piątek, 16 stycznia 2015

294. Krem waniliowy z gorącym sosem śliwkowym i kolejna smakowita lektura

Ciąża, na tym etapie na którym aktualnie jestem, to dla mnie głównie czas relaksu i rozpieszczania siebie Niedźwiadka. Nie powiem, I trymestr dał mi się na tyle we znaki, że już miałam dość, tylko cholera wycofać się z całego przedsięwzięcia nie było jak. Na całe szczęście teraz, póki brzuchol jeszcze nie ciąży jakoś wybitnie, mogę swobodnie wejść do kuchni i porobić jakieś przyjemne pyszności. Tworzyć różne cuda-wianki to ja lubiłam zawsze, ale zazwyczaj miałam na to czas tylko w weekendy albo wieczorami. Często jak zachciało mi się czegoś słodkiego to po prostu atakowałam półki sklepowe, bo już mi się nie chciało nic robić tylko jeść. Teraz zwolniłam wybitnie, jak to twierdzi Miśkosław "ciężarna czasu nie liczy", mogę więc sobie spokojnie postać przy garach i pomieszać jak trzeba. Zamiast więc wcinać kolejną paczkę ciastek, podczas lektury mojej nowiutkiej smakowitej książki, zajadam się kremem waniliowym z dodatkiem gorącego sosu śliwkowego i lodów. Pyszności i czysta rozpusta. Ale ja nie miałam żadnych noworocznych postanowień, że koniec ze słodyczami czy coś więc czuję się rozgrzeszona, że zajadam aż miło :)

KREM WANILIOWY Z SOSEM ŚLIWKOWYM:
KREM WANILIOWY (Crème patissière):
-2 laski wanilii
-3 żółtka
-2 szklanki mleka
-pół szklanki śmietanki 30%
-2 łyżki cukru trzcinowego

SOS ŚLIWKOWY:
-2 garści mrożonych śliwek
-pół szklanki wiśniówki
-pół szklanki soku wiśniowego
-1 łyżka miodu (albo cukru trzcinowego)
-szczypta cynamonu, kilka goździków, gwiazdka anyżu, 2-3 owoce kardamonu
+ewentualnie lody waniliowe (lub takie jakie lubicie) i trochę czekolady do dekoracji
 
1. Wszystkie składniki sosu śliwkowego wrzucić razem do rondelka i postawić na małym ogniu. Trochę czasu to zajmie, ale sos powinien zrobić się gęsty gdy płyny trochę odparują, a śliwki się rozpadną. Od czasu do czasu zamieszać, żeby każdy owoc dokładnie był pokryty sosem. 

2. Gdy śliwki się grzeją zacząć robić krem waniliowy. Laski wanilii naciąć wzdłuż i wydrążyć z nich ziarenka. Do małego garnuszka/rondelka wlać mleko, śmietankę i włożyć wanilię, zarówno strąki jak i ziarenka. Całość podgrzewać na małym ogniu, aż się zrobi się ciepłe. Żółtka utrzeć z częścią cukru. Nie przerywając ucierania dolać do nich stopniowo część z zagrzanego mleka (dosłownie kilka łyżek), a następnie wlać do całości mleczno-waniliowej mieszanki. Całość cały czas mieszać, aż do momentu gdy krem zgęstnieje. Trzeba bardzo uważać, żeby nasz krem waniliowy nie zaczął się gotować bo zrobią się w nim grudki (ja go raz albo dwa zdjęłam po prostu a palnika gdy długo nie chciał się zgęstnąć). 

3. Gotowy krem waniliowy (Crème patissière) nakładamy do pucharków, lub miseczek na zmianę z sosem śliwkowym. Na wierzchu można dodać kulkę ulubionych lodów i trochę startej czekolady

SMACZNEGO!

Uwielbiam czytać, przy jedzeniu i nie tylko. Ostatnio zdobyłam nową smakowitą lekturę "Piąty smak-rozmowy przy jedzeniu" Łukasza Modelskiego. Autor rozmawia w niej ze smakoszami z różnych stron świata. Nie są oni szefami kuchni, ale ich życie kręci się wokół (dobrego) jedzenia. Rozmowy są takie jak być powinny przy jedzeniu, spokojne, rzeczowe i mądre. A dodatkowo czytelnik dostaje też garść przepisów. Warto znaleźć czas na przeczytanie tej książki...i na spokojne zjedzenie czegoś pysznego też.

Drukuj to!

6 komentarzy :

  1. Smaczny przepis. Skladniki zawsze pod reka i niezaleznie od pory roku
    :)
    Milego czekania na dzieciorka!
    PS. Zapamietuje ksiazke, moze bede miala okazje poczytac.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka jak najbardziej warta przeczytania :) a deser wart poświęconego mu przy robieniu czasu :)
      pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  2. Też lubię takie smakowite lektury :) Czytałaś może "Czosnek i szafiry"? Genialna :)
    Deser wygląda bajecznie, ten sos, mmm...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie czytałam jeszcze, ale zapisuję w takim razie, że trzeba znaleźć :)

      Usuń
  3. Niedawno założyłam bloga kulinarnego laczac tym samym pasje do fotografowania. Jest to blog wegetariański. Serdecznie zapraszam, również inne czytelniczki :) http://veggieappettizing.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja akurat jestem mięsożercą, ale będę zaglądać bo czasem coś wegetariańskiego też muszę upichcić :)
      pozdrawiam serdecznie

      Usuń