wtorek, 26 stycznia 2016

393. Domowa kawiarnia i klasyczna caffe latte

Dawno temu, w odległej galaktyce...nie lubiłam kawy. A potem poszłam na studia. Na studiach stałam się smakoszem i wybierałam z którego automatu mi kawa bardziej smakuje. 
Wyższy stopień wtajemniczenia nastąpił gdy poszłam do pierwszej prawdziwej pracy i zaczęłam być baristką. Bardzo lubiłam stanie przy parującym, wielgachnym ekspresie i przy hałasującym młynku do kawy, oraz wyżywanie się przy ubijaniu kawy tamperem w kolbie. Wtedy też odkryłam, że kawa rozpuszczalna to za bardzo kawy nie przypomina i zamarzył mi się prawdziwy ekspres w domu. Niestety taki, który mi się zamarzył kosztuje taką potworną ilość pieniędzy, że albo muszę sprzedać nerkę albo wziąć kredyt hipoteczny. 
Ekspresom na kapsułki nie wierzę i nawet bardzo przystojny George Clooney mnie do nich nie przekona. Taka jestem, że lubię mieć kontrolę nad tym co piję i lubię od czasu do czasu coś po swojemu zmodyfikować, a przy kapsułkach trochę jest to utrudnione. 

Żeby nie zbankrutować przy wizytach w kawiarniach (swoją drogą kawa w kawiarniach jest według mnie nieadekwatnie do swojej wartości droga i zawsze za gorąca) musiałam znaleźć sposób na kawę w domowym zaciszu. Wystarczyło zaopatrzyć się (lub poprosić św. Mikołaja o prezent) w trzy proste i stosunkowo niedrogie sprzęty, które na dodatek mogę zawsze ze sobą zabrać w podróż. Żeby zrobić najpopularniejszy rodzaj kawy, czyli caffe latte albo cappuccino, domowym sposobem wystarczy młynek do kawy, kawiarka i spieniacz do mleka. 

Młynek do kawy potrzebny jest nam do zmielenia kawy :) Niestety gotowa kawa zmielona szybko traci swój cudny aromat i nie bardzo pomaga przechowywanie w szczelnej puszce. Dodatkowo nie zawsze jesteśmy pewni co tam dokładnie zostało zmielone. Co prawda na każdej dostępnej w sklepach kawie widnieje napis "100% arabica" ale wybitnej pewności czy to prawda niestety nie ma. Młynek nie jest kosztowną inwestycją na szczęście, a zapach świeżo zmielonej kawy często pobudza bardziej niż sam napar. Warto nabyć taki, w którym możemy wybrać stopień grubości mielenia. 
Kawę ziarnistą najlepiej przechowywać w szczelnym opakowaniu w suchym i chłodnym miejscu, ale nie w lodówce, bo niszczone są wtedy olejki eteryczne z kawy, czyli substancje odpowiedzialne za jej wspaniały zapach. 

Kawiarka potrzebna jest nam do zaparzenia espresso. Sposób parzenia w niej jest dziecinnie prosty. Do dolnej części nalewamy wody tak żeby sięgała do małego zaworka. Na to wkładamy sitko z kawą. Kawy sypiemy tyle, żeby wypełniała całe sitko, ale jej nie ubijamy w żaden sposób. Na sitko przykręcamy górną część ze zbiorniczkiem i stawiamy całość na gazie. Czekamy kilka minut, aby gotująca się woda pod ciśnieniem przeszła przez sitko z kawą i wylała się w zbiorniczku. Usłyszymy wtedy bardzo charakterystyczne bulgotanie. Należy w takim momencie zdjąć kawiarkę z ognia, żeby kawa się nie spaliła. Można też dolną część kawiarki zanurzyć pod strumień zimnej wody. 
Ja używam kawiarki, w której teoretycznie za jednym razem robi się porcja na 3 espresso, ale praktycznie są to raczej dwie kawy. Często piję kawę w towarzystwie więc od razu mogę przygotować 2 porcję, albo to jedno espresso zostaje mi na później,ale przyznaję bez bicia że takie zimne jest już mniej smaczne.

Gdy mamy już espresso do akcji wkracza spieniacz do mleka. Wybieramy swój ulubiony kubek lub filiżankę i odmierzamy taką ilość mleka, żeby zapełniła go mniej więcej do 3/4 wysokości, chyba że chcemy zrobić cappuccino to wtedy trochę mniej mleka nam potrzebne. Mleko nieco podgrzewamy, ale nie gotujemy. Powinno mieć temperaturę ok. 60stopni Celsjusza, czyli mocno ciepłe, ale nie parzące. Podgrzane mleko bardzo łatwo spienić. Jeśli ma to być caffe latte spieniamy tylko trochę, jeśli cappuccino piany musi być duży i spieniamy dłużej. Przelewamy mleko do szklanki, dopełniamy kawą i już. 

Żeby jeszcze bardziej zaszaleć można zakupić syropy smakowe, posypki, lody albo inne cuda wianki. Oferta sklepów jest przeogromna, można też pokusić się o zrobienie samodzielnie syropu. Polecam eksperymenty w domowej kawiarni...a do kawiarni na mieście też warto od czasu do czasu się wybrać, żeby podpatrzyć może jakieś nowe ciekawe pomysły na kawę.


Drukuj to!

2 komentarze :

  1. zawsze się zastanawiałam jak działa to cudo :) dzięki Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To cudo czyli kawiarka? Genialnie urządzenie według mnie :)
      polecam się na przyszłość :)

      Usuń