piątek, 8 maja 2015

Gadżety absolutnie niezbędne w (mojej) kuchni

Chociaż uwielbiam wszelkiego rodzaju gadżety kuchenne i zbieram je wręcz maniacko, to mam też pełną świadomość, że część z nich mogłabym sobie odpuścić. Część kupiłam lub zdobywałam w inny sposób, ale finalnie lądują w szufladzie rzadko kiedy używane. Jest też część, do której być może początkowo byłam sceptycznie nastawiona, ale teraz nie wyobrażam sobie kuchennego życia bez nich. Ot takie moje kuchenne "must have". To tylko kilka gadżetów, a naprawdę ułatwiają i umilają życie w kuchni.

RÓZGA
Kiedyś myślałam, że taka rózga to w zasadzie zwykła trzepaczka, ale rózga to turbo-trzepaczka według mnie. Piany z białek i tak już zazwyczaj ręcznie nie ubijam, ale za to wszelkie sosy, kremy, ciasta i inne grudkowate klajstry znakomicie ogarnia. Grudki nie mają szans w zestawieniu z tym magicznym gadżetem, więc polecam szczerze. Jak widać posiadam nawet dwie sztuki, żeby w strategicznych momentach na dwie ręce kręcić kremy.


WAGA KUCHENNA
 Zasadniczo nie lubię aptecznego gotowania i odmierzania wszystkiego co do grama. Zdecydowanie bardziej wolę przeliczać wszystko na szklanki, łyżki, albo nawet chlusty :) Ciasta też piekę "na oko" chociaż podobno w cukiernictwie liczy się precyzja. Waga przydaje się jednak w tym momencie mojego radosnego, błogosławionego życia...czyli w ciąży. Bo czasem muszę dokładnie wyliczyć ile np. płynów wypiłam w ciągu dnia, czyli przeliczyć ile dokładnie ml pojemności ma akurat ta szklaneczka soku albo kubek kawy. Miśko z kolei przy pieczeniu chleba chwali sobie to malutkie urządzenie. Przydaje się również jeśli chcemy zrobić ciasto z mniejszych proporcji niż jest w przepisie. W ogóle odkryłam ostatnio że przydaje się często.

ZAGNIATACZ DO KRUCHEGO CIASTA
A to jest w ogóle odkrycie stulecia. Nie mam pojęcia jaka jest fachowa nazwa tego niepozornego gadżetu, ale służy on do zagniatania kruchego ciasta.  Genialne w swej prostocie, pozwala zapobiec nadmiernemu ogrzewaniu się masła i w ogóle całego ciasta podczas zagniatania. Do tego nie wiedzieć czemu gadżet ten jest na tyle atrakcyjny dla wszystkich, że nawet mój ukochany mężczyzna rwie się do zagniatania ciasta za pomocą tego zagniatacza. Jednym słowem ja się męczyć nie muszę...same korzyści i ciasto wychodzi kruche jak trzeba.
A i jeszcze jak trzeba do dobrze pomidory zgniecie na miazgę i pieczarki posieka :)


SYLIKONOWE ŁOPATKI DO CIASTA
Kiedyś się zastanawiałam po co kupować takie łopatki i w czym one są niby lepsze od zwykłej łyżki. Teraz już wiem. Genialnie można przy ich pomocy wyskrobać całe ciasto z miski lub inne półpłynne klajstry. Gorzej, że w takiej misce po cieście nie zostaje już nic do wylizania dla łakomczuchów. 
Takie łopatki sprawdzą się również kiedy trzeba naleśniki na drugą stronę odwrócić na patelni albo zamieszać coś w garnku. Jak zwykle potrzeba matką wynalazku i różne już zastosowania znaleźliśmy dla nich. 
Poza sylikonowymi łopatkami posiadam jeszcze mnóstwo innych sylikonowych gadżetów w kuchni. Ogólnie jestem ich wielką fanką. Polecam wszelkie foremki, wałki, stolnice, durszlaki, przenośne miski itp.


DOMOWY ZESTAW DO PARZENIA KAWY
Już raz o tym pisałam, że nie wyobrażam sobie funkcjonowania bez kawy, a co za tym idzie bez mojej kawiarki w której ją zaparzam. Tak jak pisałam poście co zapakować do walizki, zabieram ją często w podróż. Niedawno do kawiarki, w ramach akcesoriów koniecznych mi do szczęścia, dołączył spieniacz do mleka i ulubiony kubek ze sfochowanym misiaczkiem. Jeszcze dodałabym kilka syropów smakowych i młynek z wanilią i cynamonem. No cóż...kawa jest taka jaką lubię najbardziej, a że walizka czasem ciężka przez to wszystko to mówi się trudno.

BLENDER Z RÓŻNYMI DODATKAMI
A to już najnowszy nabytek a naszej kuchni. Stary blender nie wytrzymał próby czasu, a tu za chwilę będzie trzeba ogarniać jakieś przeciery i zupki dla Niedźwiadka. Postanowiliśmy z Miśkiem zainwestować w trochę bardziej wypasiony blender i w ten sposób wybór padł na Braun Multiquick7. Oprócz tego, że jest blenderem można podłączyć końcówkę z trzepaczką, albo podłączyć do misy gdzie możemy różne ciekawe wkładki wykorzystać. Są więc tarki o różnych grubościach, końcówka do plasterkowania, końcówka do zagniatania ciasta (!) i siekacz, który może zastąpić nam np. maszynkę do mięsa. Jednym słowem jest świetny i co chwila go wykorzystujemy do kręcenia kremów, ciast, siekania mięsa, cebuli, przygotowywania sosów czy sałatek albo past kanapkowych. Polecam z czystym sumieniem.
Drukuj to!

6 komentarzy :

  1. Też nie wyobrażam sobie życia w kuchni bez większości tych przedmiotów. Swoją drogą nie wiedziałam, że jest coś takiego jak ugniatacz do ciasta :)

    Pozdrawiam i zapraszam do siebie
    http://niezbednikdomowy.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie wiedziałam o istnieniu takiego cuda, aż do momentu kiedy wygrałam go w jakimś konkursie (bo sama nie byłam taka mądra żeby go nabyć). Ale teraz nie wyobrażam sobie zagniatania ciasta bez niego :)

      Usuń
  2. Ze wszystkim się zgadzam :) Jedynie bez zestawu do kawy bym się obeszła, bo jej nie pijam :) Ale już np. bez blendera nie wyobrażam sobie życia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a to ja bez kawy nie funkcjonuję i nie pracuję, więc zestaw mi się przydaje i kawa z niego jest lepsza niż w najlepszej kawiarni :)
      bez blendera się ciężko żyje...przekonałam się o tym jak przez kilka tygodni byłam go pozbawiona. A te wszelkie nasadki do blendera też genialnie ułatwiają życie :)

      Usuń
  3. Trzepaczki, waga, silikonowe łopatki i blender - bez tego żyć się nie da ;) Też mam blender z trzepaczką - kocham go!
    Spieniacz do mleka mleka też mam i sobie chwalę, zamiast kawiarki - zaparzacz (czy jak to się tam nazywa...). Ale kawy nie pijam często, zamiast tego mam termo dzbanek do herbaty, i bez niego byłoby mi ciężko (tak herbatę robię tylko cztery-pięć razy dziennie, a nie dwadzieścia ;)).
    O zagniataczu do ciasta słyszałam, ale nie mam, i się obywam bez problemu.
    Do listy dodałabym jeszcze taką małą tareczkę do ocierania skórki z cytrusów albo ścierania czosnku - używam jej chyba codziennie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też się kiedy obywałam bez zagniatacza do ciasta....ale jak już go mam to by mi było bez niego trudno. Ułatwia zagniatanie :)
      a co do tareczki to faktycznie się przydaje-tyle tylko że ja mam kilka małych rozkosznych tareczek, które są do czosnku, cytrusów, małych ilości sera, czekolady do kawy itp. a nie jedną konkretną :)

      Usuń