poniedziałek, 20 kwietnia 2015

323. Obłędne kruche ciasto z jabłkami i waniliową pianką

Jest taka przyjemna sieć dyskontów, która organizuje tygodnie tematyczne, ma ciekawe produkty, a przed różnymi świętami rozdaje kulinarne prezenty. Mi się jeszcze ta sieć kojarzy z praktykami studenckimi w Niemczech, bo tam zaopatrywaliśmy się w tanią Sangrię pitą hektolitrami (ależ się miało kiedyś zdrowie i mocną wątrobę).
Przed Bożym Narodzeniem można było zdobyć nóż szefa kuchni. Ponoć był to nawet całkiem dobry nóż. Ja niestety silnie się zbulwersowałam gdy pewna para na dobre kilkanaście minut zablokowała kasę, przy której stałam, bo odbierali swój nóż. Problem mieli ogromny czy wolą ten z rączką srebrną czy czarną. Problem to niebywały, od jego rozwiązania zależały losy świata i wynalezienia leku na raka, bezpłodność i ulewne deszcze w jednym. Mając w pamięci tą parę omijałam wtedy te dyskonty szerokim łukiem. 
Przed ostatnimi świętami Wielkanocnymi można było dostać całkiem zacną książkę kucharską. "Cukiernia Lidla" Pawła Małeckiego to zbiór różnych słodkich propozycji do zrobienia w domu. Miła dla oka szata graficzna, dużo (104) przepisów o różnorodnym stopniu trudności i w ogóle wszystko takie zachęcające. Nie dziwota, że lud oszalał na jej punkcie. Mój egzemplarz udało mi się zdobyć praktycznie na początku trwania całej akcji (uroki przeprowadzki i kupowania dużej ilości bardzo potrzebnych pierduł do nowego mieszkania), potem znowu omijałam Lidla szerokim łukiem.
Za to internety huczały informacjami o jakiś dantejskich scenach. Gdzieś zabrakło potrzebnych do szczęścia naklejek, gdzieś zabrakło książek do odbioru, ktoś porzucił zakupy za 400zł przy kasie przez brak tych cholernych naklejek, gdzieś się kierownik sklepu za mało wzruszył ciężkim losem klientów. Baaa...można było nawet na allegro kupić naklejki szczęścia za jakieś bajońskie sumy. Gdzieś wyczytałam nawet historię o kobitce, która pojechała do innego miasta w poszukiwaniu tej książki (ciekawe ile przy okazji wydała na paliwo :) ).
Nie powiem całkiem mnie te wszystkie historie ubawiły. Tym bardziej jeśli na oficjalnym fanpejdżu Lidla jest informacja, że wystarczyło napisać do nich i otrzymać książkę pocztą. A na allegro te książki hulają teraz po 10zł :) 
Na osłodę dla wszystkich zgnębionych brakiem książki Pawła Małeckiego, jeden z jego przepisów...tylko trochę zmodyfikowany przeze mnie. Ale za to efekt jak mówi Miśko "profeska, lepszy niż w najlepsiejszej cukierni". Będzie kruche ciasto z jabłkami i genialną waniliową pianką.

KRUCHE CIASTO Z JABŁKAMI I WANILIOWĄ PIANKĄ:
(do pieczenia używałam blaszki o wymiarach ok. 30x40cm)
CIASTO:
-2 szklanki mąki pszennej
-kostka zimnego masła
-2/3 szklanki cukru pudru
-6 żółtek
-2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
-3 czubate łyżeczki kakao
-szczypta soli

WANILIOWA PIANKA:
-6 białek
-3 opakowania budyniu waniliowego
-2/3 szklanki cukru
-pół kostki roztopionego masła
-sok z połówki cytryny
-duży chlust esencji waniliowej

-3-4 średniej wielkości jabłka
-duża szczypta cynamonu

1. Ze wszystkich, oprócz kakao, składników szybko zagniatamy kruche ciasto. Gdy będzie już elastyczne i nie klejące się do rąk dzielimy je na 2 części w proporcjach 1/4 i 3/4. Do tej większej części dodajemy kakao i dokładnie je zagniatamy. Gotowe ciasto zawijamy w folię spożywczą i wkładamy do lodówki na co najmniej godzinę. 

2. W czasie gdy ciasto się chłodzi przygotowujemy jabłka. Obieramy ze skórki kroimy na małe cząstki. Następnie dodajemy do nich cynamon i dokładnie mieszamy, żeby każda cząstka była nim pokryta.

3. Po schłodzeniu ciasto z kakao rozwałkowujemy na cienki placek o grubości ok. 0,5cm i przekładamy do przygotowanej blaszki. Wkładamy go do piekarnika rozgrzanego do 170st na 15 minut.

4. Gdy kruchy spód się piecze trzeba zrobić waniliową piankę. Białka ubić na sztywną pianę (można dodać do nich szczyptę soli). Następnie stopniowo dodawać do nich cukier, sok z cytryny oraz budynie waniliowe z esencją. Na koniec już ręcznie i delikatnie trzeba wmieszać przestudzone masło. Tak przygotowaną masę wylewamy na podpieczony kruchy spód. Na górze równomiernie rozsypujemy cząstki jabłek. Na jabłkach zaś, na tarce o grubych oczkach, ścieramy pozostałą część kruchego ciasta (tę bez kakao). Ciasto wstawiamy do piekarnika rozgrzanego do 180st na około 40-45 minut.

Po wyjęciu można posypać cukrem pudrem...ja nie zdążyłam, zanim się głodni ludzie do niego dobrali :)

*zamiast jabłek można użyć owoców które mamy akurat pod ręką, według mnie świetnie się sprawdzą wiśnie albo maliny.

SMACZNEGO!


Drukuj to!

1 komentarz :