czwartek, 29 września 2016

451. Kluseczki dyniowe (gnocchi dyniowe)

 Wspominałam ostatnio, że miałam zły dzień. To była popierułka nie zły dzień. Zły dzień to nadszedł gdy PMS osiągnął moment krytyczny. Gdy dziecię zbuntowało się przeciwko wesołemu pluskaniu na basenie i woli chlapać się przy brzegu, bo każdy ruch w stronę zawrotnej głębokości metra i 40 cm powoduje wrzask opętańczy. Zły dzień jest gdy pielucha do pływania umiłowanego dziecięcia nagle podejrzanie zmienia kolor i niezbędna jest pospieszna ewakuacja z płyty basenu. Zły dzień zaczyna ewoluować w koszmarny dzień, gdy nagle zdajesz sobie sprawę, że te cholerne pieluchy do pływania napompowane wodą i jeszcze inną ciekawą zawartością, potrafią eksplodować na boki gdy tylko próbujesz je ruszyć. Dnia nie poprawia fakt, że próbując ratować lekko już zziębnięte dziecko i przy okazji ogarniąjąc prysznic, który został zanieczyszczony, rozwala ci się japonek (psia jego mać) i teraz szurasz bosą stopą po tym co przed chwilą wytworzyło twoje dziecko. Wpisując się zaś w klimat dnia dziecię kochane, gdy już nieco jest wyczyszczone i ogrzane, postanawia wysmarować połowę basenowej szatni przecierem z jabłuszka i marcheweczki, a ty musisz przepraszać wszystkich którzy stali na drodze dziatwy. 
I wieczorem gdy już myślisz, że dzień się zaraz skończy i na poprawę humoru chcesz zrobić sobie pyszną kolację. Nawet wymyśliłaś już, że ulepisz zgrabniutkie kluseczki z dyni i takie pyszne będą polane masełkiem i posypane natką pietruszki. I dynia jest i pietruszka w lodówce i już za chwilę będzie tak cudnie. I nagle wiesz, że ten dzień nie jest udany gdy żarówka w kuchennym żyrandolu rozbłyska nadmiernie i gaśnie na wieki. I te kluseczki dyniowe (z włoska nazywasz je gnocchi żeby światowo było) lepisz przy blasku świeczek, bo żadnej zapasowej żarówki w domu nie ma. 
Nic to. Jutro nie idziemy na basen, a kluseczki jeszcze zostały, więc sobie odgrzeję gdy już będzie widno.  

KLUSECZKI DYNIOWE:
-ok. 800g miąższu z dyni
-1-1,5 szklanki mąki pszennej
-łyżka siemienia lnianego
-pół łyżeczki soli, gałki muszkatołowej, papryki, odrobina startego imbiru, pieprz
-jajko
-oliwa

1. Dynię pokroić na mniejsze kawałki, skropić oliwą i włożyć do naczynia żaroodpornego. Całość przykryć folią aluminiową i wstawić do piekarnika rozgrzanego do 180st na około 30 minut. Gdy dynia będzie już bardzo miękka wyłączyć piekarnik i wystudzić dynię.

2. Upieczoną dynię rozdrobnić dokładnie widelcem lub blenderem. Dodać wszystkie pozostałe składniki kluseczek i wyrabiać z nich ciasto. Powinno wyjść w miarę elastyczne i nie za bardzo klejące się do rąk.

3. Uformować z ciasta wałeczek i wykrajać małe kluseczki, podobne do kopytek. Ja dodatkowo każdą kluseczkę docisnęłam widelcem, żeby miała dodatkowe rowki, w których zatrzymuje się sos. Gotowe kluseczki dyniowe wrzucać na wrzącą i osoloną wodę i poczekać aż wypłyną na wierzch. Gotować 2-3 minuty i wyławiać łyżką cedzakową.

Można podawać je jako dodatek do mięsnych sosów, lub jako samodzielne danie. Wyśmienicie smakują po prostu z masłem, cebulką i natką pietruszki.

SMACZNEGO!

Drukuj to!

4 komentarze :

  1. Takie lepienie kluseczek przy świecach brzmi całkiem romantycznie...
    Hmm... Nie mam własnych dzieci; tym bardziej było mi ciężko, gdy pewnego dnia musiałam zajmować się cudzym, które próbowało załatwić potrzebę drugiej kategorii na sedesie, ale nie do końca udało mu się trafić... ;)

    A kluseczki - że tak pozwolę sobie zmienić temat - boskie. uwielbiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. biorąc pod uwagę mój humor po całym czarownym dniu, to było bardzo romantycznie :)
      a swoją drogą, ja przy swoim dziecku czasem chcę się wyłączyć albo uciec, a pilnowanie cudzych to już wyższy stopień wtajemniczenia. Szacun!!!! :)

      Usuń