poniedziałek, 8 maja 2017

Tallinn, city break z dzieckiem



Udało nam się w końcu wyrwać trochę dalej w świat, niż na wycieczkę po Polsce. Na miejsce pierwszej samolotowej eskapady Lucy, zostało wybrane miejsce nieco egzotyczne i niedoceniane, chociaż bliskie. Naszym celem podróży był Tallinn, czyli stolica Estonii. 

Walutą obowiązującą w Estonii jest euro.

Do Tallinna latają m.in. nasze rodzime linie czyli LOT. Bilety ustrzelone na promocji to koszt ok 290zł w dwie strony-Lucy jako małoletnia, przed drugimi urodzinami poleciała za jakieś parę złotych. 

Noclegi można wybierać wśród szerokiej gamy cenowej. My zdecydowałyśmy się na "rodzinny" pokój w hostelu z własną łazienką. Koszt takiego pokoju dla 2 dorosłych osób i dziecięcia to ok. 24 euro za noc-rezerwowane przez Booking.com ze sporym wyprzedzeniem. 
Nasz hostel znajdował się na samej starówce, więc miałyśmy wszędzie blisko. 
Munkenof-16 eur Hostel (strona internetowa jest tutaj

Z praktycznych informacji warto wiedzieć, że rodzice podróżujący z małymi dziećmi, mogą w Tallinnie jeździć komunikacją miejską za darmo. Bezdzietni podróżnicy mają do wyboru kilka wyjść, albo przemieszczać się pieszo (jeśli planują zwiedzanie tylko w obrębie centrum-to nie są duże odległości), albo kupować bilety jednorazowe u kierowcy (koszt ok. 2 euro), albo to co wydaje mi się najrozsądniejsze w sieci R-kiosk zaopatrzyć się w kartę Smart Card (koszt 2 euro) i zakodować na niej bilet na kilka dni. 5-cio dniowy bilet to koszt 8 euro. Na jednej karcie mogą być zakodowane bilety dla kilku osób, a samą kartę można zwrócić i odzyskać pieniądze za nią, do 6-ciu miesięcy od pierwszego użycia.
R-kiosk znajdziecie na terminalu lotniska. Z lotniska do centrum można dojechać autobusem linii 2, tylko uwaga-wsiadajcie w ten jadący w kierunku Reisisadam.



CO ZWIEDZAĆ W TALLINNIE:
Ze względu na obecność Lucy, odpuściłyśmy sobie wszelkie muzea czy chodzenie po zabytkowych kościołach. Pierwszego dnia wybrałyśmy spacer po naprawdę pięknej, malowniczej i autentycznej Starówce.

 Tallińskie Stare Miasto okalają mury miejskie, które najbardziej okazale wyglądają od strony dworca autobusowego Balti Jaam. Ich historia sięga XIII w. Okalają całe Dolne Miasto.

Wzgórze zamkowe, Toompea, można zdobyć po pokonaniu całkiem sporej różnicy wysokości, bo aż 50m. Na górze można obejrzeć panoramę miasta na licznych punktach widokowych. Obejrzeć siedzibę rządu, oraz piękny sobór Aleksandra Newskiego.

Spacerując po Starówce z maluchem uwzględnijcie, że wszędzie jest bruk i dla każdego wózka może to być wyzwanie. Jeśli jest możliwość zostawcie go i lepiej skorzystajcie z nosidełka lub siły własnych nóg.




ROCCA AL MARE
Na obrzeżach miasta znajduje się skansen wsi estońskiej o nazwie Rocca al Mare. Można do niego dojechać autobusem linii 21. Znajdujący się nad samym morzem, kilkuhektarowy las skrywa w sobie kompletnie urządzone wiejskie chaty ze wszystkich rejonów Estonii. Są również rosyjskie chaty znad jeziora Pejpus. Są również przeniesione z różnych stron kraju dobrze zachowane wiatraki. Znajdziemy tu również budynki użyteczności publicznej jak szkoły, kościół, szynk czy kuźnie. Dla małych miłośników zwierząt są również kury, kozy, konie i inne wiejskie zwierzęta. 

Wstęp na teren skansenu to 9 euro. Mapka całego obiektu kosztuje 1euro. Przy wejściu dostajecie naklejkę, którą później należy nakleić na wielką mapę, żeby oznaczyć skąd przyjechaliście.

W sezonie przygotowane są również miejsca piknikowe i plac zabaw dla najmłodszych. Jest również restauracja, gdzie można coś dobrego zjeść.
Przy wejściu znajduje się sklepik z rękodziełem, nasionami roślin, ludowymi książeczkami dla dzieci, magnesami, przetworami lub innymi pięknymi przedmiotami idealnymi na pamiątki.



 MUZEUM LENNUSADAM SEA HARBOUR: 

Tutaj znajdziecie całą historię estońskiej marynarki w pigułce. I jest to pigułka naprawdę duża i z wieloma atrakcjami.

Dla najmłodszych przed muzeum zbudowany jest przepiękny morski plac zabaw. Na nabrzeżu znajdziecie okręty, żaglówki i mniejsze statki. Na niektóre można wejść i obejrzeć ich wyposażenie.

Ekspozycji we wnętrzu muzeum niestety nie udało nam się obejrzeć, bo głód zajrzał w oczy Lucyndy i trzeba było szybko szukać ciepłej zupy.
Żałuję bardzo, bo z relacji i opowieści zapowiadało się całkiem zacnie. Interaktywna wystawa pokazuje jak zachowywać się na morzu, jak wzywać pomocy, można wcielić się w dowódcę ekipy ratunkowej. Jest również historyczny okręt podwodny Lembit

Do muzeum dojedziecie autobusem nr. 73.



4 dni w Tallinnie pozwoliły delikatnie poznać to piękne miasto, ale zostawiły spory niedosyt. Wiem, że gdybyśmy miały jeszcze jeden dzień to byśmy popłynęły promem do Helsinek. Kolejny dodatkowy dzień pozwoliłby nam odwiedzić tallińskie ZOO. Na kolejne na pewno jeszcze byśmy coś znalazły, więc wniosek jest jeden-trzeba tam wrócić.

Wybierając się do Tallinna pamiętajcie, że temperatura jest tam o kilka stopni niższa niż u nas. Jednocześnie gdy słońce mocno świeci przydaje się krem z filtrem, żeby nie przypalić sobie twarzy jak my. Ciepła czapa zaś przydaje się podczas spacerów nad morzem.
Pakujcie ciepłe ubrania i w drogę :)

Drukuj to!

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz