie, żeby mnie instruowała co mam robić. Bez mamy tradycyjnych pierogów nie zrobię...ale mogę zrobić mniej tradycyjne, czyli pieczone a nie gotowane. Pieczone pierogi według mnie mają są wspaniałe. Można je przygotować dzień lub dwa dni przed wieczerzą wigilijną i w odpowiednim momencie wsadzić na chwilę do pieca, żeby były cieplutkie, są idealne do barszczyku zamiast np. krokietów, można je potraktować jako bułeczki śniadaniowe, albo jako przekąski podczas spotkań towarzystko-alkoholowych kiedy włącza się nam gastro-faza :) Proste do zrobienia i sycące.

PIECZONE PIEROGI Z KAPUSTĄ I GRZYBAMI:
CIASTO:
-4 szklanki mąki
-kostkę masła
-1 jajko
-1 szklanka śmietany
-20 dag drożdży
-sól, gałka muszkatałowa,

FARSZ:
-500g kiszonej kapusty
-500g grzybów (najlepiej leśnych ale od biedy pieczarki też mogą być)
-1 duża cebula
-łyżka masła
-majeranek, słodka wędzona papryka, sól, pieprz

+jajko i kminek


1. Mąkę posiekać, na stolnicy, razem z masłem. Drożdże pokruszyć do śmietany i dobrze rozmieszać. Wlać śmietanę do mąki i margaryny, dodać jedno jajko i wyrobić ciasto. Doprawić ciasto łyżeczką gałki muszkatałowej i łyżeczką soli. Dokładnie wymieszać, a następnie odstawić ciasto na pół godziny w ciepłe miejsce.

2. Kapustę posiekać i włożyć do garnka. Zalać wodą i postawić na niewielkim ogniu. Poczekać aż się zagotuje i jeszcze pogotować z 10-15 minut po tym czasie zdjąć z ognia i odlać nadmiar wody. W międzyczasie posiekać cebulkę i grzyby. Cebulę zeszklić na niewielkiej ilości masła, a następnie dorzucić grzyby i kapustę. Podczas smażenia doprawić majerankiem, papryką, solą, pieprzem i co tam kto ma pod ręką.

3.Ciasto rozwałkować i wykroić z niego szklanką kółka, a następnie napełnić gotowym farszem i ulepić zgrabne pierożki. Gotowe pierożki posmarować rozmąconym jajkiem i posypać kminkiem. Piec w piekarniku rozgrzanym do 170 st, przez około 15-20 minut (powinny być rumiane).
Podawać od razu po wyjęciu z piekarnika lub schować do szczelnego pojemnika i podgrzać przez chwilę w piekarniku tuż przed podaniem (chociaż na zimno też są pyszną przekąską jakby co:) ).

*jeśli pierogi nie będą z przeznaczeniem na Wigilię to można dodać do nich mięsa...pieczone z mięsem, kapustą i odrobiną grzybów wychodzą mega pysznościowe :)

SMACZNEGO!


środa, 11 grudnia 2013

162. Mięciutkie pierniczki kakaowe

Chociaż ciasta i ciasteczka w moim domu, jak można łatwo zauważyć, piecze się w dużych ilościach, ale pierniczki jakoś gościły u nas bardzo rzadko. Pierniki różnej maści były, ale pierniczków brakowało. Wszystko przez to, że magiczny kajecik mamy Krysi nie zawierał jakiegoś dobrego przepisu na pierniczki, na których nie łamie się zębów. Ja nawet kilka lat temu zrobiłam pyszne pierniczki (miks chyba 3 przepisów znalezionych w internecie)....ale moje oszołomstwo ujawniło się w momencie kiedy okazało się, że w ogóle nie zapisałam nigdzie swojej kompozycji, a pierwotnych przepisów też nie mogę nijak znaleźć.
W tym roku, jako bardzo poważna blogerka, stwierdziłam że nie wypada nie mieć sprawdzonego przepisu pierniczkowego. Od czego ma się znajomych, zawsze służą dobrą radą i tym razem nie zawiedli. Zostałam odesłana do strony Moje wypieki której nikomu chyba przedstawiać nie trzeba (kochany święty Mikołaju pamiętasz że napisałam właśnie o książce Doroty w liście do ciebie?). Pierniczki wyszły faktycznie pierwsza klasa, mięciutkie, z dużą ilością kakao i piernikowych aromatów, a że zdobieniami nie powalają no to trudno :) Za to są silnie urocze i przynajmniej nie żal odgryźć misiowi łapek :)

PIERNICZKI KAKAOWE:
-1kg mąki 
-8 żółtek i 3 białka
-1 szklanka cukru
-3 czubate łyżki kakao
-szklanka śmietany 18%
-3 łyżeczki sody
-4-5 łyżeczek przyprawy do piernika (przyznaję się bez bicia, że z lenistwa nie robiłam własnej mieszanki tylko sięgnęłam po gotowe)
-1 kostka masła
-słoik miodu (350g)

1.Miód zagotować razem z przyprawami do piernika. Gdy zacznie wrzeć zdjąć go z ognia i dodać do niego posiekane masło. Poczekać aż się rozpuści. Do śmietany dodać sodę i odstawić na chwilę, aż zwiększy swoją objętość. Białka ubić na sztywną pianę, nie przerywając ubijania dodawać do nich stopniowo cukier, a potem żółtka.

2. Mąkę wymieszać z kakao, dolać do nich masę jajeczną, następnie wlać miód, a na koniec śmietanę z sodą. Całość wyrabiać ręcznie przez jakiś czas, do momentu aż wszystkie składniki dokładnie się połączą. Masa będzie dosyć rzadka, ale nie należy do niej dosypywać więcej mąki tylko odstawić na około 4-5 godzin w chłodne miejsce...w tym czasie bez problemu zgęstnieje.

3. Ciasto pierniczkowe, gdy zgęstnieje rozwałkować na grubość ok 5mm (ja lubię takie tłuściutkie i grubiutkie, ale można cieniej wałkować). Wykrawać z niego ulubionego kształty. Pierniki układać na przygotowanej blaszce z zachowaniem odstępów, bo ciastka będą rosły. Piec przez 7-10 minut w temperaturze ok. 170st. 

4. Gdy pierniczki ostygną można je polukrować, oblać czekoladą lub zostawić gołe :) Część przeznaczoną na święta należy schować do szczelnej puszki lub pudełka. Pierniczki są mięciutkie i można je przez dłuższy czas przechowywać, ale gdyby stwardniały to po jakimś czasie znów zmiękną (można im przyspieszyć proces mięknięcia wkładając do puszki, w której są przechowywane, obierki z jabłka:) ).

SMACZNEGO!


poniedziałek, 9 grudnia 2013

161. Tarta makowa, na święta zamiast tradycyjnego makowca

Wszelkie wypieki z makiem są dobre, ale mam z nimi jeden podstawowy problem...nie wiem czy po zjedzeniu czegoś makowego mogę się bez problemu uśmiechnąć. Ponieważ jestem osobą, która prawie bez przerwy szczerzy zębole (czyt. uśmiecha się) często rezygnuję z wszelkich makowców i drożdżówek z makiem ze względów, można powiedzieć, estetycznych. Ale mimo wszystko dla tej tarty zrobiłam wyjątek. Wypełniona makiem i orzechami, o wyczuwalnym aromacie cytryny i rumu, główną słodycz czerpie z lukrowej powłoczki...pyszności. To jeden z moich pomysłów na trochę stuningowane przepisy świąteczne.

TARTA MAKOWA:
 CIASTO:
-300g mąki pszennej
-100g cukru
-125g masła
-2 żółtka
-łyżka śmietany
-1 łyżeczka proszku do pieczenia

NADZIENIE MAKOWE:
-100g maku
-pół szklanki gorącego mleka
-pół kostki masła
-czubata łyżka cukru pudru
-skórka i sok z 1 cytryny
-duży chlust rumu
-3 łyżki mąki pszennej
-odrobina (mniej niż 1/2 łyżeczki) proszku do pieczenia
-garść posiekanych i uprażonych orzechów włoskich

LUKIER:
-1 białko
-5-6 czubatych łyżek cukru pudru
-kropla lub dwie białego octu winnego

1. Zagnieść w miarę szybko ciasto ze wszystkich podanych składników-nie powinno się kleić do rąk (ewentualnie modyfikować jego lepkość za pomocą mąki lub śmietany). Zawinąć je w kawałek folii spożywczej i wsadzić na pół godziny do lodówki. Po tym czasie wyjąć i rozwałkować na grubość około 5 mm, a następnie przełożyć do formy do tarty o średnicy około 30cm. Nakłuć ciasto widelcem, wyłożyć pergaminem i wysypać suchym grochem lub fasolą (żeby nie urosło). Piec w piekarniku rozgrzanym do 180st, przez około 15 minut. 
*nadmiar kruchego ciasta można bez problemu zamrozić i użyć następnym razem gdy zajdzie potrzeba

2. W trakcie pieczenia się spodu przygotować nadzienie makowe. Mak wymieszać z gorącym mlekiem i odstawić na chwilę na bok. Masło utrzeć z cukrem pudrem na gładką masę. Następnie, nie przerywając mieszania, dodać jajko, potem rum z sokiem z cytryny i skórką, a na koniec mąkę z proszkiem do pieczenia i mleko z makiem. Gdy wszystko będzie już dokładnie wymieszane dodać jeszcze orzechy. Masę makową wylać na podpieczony spód i mniej-więcej wyrównać. Piec przez około 20 minut w temp 175st (aż do fazy suchego patyczka :) ).

3. Białko z octem i cukrem pudrem zmiksować dokładnie. Jak lukier będzie za rzadki to dodać więcej cukru pudru. Posmarować dokładnie wierzch ostudzonej tarty. Po chwili, gdy lukier trochę stężeje, tarta jest już gotowa do jedzenia.

SMACZNEGO!

niedziela, 8 grudnia 2013

Tort w kształcie motoru-Honda CBR :)

Od kiedy po raz pierwszy zobaczyłam program "Cake Boss" marzyłam o robieniu takich fajnych tortów jak ta banda Włochów. Torty z masą cukrową oglądałam póki co na zdjęciach, albo jadłam zamawiane z cukierni, a sama zabierałam się do zgłębienia tematu już chyba ze 3 lata. Aż w końcu dostałam wyzwanie...tort w kształcie motoru i to motoru konkretnego. Po obejrzeniu zdjęć rzeczonej Hondy i po rzuceniu kilku prostych żołnierskich słów na temat ilości elementów, które trzeba będzie uwiecznić zajęłam się szukaniem przepisu na masę cukrową. Przepis znalazłam, ale chyba jeszcze go muszę udoskonalić, bo według opisów z internetu, masa zastyga po 2-3 godzinach....moja zastygała po ok. 20 minutach, a potem się kruszyła i ciężko w niej było rzeźbić...dlatego największą dumą napawają mnie bieżniki wyrzeźbione w tylnej oponie (według ogółu konsumentów w przednim kole chyba była dziura:) ).
Co by nie było zabawa przednia, można się poczuć jak w dzieciństwie kiedy lepiło się jakieś stwory z plasteliny....chyba znalazłam nowe hobby :)
Moja największa duma...czyli tylna opona :)

piątek, 6 grudnia 2013

160. Naleśniki po hawajsku

Naleśniki lubię w każdej postaci...ananasa prawie w żadnej :) Ale jak się połączyłam to co lubię i to czego się nie lubię bilans na szczęście wyszedł na plus. Wszystko przez to, że miałam ochotę na pizzę hawajską, i nie chciało mi się zagniatać ciasta, a że mama Krysia usmażyła naleśniki to tylko na tym skorzystałam. Dobre wyszły i już wiem, że częściej będę takie robić :)

NALEŚNIKI PO HAWAJSKU
CIASTO:
-1 jajko
-ok. 1l mleka
-szklanka mąki
-trochę piwa lub wody gazowanej
-trochę oleju lub margaryny do smażenia

FARSZ:
-kilka plastrów ananasa
-kilka plastrów szynki
-kilka plastrów żółtego sera (np. goudy)
-suszone oregano
+ewentualnie trochę salsy paprykowej

1. Wszystkie składniki ciasta wymieszać ze sobą, powinny mieć konsystencję niezbyt gęstego jogurtu. Gęstość można modyfikować dodając albo trochę mleka, albo trochę mąki, zależnie od potrzeb. Na rozgrzanej patelni (niezbyt duża powinna być ta patelnia) rozpuścić odrobinę margaryny i wylać ciasto, tak żeby pokryło cienką warstwą całą patelnię. Smażyć z obu stron na rumiany kolor i tak zużyć całe ciasto :) Pierwszy naleśnik praktycznie zawsze idzie na straty więc nie należy się przejmować.

2. Każdy naleśnik posmarować salsą. Na to położyć plaster szynki, plaster ananasa i na koniec plaster żółtego sera. Wszystkie plastry razem posypać suszonym oregano i złożyć naleśnika w trójkąt. Tak przygotowane naleśniki podsmażyć przez chwilę na patelni, aż ser się rozpuści....podawać od razu, jeszcze gorące z ciągnącym się serem :)

SMACZNEGO

*salsę paprykową robię podsmażając cebulkę, z puszką pomidorów, papryką czerwoną i zieloną, oraz ostrą papryczką, do momentu aż wszystkie składniki zmiękną, a pomidory się rozpadną na sos. Doprawiam suszoną ostrą papryką, solą i pieprzem-dobre do tostów, naleśników i do maczania krakersów lub nachosów :)

środa, 4 grudnia 2013

159. Muffiny a'la snikers, z masłem orzechowym, czekoladą i orzeszkami

Czasem bardzo chce się człowiekowi czegoś dobrego i słodkiego, ale nie bardzo ma chęci na jakieś eksperymenty i wypróbowywanie skomplikowanych przepisów. Od kiedy pierwszy raz upiekłam muffiny, udoskonaliłam swój przepis na nie i teraz jedynie wyobraźnia ogranicza mnie w komponowaniu nowych smaków. Wychodzę z założenia, że taki muffin zniesie wszystko, więc praktycznie każdy dodatek można w niego władować. Tym razem władowałam masło orzechowe, czekoladę i orzeszki....jak zwykle u mnie ostatnio bomba kaloryczna. Wprost idealne, żeby w przyjemny sposób zwiększyć zapasy tłuszczyku na zimę :)

MUFFINY SNIKERS Z MASŁEM ORZECHOWYM:
-200g mąki pszennej
-100g cukru
-1 czubata łyżeczka proszku do pieczenia
-2 jajka
-pół szklanki mleka
-pół kostki roztopionego masła
-duży chlust esencji waniliowej

-słoik masła orzechowego (350g)
-100g czekolady mlecznej
-dwie lub trzy garści orzeszków ziemnych

1. Wszystkie suche składniki muffinów wymieszać ze sobą w jednej misce. Do drugiej dodać wszystkie mokre składniki. Na koniec zawartości obu misek wymieszać ze sobą-ja do tego nigdy nie używam miksera i nie mieszam za długo, żeby muffiny nie były za bardzo zbite i twarde. Mogą zostać grudki w cieście :) 

2.Ciasto nałożyć do foremek do 1/3 wysokości, do każdej foremki dołożyć czubatą łyżeczkę masła orzechowego i przykryć jeszcze odrobiną ciasta muffinowego. Wszystkie warstwy powinny sięgać 3/4 wysokości przygotowanych foremek. Piec w piekarniku rozgrzanym do 170st, przez około 15-20 minut.

3. Orzeszki ziemne drobno posiekać i uprażyć na suchej patelni. W międzyczasie rozpuścić czekoladę w kąpieli wodnej. Ostudzone muffiny posmarować roztopioną czekoladą, a następnie zanurzyć w posiekanych orzeszkach. Odstawić ciastka do zastygnięcia-chociaż moim zdaniem najlepsze są całkiem schłodzone, gdy z czekolady zrobi się twarda skorupka :)

SMACZNEGO!


poniedziałek, 2 grudnia 2013

158. Pleśniak ananasowiec na kruchym spodzie

Jak to mówią "podróże kształcą". Nie jest sprecyzowane czy muszą to być długie czy mogą być krótkie podróże. Ja miałam super długą (16km :) ) podróż z jakże uroczego dworca Warszawa Śródmieście. Gdyby ktoś się nie orientował na dworcu tym jest dużo różnych stoisk i budek z mydłem i powidłem. Szukałam jakiejś budki z kawą i natknęłam się na panią sprzedającą różne ciasta. Na jednym była etykietka "Ananasowiec"-ładnie wyglądało, więc stwierdziłam że zrobię coś podobnego. Po internecie hula jakiś przepis na ananasowiec, ale z użyciem biszkoptu a nie kruchego ciasta, zamiast piany z białek jest tam również używana klasyczna beza. Mój uważam wyszedł mega dobry, lekki i do tego jak cudnie pachnie w domu jak się piecze :)
 
PLEŚNIAK ANANASOWIEC
CIASTO:
-300g mąki pszennej
-2 żółtka
-100g cukru
-125g masła
-trochę śmietany
-1 łyżeczka proszku do pieczenia
MASA ANANASOWA:
-2 puszki ananasa
-1 opakowanie budyniu waniliowego
-2 łyżki mąki pszennej
-1 łyżka cukru
-4 żółtka
-150g masła
PIANKA KOKOSOWA:
-4 białka
-2 czubate łyżeczki cukru pudru z wanilią
-2 łyżki wiórków kokosowych

1. Z podanych składników zagnieść kruche ciasto-nie powinno się za bardzo lepić do rąk. Schłodzić przez pół godziny w lodówce. Ciast rozwałkować na dość gruby placek, ok. 1 cm. Przełożyć go do przygotowanej blaszki (ok.30x50cm), nakłuć widelcem i wstawić do piekarnika rozgrzanego do 170st, na ok. 15 minut.

2. W czasie kiedy ciasto się chłodzi ananasy odsączyć, zmiksować i przerzucić do rondelka, który stawiamy na małym ogniu. Dosypujemy do niego cukier. W połowie szklanki syropu odlanego z puszki trzeba rozmieszać mąkę i budyń. Kiedy ananas zacznie się gotować wlać syrop z budyniem i mieszać całość, żeby nie powstały kluchy. Kiedy masa zgęstnieje zestawić ją z ognia i ostudzić. Masło utrzeć na gładką masę z żółtkami, dodawać do nich stopniowo budyń ananasowy i ciągle mieszać. Gotową masę przelać i równomiernie rozprowadzić na podpieczonym spodzie.

3. Białka ubić na sztywną pianę (można dodać szczyptę soli, żeby łatwiej się ubijały). Kiedy piana będzie już bardzo sztywna dodawać do niej stopniowo cukier puder. Słodką pianę przelać i równo rozsmarować na masie ananasowej. Wierzch piany posypać równomiernie wiórkami kokosowymi. Ciasto znów wstawić do piekarnika na ok. 30-40 minut (170st), aż warstwa piany się zarumieni. Ciasto po wyjęciu z piekarnika ostudzić i dopiero wtedy kroić :)

SMACZNEGO!